Smutna historia. Mateusz Świdnicki kończy karierę
We wtorek 6 maja Mateusz Świdnicki odjechał swój ostatni mecz w karierze. Nie ma co ukrywać – jeszcze dwa lata temu nikt o zdrowych zmysłach nie myślał, że kariera tego zawodnika może się tak potoczyć. Świdnicki to w końcu były indywidualny mistrz Polski juniorów. W swoim ,,prime” potrafił pokonywać w Gorzowie Bartosza Zmarzlika, broniąc się przed nim przez cztery okrążenia. Coś jednak poszło nie tak…
Wysłane przez Kamil Głębocki | maj 7, 2025 | Żużel | 5 min czytania

Spis treści:
Powolny rozwój talentu
Mateusz Świdnicki pierwsze kroki stawiał na torze przy ul. Brzegowej. Jak wielu żużlowców, swoją karierę zaczął od miniżużla. W wieku 15 lat na torze w Rybniku, zdał egzamin na licencję ,,Ż”. Pierwszy kontrakt podpisał z Włókniarzem w 2017 roku, a jego debiut w barwach ,,Lwów” miał miejsce 8 kwietnia 2018 roku w meczu w Grudziądzu z tamtejszym GKM-em. Świdnicki w tym spotkaniu nie zdobył żadnego punktu, ale już dwa tygodnie później zapunktował w starciu z Falubazem, przywożąc jedno oczko. Wychowanek Włókniarza wystąpił w sezonie 2018 wystąpił tylko w trzech spotkaniach, bo później jego miejsce zajął Bartosz Świącik i nie oddał już go do końca sezonu.
W sezonie 2019 Świdnicki ścigał się w barwach Wilków Krosno (2 liga) i tam szło mu już zdecydowanie lepiej. Sezon zakończył ze średnią 1.511, co jak na 18 – letniego zawodnika było całkiem przyzwoitym wynikiem.
Powrót do Włókniarza i eksplozja talentu
Mateusz Świdnicki wrócił do Włókniarza w 2020 roku. ,,Lwy” były w ów sezonie uznawane za jednego z głównych faworytów do mistrzostwa. Każda pozycja była znakomicie obsadzona. W drużynie jeździli tacy zawodnicy jak Madsen, Doyle, Lindgren, którzy byli wspierani stosunkowo dobrą drugą linią w postaci Przedpełskiego i Holty. Mało tego – Włókniarz zdawał się mieć najlepszych juniorów w lidze. Oprócz Miśkowiaka, który był liderem tej formacji, we Włókniarzu był jeszcze Bartłomiej Kowalski i właśnie Świdnicki.
Wydawało się, że to Kowalski zajmie miejsce drugiego juniora. Okazało się jednak, że to Mateusz Świdnicki prezentował lepszą formę i ku zaskoczeniu wielu, zaczął jeździć kosztem Kowalskiego. Włókniarz sezonu do udanych nie zaliczył, ale wychowanek ,,Lwów” ukończył go ze średnią 1.14, co było dobrym wynikiem, jak na pierwszy pełny sezon w Ekstralidze.
Sezon 2021 był jeszcze lepszy. Świdnicki skończył go ze średnią 1.694, co klasyfikowało go jako 25 zawodnika w lidze i trzeciego najlepszego juniora. Jego znakomita postawa została doceniona i Świdnicki dostał swoją szansę w Grand Prix. Wystąpił w dwóch biegach podczas GP w Lublinie i nie zdobył w nich punktu.
W następnym sezonie miał nieco gorszą średnią (1.462), ale kibice na pewno zapamiętali go z innej rzeczy. Mateusz Świdnicki w 2022 roku został mistrzem Polski juniorów. W finale, który odbył się w Częstochowie junior Włókniarza pokonał w biegu dodatkowym Jakuba Miśkowiaka i osiągnął największy sukces w swojej karierze. Wydawało się, że przed Świdnickim świetlana przyszłość. Niestety okazało się, że jednak nie.
Spektakularny zjazd
Świdnicki był na tyle dobrym juniorem, że po skończeniu wieku młodzieżowca, od razu dostał ofertę jazdy w Ekstralidze. Zdecydował się przejść do Celfast Wilków Krosno. We Włókniarzu nie mógł zostać, bo na pozycji U24 miał występować Miśkowiak i to on został wybrany przez władze Włókniarza.
Ten zbieg wydarzeń okazał się katastrofą. Wychowanek Włókniarza sezon 2023 skończył z kompromitującą średnią 0.593. Media zaczęły mówić o braku pewności siebie u zawodnika i o tym, że być może pojawił się strach przed startami. Świdnicki zaliczył również kompromitujące występy w Indywiudalnych Mistrzostwach Polski, gdzie w trzech rundach zdobył jedynie jeden punkt.
Kolejny sezon był jeszcze gorszy, bo Mateusz stracił miejsce w drużynie Wilków. Przeszedł do Rzeszowa, ale tam również wypadł ze składu. Wypożyczenie do Poznania miało cos zmienić, ale nie zmieniło nic. Tam Świdnicki także się nie przebił.
Ostatnia próba powrotu
Przy końcu 2024 roku Świdnicki umieścił na swoim instagramie wpis, który sugerował zakończenie kariery. Szybko rękę wyciągnął do niego Michał Świącik, który zaoferował mu starty we Włókniarzu U24. Były mistrz Polski juniorów postanowił spróbować. Przepracował okres przygotowawczy, dał sobie szansę. Niestety to nie wystarczyło. W zawodach jeździł gorzej niż częstochowscy juniorzy i w końcu nadszedł moment, w którym Świdnicki powiedział dość. Mecz ze Spartą Wrocław w rozgrywkach U24 był ostatnim meczem Mateusza na żużlu. W dwóch startach zdobył jeden punkt z bonusem.
Co tu dużo mówić… Smutna to historia, pokazująca jak bardzo przewrotnym sportem jest żużel. Co nie zagrało? Powodów może być wiele, ale głównym wydaje się psychika. Cała ta historia nadaje się na film, ale niestety ze smutnym zakończeniem. Od mistrza Polski juniorów i zawodnika, który wygrywa z Bartoszem Zmarzlikiem na torze w Gorzowie do szybkiego końca kariery.
A jakie patrzenie ma na to sam zainteresowany? O tym opowie on sam w czwartek 8 maja podczas Żużla Na Wylot na kanale Na Wylot. Gościem programu będzie właśnie Mateusz Świdnicki.
Mateusz! Dziękujemy za wspaniałe emocje i życzymy powodzenia w każdym przedsięwzięciu, które zdecydujesz się realizować.



