Norwid gościnny na Memoriale Janusza Sikorskiego. Dwie porażki przed startem sezonu
Jedną ze stolic siatkówki w miniony weekend była Częstochowa. Drużyna gospodarzy nie zachwyciła podczas turnieju upamiętniającego legendę klubu spod Jasnej Góry.
Wysłane przez Kamil Bednarski | paź 13, 2025 | Częstochowa | 6 min czytania

Półroczna przerwa międzysezonowa w siatkarskiej PlusLidze zmierza do końca. Tradycyjnie, na tydzień przed pierwszą kolejką rozgrywek, w kilku halach odbyły się czterozespołowe zawody – okazyjne lub towarzyskie. W „świętym mieście”, przy ulicy Żużlowej podczas VII Memoriału Janusza Sikorskiego wystąpili miejscowy Norwid Częstochowa, ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, Asseco Resovia Rzeszów oraz włoska Rana Verona, której przedstawiciele współpracują z zarządem błękitno-granatowych.
W pierwszy dzień rywalizacji poza sportowymi emocjami, na zgromadzonych na Zawodziu kibiców czekały wrażenia związane z prezentacją drużyny Steam Hemarpol Politechniki Częstochowa, bo pod taką nazwą będą występować podopieczni nowego trenera Guilhermo Falaski w kampanii 2025/2026. Największa wrzawa wzniosła się podczas powitania Patrika Indry – lidera i gwiazdy akademików – oraz Luciano De Cecco, co nie mogło dziwić, gdyż fani Norwida już latem udali się do Sosnowca na towarzyskie starcie reprezentacji Argentyny z Brazylią, aby zobaczyć popisy bohatera hitowego transferu i legendarnego rozgrywającego.
Z pewnością w częstochowskich gabinetach życzyliby sobie, aby wspomniana dwójka oraz jedna z rewelacji sezonu reprezentacyjnego – 20-letni Jakub Nowak – utrzymali kapitalną formę prezentowaną w ostatnich miesiącach. Z taką też wiarą wszyscy pojawili się 11 i 12 października na trybunach. Poza tym włodarzom klubu zależało, aby przed inauguracją rozgrywek zespół sprawdził się na tle najsilniejszych możliwych przeciwników. Stawka weekendowego turnieju gwarantowała wartościowy egzamin. Ten poszedł jednak siatkarzom ósmej drużyny ubiegłego sezonu PlusLigi nadspodziewanie słabo.
W sobotę ekipa błękitno-granatowych stanęła naprzeciwko Resovii, która w ostatnich latach była jednym z największych rozczarowań w lidze i od dawna nie spełniała oczekiwań kibiców. Rzeszowianie wzmocnieni w ostatnim okienku transferowym m.in Arturem Szalpukiem, Karolem Butrynem oraz Erikiem Shojim, pewnymi zwycięstwami nad Norwidem oraz ZAKSĄ i w wyniku tego triumfem podczas VII Memoriału Janusza Sikorskiego, potwierdzili swoje wysokie aspiracje i otrzymali potężny zastrzyk optymizmu przed ruszającym sezonem.
Częstochowianie, podobnie jak kędzierzynianie, wyraźnie ulegli „Pasiakom”, a także włoskiej Veronie, podczas niedzielnej sesji. Tylko w przeciwieństwie do „Koziołków” nie ugrali nawet seta i zakończyli zmagania poza „podium”. Ten rezultat nie był przypadkiem, bo styl gry Norwida też pozostawiał wiele do życzenia. Zawiodła gra na siatce, nie pomagało przyjęcie, a szczególnie niepokoić mogło wejście w mecz – pierwsze odsłony w obu potyczkach siatkarze trenera Falaski przegrali kolejno do 15 i 16 punktów. Siatkarze uczestnika przyszłej edycji CEV Challenge Cup jedynie w kilku akcjach pokazali automatyzmy, które powinny być fundamentem pod budowę zespołu na nadchodzącą kampanię.
„Była widoczna różnica poziomów między ekipą prowadzoną przez Guillermo Falascę a jej przeciwnikami, czyli Asseco Resovią Rzeszów i Raną Verona. Ale gra Norwida nie była najgorsza. Naszym siatkarzom ambicji i woli walki nie brakowało. W obu meczach były takie sety i momenty, kiedy Norwid potrafił odrobić sporo strat. Jednak brakowało konsekwencji. Musimy również pamiętać, że drużyna jest jeszcze tak naprawdę w trakcie zgrania. Zespół rozpoczął przygotowania w okrojonym składzie z wiadomych powodów. Czasu nie pozostało już za dużo. Wierzę jednak, iż zespół wejdzie w ligowe rozgrywki jak najlepiej przygotowany i jeszcze wielokrotnie pozytywnie nas zaskoczy. Było tak już w ubiegłym sezonie. Osobiście liczę, że trener Falasca wydobędzie z siatkarzy potencjał i to szybciej niż się sami możemy spodziewać” – stwierdził Norbert Giżyński z Gazety Częstochowskiej, który ocenił również występy nowych nabytków, między innymi Samuela Jeanlysa i wracającego do klubu Jakuba Kiedosa:
„Przyznam szczerze, że trochę się obawiałem o transfer Luciano De Cecco do Częstochowy. Oczywiście wszyscy wiemy, że jest to siatkarz światowego formatu. Jednak nie jest tajemnicą także to, że Argentyńczyk w ostatnich kilku sezonach zmagał się z problemami zdrowotnymi. Fakt, iż sama Modena chciała się – nieładnie mówiąc – pozbyć, mógł dawać sporo do myślenia. Trochę optymizmu, co do gry tego zawodnika nabrałem już podczas mistrzostw świata na Filipinach. Obserwując go na mundialu widać było, że nadal trzyma dobry poziom gry. Również podczas Memoriału im. Janusza Sikorskiego udowodnił swoją wartość. Podobało mi się jego rozgrywanie na tzw. krótką”.
„Podczas ostatnich zawodów w Częstochowie wyczekiwany był bardzo występ Jakuba Nowaka. W pierwszym meczu z Resovią Rzeszów zaczął grać dopiero w trzecim secie, ale w drugim już przeciwko Veronie – przez cały czas trwania rywalizacji. Imponował już wtedy swoją dyspozycją i ma spore szanse na powołanie do pierwszej szóstki już w inauguracyjnej, wspomnianej już przeze potyczce z teamem z Lublina. Nie zapominajmy też o Samuelu Jeanlysie, drugim atakującym Norwida. Co prawda raczej należy się spodziewać, że będzie przeważnie rezerwowym – wszak pierwsze skrzypce w ataku ma grać Indra – ale podczas Memoriału Francuz miał swoje też wejścia i prezentował się przyzwoicie. Uważam, że w razie jakichś konieczności będzie dobrym zmiennikiem dla Czecha i godnie go zastąpi. Swoje też pokazał Jakub Kiedos nowy-stary gracz częstochowskiej drużyny. Ten siatkarz również był okrzykiwany dużym talentem. Może szykować się zacięta walka między nim a np. Bartłomiejem Lipińskim o miejsce w wyjściowym składzie” – mówi nam dziennikarz.
Po zakończonym Memoriale dłuższą rozmowę z trenerem Falascą uciął sobie prezes Łukasz Żygadło, którego udało nam się nakłonić do kilku zdań podsumowania dwudniowej rywalizacji. „Wynik nie do końca taki, jaki byśmy się spodziewaliśmy. Wiedzieliśmy, że zapraszamy bardzo mocne zespoły na ten turniej. Ten sezon będzie o tyle trudny, że nasza drużyna nie będzie traktowana jak beniaminek. Ale uważam, że to były dobre dwa dni, żeby zderzyć się z tą rzeczywistością bardzo wysokiego poziomu. Resovia będzie moim zdaniem kandydatem do wygrania PlusLigi, a Verona dokonała takich zakupów, że ich celem będzie medal. Mierzyliśmy się zatem z potęgami i to pokazało, gdzie jesteśmy. Teraz są gorące głowy i zawodnicy wiedzą, w jakim miejscu się znajdują” – przekazał nam zasłużony reprezentant Polski i sternik klubu spod Jasnej Góry. A kolejna potęga czeka za rogiem, bo już w środę, 22 października, Norwid zainauguruje sezon PlusLigi domowym meczem z Bogdanką LUK Lublin, czyli mistrzem kraju. Częstochowianie liczą wówczas na odczarowanie pierwszej kolejki, w której przegrywali w ostatnich dwóch latach ze Ślepskiem Malow Suwałki. Poprawie musi ulec nie tylko gra, ale także frekwencja w Hali Sportowej przy Żużlowej.



