Siła, a mental Univ. Craiova. „Lepiej prezentują się poza domem”
„Zespół nie osiągał sukcesów na miarę potencjału i nakładów.”
Wysłane przez Kamil Bednarski | paź 1, 2025 | Piłka nożna | 8 min czytania

Jutro wieczorem w Sosnowcu Raków Częstochowa rozpocznie swój drugi sezon w rundzie zasadniczej europejskich pucharów. Tym razem w formie fazy ligowej, na trzecim poziomie międzynarodowych rozgrywek, czyli w Lidze Konferencji. Rywalem Medalików będzie aktualny lider rumuńskiej SuperLigi, Univesitatea Craiova, którą przeanalizowaliśmy razem ze znawcą tamtejszego futbolu, Pawłem Kiełbusem z portalów transfery.info i zautu.pl.
Drużyna z miasta Krajowa to przeciwnik wyłoniony z ostatniego, szóstego koszyka. Stwierdzenie, że pod tym kątem los nie był zbyt łaskawy dla wicemistrzów Polski, wydaje się uzasadnione. „Studenci” swoją moc udowadniali już nie tylko na własnym podwórku, ale też w decydującym dwumeczu eliminacji o Conference League, w którym pokonali turecki Basaksehir. „Craiova po raz pierwszy awansowała do fazy ligowej lub grupowej odkąd istnieje Liga Konferencji i Liga Europy. Po cichu mówi się o 1/16 finału, ale w przypadku pucharów nie ma chyba aż takich oczekiwań jak wobec ligi. Apetyt rośnie jednak w miarę jedzenia. Kibice zawsze byli bardzo wymagający” – mówi nasz rozmówca.
Podobnie jak Raków, Universitatea poczyniła przez dekadę spory progres sportowy i organizacyjny, od kiedy w 2015 roku powróciła do rumuńskiej elity po ponad 20 latach przerwy, podczas której została karnie zdegradowana. Przy okazji wygrała wówczas proces o prawo do korzystania z nazwy i herbu z klubem „FC U Craiova 1948”, który zasłynął tego lata z odjęcia 94 punktów w drugoligowej tabeli z powodów finansowych. Dziś klub biało-niebieskich to trochę inna rzeczywistość, ale ten sam klimat. „To zawsze było fajne miejsce do życia i grania w piłkę. Sam zespół ostatnie sukcesy świętował bardzo dawno. W ostatnich latach zaliczali się do czołówki, ale nikt nie lubi być ciągle trzecim, czy czwartym. Problemem nie były pieniądze, czy atmosfera do piłki, ale ten zespół miał opinię słabego psychicznie. W decydujących momentach pękali. Być może to przedwczesne, ale dużo zmieniło przyjście trenera Radoia”.
„Drużyna gra już nie tylko efektownie, ale przede wszystkim skutecznie. Historyczny awans do Europy to duży krok. Do tego prowadzi w lidze, choć ostatnio złapała lekka zadyszkę. Sam Radoi też miał moment załamania w poprzednim sezonie, kiedy to rozpłakał się przed kamerą, mówiąc, że piłkarze nie słuchają tego, co do nich mówi. Mimo 44 lat, widział on jednak w piłce dużo i poukładał zespół Craiovie paradoksalnie pomogło odejście największej gwiazdy Alexandru Mitrity, który latem wybrał duże pieniądze w Chinach. Drużynę trzeba było zbudować na nowo i inaczej rozłożyć akcenty. Jak na razie, to zdaje egzamin. Jak zresztą teraz słucham, że Mitrita rezygnuje z gry w kadrze, bo ma za daleko na zgrupowania, to myślę, że dobrze się stało jak się stało, choć mówimy o wyjątkowym zawodniku, jak na standardy rumuńskiej piłki. Craiovie na pewno przysłużyło też sprawne poruszanie się na rynku transferowym. Latem przeprowadzono w sumie 16 transferów i każdy coś wniósł do zespołu. 6-7 zawodników z nich gra w pierwszym składzie” – słyszymy od dziennikarza.
Starcie z częstochowskim Rakowem będzie za to zderzeniem podobnych systemów, z trochę innymi filozofiami. „Styl Universitatei? Przede wszystkim futbol na tak, jeżeli tak można to ująć. Craiova gra widowiskowo i ofensywnie, w ustawieniu 3-5-2. Kadra jest szeroka, ale kluczowi zawodnicy się nie zmieniają. Zespół za trenera Radoia gra wysoko. Trójka, która zostaje w obronie, ma co robić, bo zdarza się, że zespół daje się skontrować. Blaski i cienie takiego stylu. W Craiovie dużo zależy od skrzydeł. Lewa strona jest zarezerwowana dla 33-letniego kapitana Bancu, a na prawej możemy spodziewać się Mory lub Radulescu – tutaj jest większa rotacja. Pomocnicy dużo biegają, są ruchliwi, a atak nie gra według jednego schematu. Baiaram i Al-Hamlawi potrafią wykończyć akcję, ale i zaatakować z drugiej linii, a w odwodzie jest jeszcze skuteczny Nsimba wyciągnięty z 3. ligi francuskiej. Tak naprawdę to poza Bancu jedyni zawodnicy powyżej trzydziestki to Cretu, Mogos i drugi golkiper Lung Junior. Zespołowi ma pewno brakuje doświadczenia pucharowego, piłkarze czasami jednak pękają na robocie, tak jak na przykład ze Spartakiem Trnava, kiedy to Craiova prowadziła w dwumeczu już 4:0 i pozwoliła rywalom na wyrównanie” – ocenia Paweł Kiełbus.
Padło już nazwisko Assada Al-Hamlawiego, a więc napastnika świetnie kojarzonego na polskich boiskach z występów w Śląsku Wrocław w rundzie wiosennej. Palestyńczyk od początku lipca zdobył sześć bramek we wszystkich rozgrywkach. Inną wiodącą postacią był dotychczas skrzydłowy, Stefan Baiaram, który został w stylu Jonatana Brauta Brunesa został „bohaterem” afery transferowej w zespole Craiovej. „Możliwe, że w zespole CSU Craiova doszło do małego rozłamu. Media rumuńskie rozpisują się o tym od pewnego czasu, ale spór jest raczej bagatelizowany. Udało mi się porozmawiać z osobami dobrze zorientowanymi w temacie i pewne niejasności między stronami faktycznie są. Obaj panowie mają dosyć wyraziste charaktery i podobno doszło między nimi do spięcia” – komentował przed tygodniem redaktor transfery.info, który opisał cały wątek na portalu X. Wydaje się jednak, że stosunki z młodzieżowym reprezentantem kraju wracają powoli do normy, czego może dowodzić ostatni powrót piłkarza do wyjściowego składu.
Lekko zachwiana miała zostać natomiast wysoka forma całej drużyny, która start sezonu miała naprawdę imponujący. O szczegółach dowiadujemy się od naszego dzisiejszego gościa w studiu przedmeczowym. „Craiova w niezłym stylu weszła do Ligi Konferencji, prowadzi w lidze, ale od dwóch tygodni nie jest już tak efektowna. Najpierw przyszła pierwsza ligowa porażka 0:1 z Otelulem, a w miniony weekend remis u siebie 2:2 z Dinamem, choć być może gdyby nie czerwona kartka kapitana Bancu, to udałoby się gości ze stolicy pokonać. W końcu słabsze rezultaty musiały się zdarzyć, ale raczej nie ma powodów do paniki. Przede wszystkim wszyscy są zdrowi. Rotacja chyba nie każdemu wychodzi na dobre, bo jak taki Al-Hamlawi gra co drugi mecz, to trochę traci na jakości po powrocie. Problemem dla Rakowa może być to, że Radoi ma kim straszyć i na ławce są zawodnicy, którzy mogą w razie czego wnieść ożywienie, jak dajmy na to Matei, Stefan, wspomniany Nsimba, Mekvabishvili. Craiova to kolektyw, ale nadal dużo zależy od indywidualności. Przede wszystkim od Stefana Baiarama. Jak on jest w gorszej dyspozycji, to cały zespół dużo na tym traci. Jak na razie jednak nie zawodzi, choć to dopiero 22-latek i przytrafiają mu się słabsze momenty” – podsumowuje ekspert.
Jakie są zatem przewidywania obserwatora rumuńskiej ligi, który na naszym podwórku prywatnie kibicuje Legii Warszawa? „Jest taka opinia, że drużyna Craiovej lepiej z powodu presji fanów lepiej prezentuje poza domem. Zawodnicy nie zawsze potrafili ją unieść. Craiova rozbudziła początkiem sezonu oczekiwania kibiców, zważywszy, że CFR i FCSB, czyli dotychczasowi hegemonii nie potrafią kompletnie się odnaleźć w tym sezonie”.
„Z tego, co się orientuję, to Raków nie gra jeszcze tak dobrze jak wskazywałaby na to siła jego kadry, choć zaprezentował się solidnie na tle Legii czy Lecha. Nie wiem czy Craiova nie złapała lekkiej zadyszki, jak to już wspominałem. Najpierw przyszła porażka z Otelulem, a potem jednak rozczarowujący remis z Dinamem na własnym terenie. Nie można więc powiedzieć, że do Częstochowy przyjeżdża naładowany zespół „w gazie”. Jeszcze dwa tygodnie temu stawiałbym jednak, że Craiova powinna z Rakowem wygrać. Na podstawie tego właśnie co już w tym sezonie widziałem. Biorąc jednak pod uwagę możliwą pucharową tremę, typowałbym wynik w okolicach remisu. Marek Papszun musi się mieć jednak na baczności, bowiem trener Radoi potrafi rozpracować taktycznie rywala” – zakończył Paweł Kiełbus.
Dziś o 20:00 zapraszamy na nasze studio przedmeczowe.



