Wszystko albo nic. Raków przed bitwą w Debreczynie
Medaliki w czwartkowy wieczór w Debreczynie stoczą arcyważny bój o czwartą rundę kwalifikacji UEFA Conference League.
Wysłane przez Tymoteusz Kłusek | sie 14, 2025 | Piłka nożna | 5 min czytania

Spis treści:
Choć sezon tak na dobrą sprawę dopiero się zaczął, Raków jest już być może przed najważniejszym starciem w tym sezonie. To właśnie rewanż z Maccabi Haifa rozstrzygnie o tym, który z zespołów będzie o krok od fazy ligowej Ligi Konferencji, a który pożegna się z pucharami. W czwartkowy wieczór może definitywnie zakończyć się tegoroczna europejska przygoda czerwono-niebieskich, natomiast tego scenariusza do ostatniej chwili w Częstochowie nikt nie chce dopuszczać do głowy. Emocje wokół meczu są ogromne i składa się na to wiele czynników.
Wielki mecz w trudnym momencie
Oprócz oczywistej stawki spotkania dla Rakowa ten mecz to również pewnego rodzaju punkt kulminacyjny noweli, jaką jest ten burzliwy początek sezonu. Wygrana będzie świetnym bodźcem dla zespołu, którego ten wyraźnie potrzebuje. Z kolei brak awansu utwierdzi drużynę w kryzysie i jeszcze bardziej zagęści atmosferę wokół niego. Raków jest w trudnym momencie. Jego gra w ostatnich meczach pozostawia wiele do życzenia – rzucają się w oczy przede wszystkim powtarzalne błędy w ofensywie, brak konkretów w trzeciej tercji oraz brak stabilnej wyjściowej jedenastki. Ta jest inna nawet nie co mecz, a praktycznie co połowę. W mediach uaktywniło się trochę przeciwników Marka Papszuna, którzy najchętniej zwolniliby trenera, jednak w tym momencie danie szansy absolutnej legendzie Rakowa na wyjście z kryzysu to zdecydowanie najlepsze wyjście. Inne byłoby przejawem obcej w Rakowie paniki. Między innymi w tym temacie w naszym studiu przedmeczowym wypowiedział się Przemysław Langier (Interia Sport). „Ja uważam, że jest za wcześnie na mówienie o zwolnieniu Marka Papszuna. Wiele razy udowadniał, że potrafi z tych kryzysów wychodzić. Mam ogromną wiarę w to, że on ten zespół ogarnie. Natomiast jedna rzecz, która mnie martwi, to to, że Raków staje się coraz bardziej jednowymiarową drużyną. Jeśli chcesz ją zatrzymać, stań głęboko na boisku i będą mieli z tym problem. Ja widzę cały czas ten sam Raków”.
Buntownik utrudnia sytuację
Dzień przedmeczowy okazał się wyjątkowo głośny z powodu zamieszania wokół Jonatana Brunesa. Zawodnik postanowił iść z klubem „na wojnę” i zaczął symulować problemy zdrowotne. Klub wydał oficjalny komunikat, a my poinformowaliśmy o tym, że zawodnik udał się na badania. Jak się okazało potem, Norweg był w pełni zdrowy. Wszystko wskazuje na to, że Brunes chce wymusić swoje odejście, co spotkało się z potężnym niezadowoleniem klubu i kibiców. Swoje jasne zdanie w tej sprawie w trakcie studia przedmeczowego przekazał nasz ekspert Igor Grzesiak. „Rozumiem, że czuje się panem piłkarzem. Ale moim zdaniem nigdy nie powinno dochodzić do sytuacji, że zawodnik czuje się większy niż klub. Dla mnie to jest zachowanie żenujące. Wydawało mi się to dziwne tydzień temu, ale dzisiejsza sytuacja przelała czarę goryczy. Gdybym był w środowisku Rakowa, to dla mnie ten człowiek przestałby istnieć”. Swoje stanowisko przedstawił też Przemysław Langier. „Jeżeli Brunesa obowiązuje kontrakt, to powinien grać bez względu na to, czy lubi Marka Papszuna, czy nie. To wszystko ewidentnie wygląda na to, że Norweg robi jakiś swój protest i nie chce wyjść na boisko. Dla Brunesa najważniejszy jest Brunes”.
„Mam bardzo silne przeczucie, że polskie drużyny awansują w komplecie do fazy ligowej, ale trochę zwątpiłem, gdy usłyszałem o całym dzisiejszym zamieszaniu w Rakowie” – podkreślił Langier w kontekście zamieszania z napastnikiem. Brak Brunesa to nie tylko brak kluczowego snajpera w czasie, gdy Raków ma widoczne gołym okiem problemy ze zdobywaniem goli, ale również dodatkowe kłopoty, które psują atmosferę wokół zespołu oraz w nim samym. Nad Rakowem zgromadziły się przeciwności losu. Na szczęście wyleczyć wiele z nich można na boisku. Więcej na temat Brunesa pisaliśmy w środę.
Wyciągnąć wnioski, odblokować maszynę
Oglądając ostatnie mecze Rakowa można odnieść wrażenie, że coś się w nim zacięło. Idealnie odzwierciedlił to pierwszy pojedynek z Maccabi przy Limanowskiego, w którym Raków potrafił zdominować spotkanie przez dłuższy fragment. Potrafił również wytworzyć groźne sytuacje bramkowe. W tym wszystkim zabrakło jednak konkretu, który dałby choć jednego gola. Rewanż takich błędów już nie wybaczy. Do Debreczyna Raków wyruszył z jednobramkową stratą. Zatem sprawa jest jasna – coś musi w ofensywie Rakowa zaskoczyć i piłka w końcu musi znaleźć drogę do siatki. Biorąc jednak pod uwagę trudność ze zdobywaniem goli trzeba się wystrzec również błędów w defensywie, bo te wybaczała Żylina, a na pewno nie wybaczy ich Maccabi.
Przed zespołem Marka Papszuna albo piekło, albo niebo. Porażka będzie ciosem w samo serce drużyny, w której marzenia o powrocie do Europy wciąż są żywe. Choć wygrana, biletu do fazy ligowej jeszcze nie da, to losowanie ostatniej rundy dla czerwono-niebieskich okazało się naprawdę łaskawe. Najcięższy rywal eliminacji to zdecydowanie Maccabi. Przykłady Legii, czy Jagiellonii pokazują, że najciężej jest przebrnąć przez właśnie eliminacje. Później w fazie ligowej Ligi Konferencji o załapanie się na wiosenną grę nie jest arcytrudno, ponieważ gra się w systemie ligowym z rywalami często na podobnym lub niższym poziomie. Jednak same kwalifikacje błędów nie wybaczają. Dlatego właśnie przed Rakowem coś więcej niż zwykłe starcie o awans.
STUDIO PRZEDMECZOWE: [KLIKNIJ TUTAJ]
![Październikowy maraton czas zacząć. Cracovia - Raków [ZAPOWIEDŹ] 2 Raków](https://nawylot.tv/wp-content/uploads/2025/09/lamine-diaby-fadiga-rakow-czestochowa.jpg)
![Zagłębie zostaje w Ekstraklasie i wyrzuca Śląsk! [RELACJA] 4 zaglebie zostaje w ekstraklasie i wyrzuca slask](https://nawylot.tv/wp-content/uploads/2025/05/zaglebie-zostaje-w-ekstraklasie-i-wyrzuca-slask.jpg)

