Max Pawłowski strzela na wypożyczeniu w Grudziądzu. „Wie, gdzie ma się znaleźć”
Młody talent wypożyczony z Rakowa zaczyna błyszczeć w Olimpii Grudziądz.
Wysłane przez Jarosław Kłak | wrz 23, 2025 | Piłka nożna | 6 min czytania

Spis treści:
Jednym z najbardziej wartościowych zawodników w Akademii Rakowa z pewnością jest Max Pawłowski z rocznika 2007, który już niejednokrotnie dawał pozytywne sygnały. Z pierwszą drużyną Rakowa zaczął trenować jeszcze wtedy, gdy trenerem był Dawid Szwarga. Miał okazję jeździć także na obozy przygotowawcze. W pewnym momencie jednak jego rozwój lekko wyhamował – po drodze przytrafiła się kontuzja. W czerwcu tego roku zaczęto się zastanawiać nad jego przyszłością. Z jednej strony chodził na treningi z pierwszą drużyną, ale z drugiej strony był brany jako pewne uzupełnienie. Niemniej pomijając wszelkie wątpliwości działaczy w Rakowie, ostatecznie podjęto decyzję o jego wypożyczeniu do II-ligowej Olimpii Grudziądz, a więc do miasta, skąd pochodzi – do klubu, w którym się wychował.
Na stare śmieci, ale z przytupem
Wybór Olimpii Grudziądz okazał się strzałem w dziesiątkę. Max Pawłowski zaliczył już osiem ligowych występów, w których łącznie rozegrał 99 minut. Do tego można dorzucić 60 minut w meczu STS Pucharu Polski, w którym Olimpia pokonała Wieczystą Kraków po rzutach karnych. Jednak co najważniejsze, Max oprócz regularnej gry zaczął dawać feedback w postaci strzelanych bramek. Tych uzbierał już dwie – strzelając we wrześniowych meczach przeciwko Podbeskidziu Bielsko-Biała oraz rezerwom ŁKS-u Łódź. Spoglądając na poczynania napastnika wypożyczonego z Rakowa postanowiliśmy zaczerpnąć opinii od osoby, która Olimpię Grudziądz śledzi na co dzień – a mianowicie od Krzysztofa Niedzielskiego. Nasz rozmówca korzystnie ocenił wejście Maxa Pawłowskiego do drużyny drugoligowca. „Wejście Maxa do zespołu oceniam pozytywnie. Zdążył pokazać, że mimo wieku będzie istotną postacią, która w trudnych momentach może pomóc Olimpii wchodząc z ławki rezerwowych. Jeśli chodzi o proces aklimatyzacji to myślę, że takowy w zasadzie nie był wcale potrzebny. Max jako wychowanek Olimpii urodzony w Grudziądzu doskonale zna tutejsze środowisko. W pierwszym zespole Olimpii znajduję się paru wychowanków, z którymi Max miał okazję grać w zespołach młodzieżowych, więc uważam, że zawodnik musiał sobie tylko przypomnieć, jak wszystko funkcjonuje w Grudziądzu” – powiedział nam obserwator Olimpii.
Krzysztof Niedzielski, po obejrzeniu pierwszych występów Maxa Pawłowskiego w Olimpii Grudziądz, podzielił się również z nami swoimi ogólnymi odczuciami co do umiejętności piłkarskich prezentowanych przez osiemnastolatka. „Max jest bardzo solidnym zawodnikiem. Trzeba pamiętać, że jest to jego pierwszy sezon, w którym ma szansę na rywalizację z zawodowymi seniorami. Jest to ogromny przeskok w porównaniu do jego występów w rezerwach Rakowa w IV Lidze. Pierwsza rzecz, jaka rzuca się w oczy, gdy ogląda się grę Maxa, to są jego imponujące warunki fizyczne. Wysoki wzrost pomaga w dobrej grze głową, siła do zastawiania się i mimo swojego wieku wygrywania pojedynków z bardziej masywnymi zawodnikami. Pawłowski paradoksalnie mimo wysokiego wzrostu posiada również naprawdę dobre parametry szybkościowe, co zdążył pokazać już w meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała” – stwierdził Niedzielski.
„Charakteryzuje się zimną krwią w sytuacjach podbramkowych”
Młody napastnik, który przed Rakowem szkolił się w Akademii Legii Warszawa, to zawodnik wzbudzający zainteresowanie innych klubów. Chociażby po zakończeniu poprzedniego sezonu był testowany we włoskim Hellasie Verona. Czym Max Pawłowski może przykuwać uwagę skautów zdaniem naszego rozmówcy? „W dzisiejszym futbolu pierwszym pytaniem skautów, gdy oglądają zawodnika jest, czy zawodnik XYZ ma odpowiednie warunki fizyczne? Tak jak wcześniej wspomniałem aspekty fizyczne u Pawłowskiego mogą imponować, a to podstawa do dalszego rozwoju. Oczywiście to nie jedyna wizytówka wychowanka Olimpii. Już na jednym z pierwszym treningów, które miałem okazję obserwować, zauważyłem u Maxa bardzo dobry instynkt strzelecki. On po prostu wie, gdzie ma się znaleźć, żeby piłka do niego trafiła. Do tego wszystkiego nie można zapomnieć o najważniejszej kwestii u napastnika – wykończeniu. To chyba jedna z jego większych zalet. Pawłowski charakteryzuje się zimną krwią w sytuacjach podbramkowych, co potwierdził również w meczu z Podbeskidziem, kiedy w sytuacji sam na sam na szybkości minął bramkarza i z ostrego kąta oddał strzał przy słupku i wpisał się na listę strzelców” – przekazał Niedzielski.
Lekarstwo naturalne
Tak jak wspominaliśmy we wstępie, przyszłość Maxa Pawłowskiego w Rakowie wcale nie była klarowna przed sezonem. Dzisiaj bardzo dużym błędem w polskim systemie szkoleniowym jest rezygnowanie z danego talentu, gdy ten zwolnił tempo swojego rozwoju [WIĘCEJ NA TEN TEMAT ZNAJDZIESZ TUTAJ]. Kibice mogą jednak powiedzieć: na szczęście z Maxa nie zrezygnowano. Teraz gra na wypożyczeniu w Olimpii Grudziądz i uwalnia swój potencjał. Do tego zdobywa cenne doświadczenie w piłce seniorskiej na poziomie centralnym i zalicza wyraźny progres. „Powrót w rodzinne strony może bardzo często pomóc zawodnikowi. Myślę, że nie inaczej będzie w tym przypadku. Już od początku sezonu Max otrzymuje regularne minuty od trenera Kosznickiego. Oczywiście na tę chwilę jest to bardziej rola dżokera, ale trzeba pamiętać, że Olimpia gra w Pucharze Polski, gdzie jest szansa na większą rotację w zespole. W kuluarach mówiło się o tym, że Maxem zainteresowany jest klub z Serie A. Myślę, że potwierdza to tylko jaki potencjał drzemie w Pawłowskim. Moim zdaniem regularne minuty, na które może liczyć napastnik mogą tylko jeszcze bardziej go rozwinąć i przystosować do gry na poziomie seniorskim” – powiedział nam Krzysztof Niedzielski.
Max Pawłowski wykazuje cechy napastnika, który przydałby się w pierwszej drużynie Rakowa. Posiada znakomite warunki fizyczne, ale jednocześnie odpowiednie wykończenie oraz motorykę. Patrząc na grę Patryka Makucha w ostatnim meczu z Legią można odważnie wysnuć wniosek, że taki Max Pawłowski zaprezentowałby się o niebo lepiej. Rzecz jasna ta opinia posiada w sobie duży wymiar surrealistyczny, ale może jednak coś w tym jest… ?



