startBlogMarcin Nocoń: Wszystkie ręce na pokład [WYWIAD]

Marcin Nocoń: Wszystkie ręce na pokład [WYWIAD]

„W jednym z wywiadów powiedziałem, że zbieram podpisy na uchwałę mieszkaniową po raz trzeci i za czwartym razem będę zbierał podpisy za referendum. I to się dzieje. Będę je zbierał, na pewno pomogę panu Dariuszowi w zbiórce.”

Wysłane przez Kamil Bednarski | sie 24, 2025 | Częstochowa | 12 min czytania

Marcin Nocoń: Wszystkie ręce na pokład

Marcin Nocoń od lat współpracuje z częstochowianami w zakresie spraw społecznych. Przewodzi grupie osób domagających się przywrócenia dawnych zasad nabywania mieszkań komunalnych i między innymi brał udział w spotkaniu władz miasta z mieszkańcami Kucelina, którzy sprzeciwiali się budowie biogazowni i PSZOK-u w ich okolicy. W rozmowie z naszym portalem były kandydat do rady miasta oficjalnie wsparł referendum odwoławcze prezydenta.

Marcin Nocoń – jak mogę przedstawić? Tak naprawdę działacz społeczny to najczęściej spotykane określenie. Może aktywista?

Byłem i jestem przewodniczącym Obywatelskiej Inicjatywy Uchwałodawczej. To był ten zryw odnośnie wykupu mieszkań z zasobów gminy przez najstarszych mieszkańców naszego miasta..

W zeszłym roku kandydował Pan do rady miasta. Z list Trzeciej Drogi, co dziś chyba nie stanowi w Pana ocenie powodu do dumy?

W ogóle nigdy nie byłem w żadnej partii. Wtedy klarowały się listy, byli tam ludzie, którzy znajdowali się w partii Trzeciej Drogi u Szymona Hołowni. Ale ja po prostu jako taki wolny strzelec, który chciał też kandydować, miałem do wyboru albo Trzecią Drogę, albo „Wybieram Częstochowę” z panią Terrero-Rozmus. Przeliczyłem, że większe szanse wydają się w Trzeciej Drodze. Niestety to wygląda tak, że to logo partii pcha do przodu, bo przecież widzimy, że ludziom, którzy dostali się do obecnej rady miasta, czy to z PiSu, czy z Platformy, tylko wpychany jest szyld. A poza czołowymi liderami tych ugrupowań, nie słyszałem, żeby ktokolwiek coś mówił.

„Wybieram Częstochowę” to nadal melodia przyszłości?

Jeśli kiedykolwiek będę jeszcze startował do rady, to już nie pod szyldem partyjnym. Na listach „Wybieram Częstochowę” i Trzeciej Drogi byli naprawdę fajni ludzie, którym leży w sercu dobro Częstochowy, dobro tego miasta. Bo każdy z nas chce tu mieszkać i chce, żeby nasze dzieci, moje dzieci też tu mieszkały. A jak patrzę, w jaką stronę to miasto zmierza, to może być tak, że będę zalecał dzieciom za 10-20 lat, żeby jednak je opuściły i szukały lepszej pracy i większych możliwości gdzie indziej, jak to teraz robią moi znajomi.

Widzi Pan tutaj perspektywę powołania nowego ruchu, zrzeszającego te osoby sprzeciwiające się Lewicy, ale na przykład pochodzące z tych dwóch wspomnianych obozów?

Jest stowarzyszenie „Mieszkańcy Częstochowy”. Jednym z ojców założycieli był Marcin Maranda, ale niestety złożył to stowarzyszenie w politycznym oknie życia. Porzucił je i zostawił. Ono cały czas żyje, jest w nim Krzysiu Świerczyński, Artur Plaza i kilka fajnych osób. I myślę, że powinno się do niego ściągać następnych, którzy chcą pomagać temu miastu.

Czyli na ten moment, to ta opcja na lokalnej scenie jest Panu najbliższa?

Tak.

Pytam, bo odnoszę wrażenie, że potrafi Pan utrzymywać dobre relacje z reprezentantami różnych obozów i doceniać ich, mimo mniejszych lub większych różnic?

Dokładnie tak. Rozmawiam z każdymi, rozmawiam z ludźmi z PiS-u i ludźmi z Platformy Obywatelskiej i rozmawiam nawet z jedną radną Lewicy, Małgorzatą Iżyńską. Myślę, że przez to, że odeszła kiedyś z Platformy do Lewicy, jest jej teraz głupio wrócić z powrotem. Jeśli chodzi o Gosię, to ma potencjał, jest dobrym społecznikiem i robi fajne akcje. Uważam, że w każdym z tych ugrupowań są wartościowi ludzie. Najlepsze, co ostatnio widziałem, to program na kanale NA WYLOT „Czas Doliczony” Jana Sętowskiego , który tych gości świetnie zebrał. Monika Pohorecka, Łukasz Banaś, Krzysiu Świerczyński i Gosia Iżyńska – to jest czwórka ludzi, z którymi ja się doskonale rozumiem i z nimi rozmawiam.

A z drugiej strony, pewnie też o osobach z każdej strony barykady mógłby Pan powiedzieć coś złego?

Staram się nie mówić źle o ludziach, ale nie lubię nepotyzmu i kolesiostwa. A jeśli ktoś jest w to uwikłany, to dobrego słowa o nim nie powiem.

A podziela Pan taką teorię, że na częstochowskim podwórku rządzący są w cichej zmowie z opozycją, żeby nie wyrządzić sobie nawzajem jakiejś szkody i spokojnie funkcjonować?

Powiem tak. Dziwi mnie, że w czasie kiedy w kraju rządziło Prawo i Sprawiedliwość, tutaj w Częstochowie nic się tak naprawdę nie działo. Była ta afera MOPS z wyciekiem danych. PiS miał w Częstochowie kilku swoich radnych i był mocny. I uważam, że takie rzeczy, jak zatrzymania Pana Bartłomieja S., to powinny mieć miejsce wtedy, a nie teraz, kiedy Platforma doszła do władzy w kraju.

Dobrze, przejdźmy zatem do sprawy referendum. Czy na sukcesie i powodzeniu tego referendum będzie zależeć wystarczającej liczbie polityków lub ogólnie osób publicznych, żeby pociągnęli ze sobą swoich zwolenników i fanów?

Wszystkim zależy na referendum, ale nie wszyscy się do tego przyznają. Wiadomo, jeśli będzie ono skuteczne i Krzysztof Matyjaszczyk zostanie odwołany, to wyjdzie to na jaw. A mam nadzieję, że będzie odwołany, bo od pięciu lat próbowałem z prezydentem rozmawiać wraz z mieszkańcami, których pokrzywdził tą uchwałą mieszkaniową, a on po prostu nie chciał. I od tych pięciu lat widzę tę butę i arogancję, która kroczy przed upadkiem pana prezydenta. Myślę, że będzie wystarczające poparcie środowisk. Teraz poparła to Konfederacja, tak samo poprze to zaraz PiS. Chociaż nie wiem, czy łaty partyjne są dobre. Pan Dariusz Goliszek musi zdecydować, bo to on ogłosił to referendum. Niemniej jednak wszystkie ręce na pokład i wszyscy ponad podziałami muszą, bo wszyscy o tym mówią przecież od wielu lat, że trzeba zmienić prezydenta. No to teraz będzie to papierek lakmusowy, że kto chce zmienić, to niech pomoże.

W sprawie uchwały mieszkaniowej, czy coś ruszyło do przodu przez ostatnie pół roku, od kiedy ponownie próbowaliście bezskutecznie przekonać koalicję na sesji rady miasta?

W jednym z wywiadów powiedziałem, że zbieram podpisy na uchwałę mieszkaniową po raz trzeci i za czwartym razem będę zbierał podpisy za referendum. I to się dzieje. Będę je zbierał, na pewno pomogę panu Dariuszowi w zbiórce. To środowisko osób pokrzywdzonych jest duże. Będzie ono zbierało podpisy za jego odwołaniem.

Prezydent Matyjaszczyk zaczął pewne obietnice składać, nawet w tych tematach, które gdzieś w dużej mierze przyczyniły się do tego buntu społecznego. I czy tutaj w przypadku mieszkań nie nastąpi pewna mobilizacja, żeby jeszcze wobec tej niepewnej sytuacji prezydenta wymusić na nim pewne działania?

Wiem, o co chodzi. Rozważałem taką opcję, ale czy to by było w porządku? Nie wiem. Muszę przemyśleć ten temat i porozmawiać z komitetem z Inicjatywy Obywatelskiej, bo faktycznie wydaje mi się, że szansa byłaby duża. Nagle prezydent zaczął rozmawiać z mieszkańcami, bo widzimy ten festiwal obietnic, który tak naprawdę zaczął się od momentu, kiedy Piotr Pałgan w mediach społecznościowych chlapnął o referendum.

Prezydent wyskoczył ostatnio z projektem „Nowa Częstochowa”. Widzi Pan jeszcze pole i nadzieję do odwrócenia tej politycznej karty?

Nie minął rok od Lepszej Częstochowy, to już mamy Nową Częstochowę. Jest to tylko i wyłącznie odpowiedź PR-owa i propagandowa na to referendum. Nic z tych obiecanek nie powstanie. To są odgrzewane kotlety, tak jak województwo częstochowskie, teraz jest karta mieszkańca. Rzucili wszystkie swoje pomysły naraz i mówią o Nowej Częstochowie, żeby zniechęcić ludzi do tego referendum. Nagle znalazły się pieniądze na to, mieli się tym pochwalić wcześniej, ale dopiero teraz się chwalą, że są zabezpieczone 24 miliony złotych na wykup terenów Elanexu.

Oczywiście przy inicjatywie pierwszym krokiem musi być zebranie tych ponad 16 tysięcy podpisów. Inicjatywie przewodzi Dariusz Goliszek, który 10 lat temu poniósł już klęskę na tym samym zadaniu. Czy uważa Pan, że mimo wszystko ta mentalność ubywających częstochowian od tego czasu się zmieniła i podobnym nakładem sił ta misja już się uda, czy jedynym wyjściem będzie współpraca z panem Pałganem i innymi środowiskami?

Uważam, że Pan Goliszek powinien współpracować ze wszystkimi, którzy tę współpracę zaoferują. Bo cel jest jeden. Odwołanie prezydenta. Poza tym widzimy, w jakiej kondycji jest Lewica po ostatnich wyborach samorządowych i to, jak prezydent miał trudno wygrać te wybory. To już nie było to, co we wcześniejszych wyborach samorządowych. Lewica na pewno zrobiła badania po deklaracji Piotra Pałgana i stąd ta mobilizacja Krzysztofa, że w wakacje zamiast podróżować ze swoją Asią jachtem po Mazurach, musi teraz biegać po budowach w Częstochowie.

Nie ma zatem obaw o drugą porażkę?

Obawy zawsze są. Jeżeli Darkowi nie wyjdzie, to ktoś inny. Wiem, że prezydent może się bronić, że raz się nie udało, to po co robić znowu. Ale uważam, że celem jest go odwołać i dlatego wyrażam chęć pomocy Dariuszowi w tym, żeby zebrać te podpisy i przeprowadzić to referendum skutecznie.

Rada miasta również do odwołania, jak postuluje Konfederacja?

Jeżeli chodzi o radę miasta, to ona jest dopiero rok. Wiem, że niektóre osoby dłużej, ale nowa rada pracuje rok. Odwołajmy prezydenta, a na pewno rzeczywistość polityczna zmieni się tak bardzo, że w radzie miasta też nastąpią dobre zmiany.

Temu referendum jest potrzebna też sprawa Centrum Integracji Cudzoziemców? Czy zgadza się Pan z Partią Razem, że to utrudni całe wyzwanie?

Uważam, że to utrudni całe wyzwanie. Wspieram Dariusza Goliszka w tym referendum odnośnie odwołania prezydenta Krzysztofa Matyjaszczyka.

Co w razie odwołania prezydenta? W kim widziałby Pan ewentualnie człowieka do przejęcia tego fotelu?

W mojej ocenia kandydatów na pewno będzie kilku, bo tak zawsze jest, że każdy będzie musiał swojego wystawić. Ale uważam, że powinien zostać wystawiony kandydat obywatelski, który może dogadywać się z każdą partią. To powinien być kandydat z tego środowiska niezadowolonych mieszkańców. Nie będę nim na pewno ja.

Czyli lidera opozycji w tej chwili Pan w tym mieście nie widzi?

Aktualnie nie widzę takiego lidera. Myślę, że taki kandydat jest schowany w cieniu. Najpierw przeprowadzimy skuteczne referendum, potem będziemy chwalić się kandydatami.

A czy są jakieś elementy prezydentury Krzysztofa Matyjaszczyka, których życzyłby Pan ewentualnemu następcy? Czy tutaj znajduje Pan coś pozytywnego, może Pan pochwalić jakieś inwestycje, działania w ciągu tych 15 lat?

Bardzo się cieszę, że przeprowadził remont Alei Wojska Polskiego. Niemniej jednak jestem bardzo smutny, że tyle nas to kosztowało.

W Częstochowie żyje się lepiej niż za rządów prezydenta Tadeusza Wrony, również odwołanego w referendum w 2010 roku?

Mam 40 lat, więc tę prezydenturę Tadeusza Wrony też poniekąd pamiętam. Wiem, że Tadeuszowi udało się doprowadzić tramwaj na Raków, a Krzysiowi tramwaju na Parkitkę się nie udało. Tadeusz zrobił stadion Włókniarza, który jest do tej pory niedokończony przez Krzysztofa Matyjaszczyka. I co jeszcze? Tadeusz na pewno ściągnął firmę Fortum do Częstochowy, więc jeżeli chodzi o ciepło w grzejnikach, to było za jego czasów. Nie będę chwalił Tadeusza Wrony. Wszyscy mu zarzucają, bo tak było też w tygodniku „Poniedziałek”, że pchał wszystko w Jasną Górę i remontuje parki jasnogórskie. To nie są parki jasnogórskie, tylko parki miejskie i gdyby nie ten remont parków miejskich, to Krzysztof Matyjaszczyk nie miałby miejsca na nagranie swojego pierwszego spotu wyborczego, w którym biegał z rodziną po parku miejskim.

Pewnie dużą część mieszkańców, którzy nie są gdzieś związani z Rakowem, z mieszkaniami komunalnymi, biogazownią na Kucelinie, czy CIC lub strefami płatnego parkowania, interesują globalne argumenty za referendum i zarzuty wobec prezydenta. Czy takie największe pretensje u Pana to są te kwestie wymieniane przez środowisko pana Goliszka, jak niegospodarność, czy właśnie te liberalno-lewicowej strony, która mówi o rozwoju?

Dla zwykłego mieszkańca, który na co dzień kroczy po tym mieście, tematy zieleni są zaniedbane. To takie tematy przyziemne, ale ludzi to boli, że mamy wrzesień, a trawa jest wysoka. Tematy tego, że w trzeciej alei kiedyś tętniło życie i działo się naprawdę dużo i długo, tak jak w częstochowskim Biznes Centrum na Wałach Dwernickiego, a teraz te aleje umarły i są zaniedbane, bo gdzie nie wyjdziemy to jest brudno. Ludzi boli też to rozliczenie śmieci i wody, bo to jest temat w mojej ocenie niesprawiedliwy. Według wiceprezydenta Łukasza Kota ludzie, którzy więcej się myją, produkują więcej śmieci. To ja jestem w takim wypadku śmieciarzem, bo myję się często.

Więcej o bieżących sprawach na częstochowskiej scenie politycznej w poniedziałkowym „Czasie Doliczonym” o godzinie 20:00 z Łukaszem Banasiem (KO), Pawłem Rukszą (PiS), Małgorzatą Iżyńską (Lewica) i Krzysztofem Świerczyńskim (Mieszkańcy Częstochowy).

Zobacz inne artykuły

Nasi partnerzy

Logo
Logo
Logo