Włókniarz przed dwumeczem z Gorzowem. „Podjęliśmy decyzję o zmianie”
Częstochowianie zachowują optymizm.
Wysłane przez Kamil Bednarski | sie 22, 2025 | Żużel | 3 min czytania

Krono-Plast Włókniarz Częstochowa przed pierwszym z kluczowych weekendów dla swoich dalszych losów w PGE Ekstralidze. Już w niedzielę „Lwy” odjadą domowy mecz półfinału fazy play-down przeciwko Gezet Stali Gorzów. Piątkowym popołudniem w sali konferencyjnej klubu „biało-zieloni” z trenerem Mariuszem Staszewskim i zawodnikami Madsem Hansenem, Wiktorem Lampartem i Franciszkiem Karczewskim odpowiedzieli na pytania od przedstawicieli mediów.
Włókniarz o utrzymanie w żużlowej elicie musi walczyć po zajęciu siódmego, przedostatniego miejsca w tabeli. Sytuacja drużyny z ulicy Olsztyńskiej byłaby z pewnością przynajmniej trochę lepsza, gdyby nie koszmar związany z kontuzjami zawodników, szczególnie w drugiej połowie rozgrywek. Trener Staszewski za przyzwoitą pierwszą część sezonu został doceniony propozycją podpisania nowego kontraktu. Wrażenie budziła dzielna postawa jego podopiecznych na najtrudniejszych terenach. Jednak na papierze zespół spod Jasnej Góry ma na swoim koncie tylko trzy zwycięstwa w czternastu spotkaniach. Najwyższe – 54:36 – miało miejsce w meczu z najbliższym rywalem.
„Bardzo bym chciał, żeby ten scenariusz się powtórzył, a nawet i poprawił. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie z górki. […] Mads Hansen pojechał już w Danii, więc troszkę się rozjechał. Piotr Pawlicki też miał już kilka meczów. W sobotę jeszcze zawody SEC, więc tych kółek będzie trochę najechanę i wierzę, że ta forma będzie rosła” – mówił Mariusz Staszewski, oceniając stan gotowości dwójki powracających po absencjach żużlowców. Dyspozycja Pawlickiego w meczu ostatniej kolejki pozostawiała wiele do życzenia, z kolei Duńczyk po pierwszym występie w starciu zagranicznej ligi tłumaczył w ten piątek, że trudów rywalizacji nie odczuwał w trakcie zmagań, a dopiero na drugi dzień.
Podobnego stopnia zmartwieniem w ekipie „Lwów” jest wsparcie, a raczej jego brak, ze strony zawodników U-24. Philip Hellstrom-Bangs wobec fatalnej sytuacji kadrowej otrzymał kilka szans, ale po niezłym debiucie rozpoczął pikowanie. Wiktor Lampart poza dwoma występami zawodzi na całej linii. Rzeszowianin liczy jednak na odbicie, a pomóc w nim mają działania sprzętowe. „Treningi niezależnie od sytuacji są prowadzone tak samo. Jestem na każdym, bez znaczenia czy jest dobrze, czy źle. Wraz z tunerem podjęliśmy decyzję o zmianie ustawień w silnikach, mają trochę inne przełożenia, w motocyklu są inne dodatki, i zobaczymy jak to będzie” – przekazał były mistrz Europy juniorów.
W obliczu wyrównanego dwumeczu, na jaki się zapowiada ta walka, istotną rolę będą pełnili też młodzieżowcy. Po stronie drużyny z województwa lubuskiego sporą odpowiedzialność za wynik od początku rozgrywek dźwiga Oskar Paluch. Ale w Częstochowie oczekiwania podobnej miary mają wobec Franciszka Karczewskiego. Obaj nie zawsze je spełniali. Ale najbliższe dwa starcia mogą być ozdobą tego sezonu dla któregoś z nich. „Te moje wyniki ostatnio są trochę gorsze. Ale ciężko pracuję, żeby jechać na takim poziomie, jak w pierwszej fazie sezonu. […] Fajnie byłoby wygrywać starty. To już byłaby połowa sukcesu. Dobrze byłoby zwyciężyć u siebie wysoko, aby w Gorzowie mieć już taki bufor” – deklarował Karczewski. Więcej o niedzielnych emocjach i meczu Włókniarz – Stal w programie ŻUŻEL NA WYLOT.



