Staszewski o podopiecznym. „Przy jego startach jest ciężko…”
Trener Włókniarza w pomeczowej rozmowie dla nawylot.tv.
Wysłane przez Oskar Foltyński | lip 4, 2025 | Żużel | 3 min czytania

Zdziesiątkowany kontuzjami Włókniarz przyjechał do Wrocławia z myślą o punkcie bonusowym. „Lwy” bardzo długo dzielnie broniły zaliczki z pierwszego spotkania. Jednak im dalej w las, tym większe dziury w zespole częstochowian było widać. Na torze brylował Jason Doyle, jednak Australijczyka od razu drużyny dzieliła ogromna przepaść. Głos po spotkaniu przejął trener Włókniarza. „Wiadomo, że bez jednego z liderów gdzieś ta nasza siła przede wszystkim wyjazdowa jest mocno zachwiana. Staraliśmy się robić wszystko, dopóki można było, wykorzystywać zawodników żeby trzymać jak najdłużej wynik. Franek dał sygnał, że może być coś w stanie też jeszcze zrobić” – usłyszeliśmy.
Ze względu na te kontuzje, oraz braki w zespole trener Staszewski zmuszony był bardzo dużo mieszać w składzie, używając rezerwy za rezerwą. Przypomnijmy, że po ostatnim upadku w Rybniku z kontuzjami spotkanie zakończył Piotr Pawlicki oraz Mads Hansen. Pod długiej nieobecności wraca dalej natomiast Szymon Ludwiczak. Czy taki był plan na to spotkanie? „Wystarczy spojrzeć w program. Były gdzieś te biegi podwójne, że zawsze albo Kacper albo Jason do biegu 12. Więc to było najmądrzejsze, żeby bronić ten wynik do póki się da. Wynik był kryty na zmianę raz przez jednego, raz przez drugiego” – odpowiedział Staszewski.
Po raz kolejny w zespole Krono-Plast Włókniarza zawiedli zawodnicy U-24. Wiktor Lampart, który wydawało się, że trochę odżył pod Jasną Górą, wrócił do swoich najniższych lotów. Szwed natomiast debiutuje w PGE Ekstralidze. Choć zachwycił w meczu domowym z wrocławianami, to było to raczej związane z trudnymi warunkami torowymi. Od tej pory 22-latek przeważnie wozi ogony. Zapytaliśmy trenera o powód tak słabej dyspozycji obu zawodników rywalizujących wcześniej o miejsce w składzie. „Myślę, że tutaj również wystarczy spojrzeć w program, z kim startowali i tutaj będziemy mieć odpowiedź na to pytanie. Rywale byli dużo mocniejsi, na własnym torze. Wiadomo, że Philip lubi jeździć na trudnym, ciężkim torze, to jest odważny chłopak. Przy jego startach jeszcze jest ciężko, tym bardziej tutaj we Wrocławiu powalczyć na trasie” – przyznał szkoleniowiec.
Trener Krosno-Plast Włókniarza dużo rotował składem. Na torze dodatkowe biegi otrzymali również juniorzy – Franek Karczewski i Szymon Ludwiczak. Zapytaliśmy więc czym spowodowana była taka decyzja. „Tak to przynajmniej wyglądało, że mają na tym torze więcej prędkości. Chociaż gryzą gdzieś ten tor, starają się próbują atakować. To w jakimś stopniu rokowało, więc dostali kolejne szanse” – wytłumaczył Mariusz Staszewski.




