Ogromne emocje w Gorzowie. Kurtz pokonuje Zmarzlika!
Mistrz pokonany we własnym domu!
Wysłane przez Jakub Zacharjasz | cze 21, 2025 | Żużel | 3 min czytania

Spis treści:
W ramach 6. rundy Grand Prix najlepsi żużlowcy świata udali się do Gorzowa, gdzie lider klasyfikacji generalnej cyklu – Bartosz Zmarzlik, przez wiele lat jeździł w barwach miejscowej Stali. Polak dwoił się i troił, żeby wygrać na “własnym” torze, ale w finałowej gonitwie musiał uznać wyższość Bradego Kurtza. Podium uzupełnił Dan Bewley.
Emocje od początku turnieju
Zawody w Gorzowie od samego początku dostarczyły kibicom mnóstwa emocji. Choć po piątkowych kwalifikacjach nie brakowało obaw – tor był nierówny, zalany, a kilku zawodników zaliczyło upadki – organizatorom udało się doprowadzić nawierzchnię do ładu. Dzięki temu już od pierwszych biegów oglądaliśmy twarde ściganie, mijanki i prawdziwą walkę o każdy punkt.
Zmarzlik znów błyszczy
Zmarzlik rozpoczął turniej od pewnej wygranej, a w dalszej fazie rundy zasadniczej potwierdzał swoją klasę – z wyjątkiem drugiego biegu, w którym po kontakcie z Oskarem Paluchem zdołał zdobyć tylko punkt. Nie przeszkodziło mu to jednak w dominacji – Polak z dorobkiem 13 punktów triumfował w rundzie zasadniczej i bezpośrednio awansował do finału.
Groźne wypadki i kontrowersje
Na torze nie brakowało jednak dramatów. W jednym z biegów doszło do groźnie wyglądającego upadku Martina Vaculika i Kaia Huckenbecka. Słowak z podejrzeniem urazu pachwiny trafił do szpitala, a Niemiec – choć próbował kontynuować zawody – ostatecznie wycofał się po dziewiątej gonitwie. W jego miejsce pojawił się Kevin Małkiewicz, który jednak dwukrotnie zanotował defekt tuż po starcie.
Bohaterowie dnia
Jednym z bohaterów pierwszej fazy zawodów był Jan Kvech – Czech był niepokonany w dwóch pierwszych startach i długo liczył się w walce o finał. Niestety, jego dzień zakończył się bolesnym upadkiem po starciu z Jasonem Doylem, który zakończył zmagania z ośmioma punktami i był to jego najlepszy start w tej edycji. Choć próbował jeszcze wystartować w półfinale, wyścigu nie ukończył z powodu kontuzji. Znakomite występy zanotowali również Fredrik Lindgren i Dan Bewley. Szwed był pewnym punktem zawodów i bez problemu awansował do półfinału, gdzie nie dał szans rywalom. Brytyjczyk z kolei po słabym początku wrócił do gry i w pięknym stylu wywalczył przepustkę do decydującego wyścigu.
Finał dla Kurtza
W finale czterech najlepszych wieczoru ustawiło się na starcie: Zmarzlik z najbardziej korzystnego, pierwszego pola, Kurtz tuż obok, dalej Bewley i Lindgren. Choć wydawało się, że wszystko układa się po myśli miejscowego faworyta, start należał do Australijczyka. Kurtz błyskawicznie „założył” Zmarzlika i pomknął po swoje pierwsze zwycięstwo w cyklu Grand Prix. Polak przez długi czas jechał trzeci, ale na trzecim okrążeniu skutecznie zaatakował Bewleya i rzutem na taśmę zapewnił sobie drugie miejsce. Na mecie Lindgren zameldował się jako czwarty.
Walka o tytuł nabiera rumieńców
Zawody w Gorzowie nie zawiodły. Było wszystko – walka, kontrowersje, dramaty i kapitalne ściganie. A Kurtz, wygrywając na „terenie” Zmarzlika, nie tylko pokazał wielką klasę, ale też odrobił cenne punkty w klasyfikacji generalnej. Na półmetku sezonu wszystko wskazuje na to, że walka o tytuł mistrza świata będzie trwać do samego końca.



