Tomczyk o złym podejściu Rakowa: Muzyka wcześniejszych lat cały czas gra w uszach
Łukasz Tomczyk po raz pierwszy szerzej skomentował okoliczności swojego rozstania z Rakowem Częstochowa.
Wysłane przez Jakub Świętek | cze 4, 2026 | Piłka nożna | 3 min czytania

Spis treści:
Nowy trener Odry Opole – Łukasz Tomczyk – przyznał, że decyzja władz Rakowa była dla niego ogromnym zaskoczeniem i trudnym doświadczeniem. Jednocześnie podkreślił, że młodzi szkoleniowcy potrzebują czasu na rozwój.
„W 24 godziny przegrać finał i zostać zwolnionym”
Łukasz Tomczyk objął stery w Rakowie Częstochowa pod koniec grudnia, zastępując Marka Papszuna. Klub wiązał z nim duże nadzieje, lecz jego przygoda na stanowisku pierwszego trenera trwała zaledwie 17 meczów. Decydujący okazał się przegrany finał Pucharu Polski z Górnikiem Zabrze. Co ciekawe, jeszcze przed spotkaniem prezes klubu, Wojciech Cygan, zapewniał publicznie, że wynik meczu nie wpłynie na przyszłość szkoleniowca.
W rozmowie z Tomaszem Ćwiąkałą Tomczyk przyznał, że nie spodziewał się takiego rozwoju wydarzeń.
- „Nie spodziewałem się. Każdy ma emocje. To był dla mnie duży gong. W 24 godziny przegrać pierwszy finał w życiu i zostać zwolnionym. Lekka trauma”.
Szkoleniowiec podkreślił również, że początki pracy w Ekstraklasie były dla niego okresem intensywnej nauki.
- „Jeśli można mieć do mnie zastrzeżenia o początek, to jest kwestia adaptacji, doświadczenia. Musisz wykonać skok. W cztery miesiące przyspieszone wszystkie moje szkoleniowca w życiu”.
Tomczyk zdradził także, że po oficjalnej prezentacji w Rakowie usunął wszystkie swoje profile w mediach społecznościowych, aby skupić się wyłącznie na pracy.
Tomczyk. „Raków tego nie wytrzyma”
37-latek uważa, że w jego pracy było widać postęp, a drużyna zaczęła się stabilizować. Jego zdaniem problemem były jednak bardzo wysokie oczekiwania panujące w częstochowskim klubie.
- „Wierzę, że w tej pracy potrzebny jest czas. Oczekiwania są w Rakowie duże. Jeśli chcesz młodego trenera, to musisz zrozumieć, że będzie się gdzieś wywalał. To jest droga i proces”.
Tomczyk nie ukrywa, że ma pewne zastrzeżenia do sposobu oceny swojej pracy.
- „Uważam, że był moment stabilizacji. Gdzieś się już tej ligi nauczyłem. I tu mam zastrzeżenia o to, że przegrałem finał, jasne, trzeba brać na klatę, że musi być trofeum. Raków tego nie wytrzyma moim zdaniem, jeśli nie będzie wygrany albo nie będzie w czubie. Muzyka wcześniejszych lat cały czas gra w uszach”.
Po rozstaniu z Medalikami szkoleniowiec szybko znalazł nowe miejsce pracy. Od nowego sezonu będzie prowadził Odrę Opole. Jak wiadomo, sezon w Rakowie dokończył Dawid Kroczek, który zgodnie z decyzją klubu pozostanie na stanowisku także w kolejnych rozgrywkach.
Cały wywiad z Łukaszem Tomczykiem można przesłuchać [TUTAJ].






