Jonatan Brunes zostanie w Rakowie? „Umowa jest jasna”
Według Kamila Głębockiego odejście Jonatana Brunesa to póki co wróżenie na temat przyszłości.
Wysłane przez Tymoteusz Kłusek | maj 23, 2026 | Piłka nożna | 3 min czytania

Kiedy dokładnie przed rokiem Jonatan Brunes oficjalnie został wykupiony przez czerwono-niebieskich i podpisywał umowę na 4 lata, mało kto spodziewał się, że już 2 miesiące później Norweg będzie bohaterem głośnej sagi transferowej, a on sam swoją postawą sprawiał wrażenie, jakby wymuszał transfer. Finalnie jednak do jego odejścia do Slavii Praga nie doszło, a Brunes wrócił do podstawowej jedenastki oraz przede wszystkim na niezwykle wysokie obroty. Łącznie w tym sezonie w 49 spotkaniach we wszystkich rozgrywkach zdobył on 26 bramek, do czego dorzucił jedną asystę. Są to liczby naprawdę imponujące.
Nie mniej, kiedy w Ekstraklasie młody zawodnik regularnie się wyróżnia i staje się gwiazdą ligi, pojawia się naturalne pytanie: czy odejdzie? Mając w pamięci postawę Norwega z zeszłego lata, nie sposób nie mieć wrażenia, że gwiazdor Rakowa ponownie będzie się rozglądał za lukratywnymi ofertami zza granicy. W tej chwili jednak są to wyłącznie przypuszczenia. Umowa Norwega z klubem jest jak najbardziej wiążąca i temat pojawi się wyłącznie przy naprawdę godnych ofertach.
- „Jonatan Brunes na ten moment zostaje w Rakowie. Klub nie otrzymał żadnej oferty za tego zawodnika. Umowa między Norwegiem, a Rakowem jest jasna. Jeśli Brunes ma odejść, to oferta musi być godna. Na ten moment żadnych konkretów nie ma. Istnieje spora szansa, że Brunes zostanie w Rakowie i rozpocznie w nim sezon. Norweg stał się idolem publiki w Częstochowie. Kibice wykonują plakaty z jego wizerunkiem. Bez wątpienia jest to najlepszy napastnik jaki kiedykolwiek grał w Rakowie” – przekazał nasz dziennikarz Kamil Głębocki.
Obecna wartość rynkowa Brunesa to aż 6 mln euro. Należy się zatem spodziewać, że Raków za Norwega będzie oczekiwać co najmniej takiej kwoty, za jaką przed dwoma laty odchodził do Norwich City Ante Crnac, czyli kilkanaście milionów euro. Pamiętajmy jednak, że mamy dopiero maj, a okienko transferowe rozpocznie się na dobre dopiero za jakiś czas. Po tak świetnym sezonie w wykonaniu snajpera Rakowa można się domyślać, że jakieś oferty się pojawią. Wtedy wszystko będzie zależało od tego, czy będą to oferty godne i satysfakcjonujące.
Jednocześnie znając politykę transferową Rakowa, nie należy spodziewać się ,,puszczenia” Norwega w sytuacji, gdy klub nie będzie miał wytypowanego w jego miejsce zastępcy, który miałby predyspozycję do zostania nowym podstawowym numerem dziewięć pod Jasną Górą i zeszłoroczna saga z udziałem zainteresowanego pokazuje, że władze Medalików potrafią postawić na swoim.






