startBlogKiedyś ukradł koledze zegarek, dziś zagra w Rakowie. Lamine Diaby-Fadiga „potrzebuje zaufania”

Kiedyś ukradł koledze zegarek, dziś zagra w Rakowie. Lamine Diaby-Fadiga „potrzebuje zaufania”

Za młodu ukradł zegarek koledze z drużyny. Jako napastnik w piłce seniorskiej nigdy nie zaliczył dwucyfrowej liczby goli w sezonie. Z drugiej strony w Jagielloni Białystok na treningach prezentował się lepiej od Afimico Pululu. W szatni sprawiał jednak wrażenie „ciała obcego”. Kim jest 24-letni, francuski nabytek Rakowa Częstochowa?

Wysłane przez Jarosław Kłak | cze 18, 2025 | Piłka nożna | 10 min czytania

Raków Częstochowa powoli zaczyna się uaktywniać na rynku transferowym i tym samym dokonał drugiego zakupu tego lata. Pierwszym z nich było skorzystanie z opcji wykupu Jonatana Brauta Brunesa z Leuven, natomiast w dalszym ciągu nie jest wiadome, czy Norweg zostanie w Rakowie na dłużej, bowiem możliwa jest jego sprzedaż za większą kwotę. Ta niepewność niesie za sobą to, że częstochowscy działacze od kilku tygodni rozglądali się za nową opcją na pozycji numer dziewięć. Pierwszym efektem tych poszukiwań jest transfer, którego bohaterem został Lamine Diaby-Fadiga. Francuski napastnik, który ostatni sezon spędził w Jagielloni Białystok, trafił do Rakowa Częstochowa na zasadzie wymiany. W drugą stronę powędrował Dawid Drachal, który ostatnie pół roku spędził na wypożyczeniu w GKS-ie Katowice. Decyzja o zrezygnowaniu z inwestowania w talent 20-letniego Polaka spotkała się z lekką krytyką kibiców Rakowa Częstochowa. Niemniej jest już to nieodwracalne i należy przyjąć taki stan rzeczy. Warto więc nieco bliżej zapoznać się z postacią 24-letniego Lamine’a Diaby`ego-Fadigi, przed którym nowe wyzwania pod wodzą trenera Marka Papszuna.

Dynamiczny rozwój i afera „zegarkowa”

Swoje pierwsze piłkarskie Lamine Diaby-Fadiga stawiał już jako sześcioletnie dziecko. Wówczas trenował w lokalnych francuskich akademiach, w tym między innymi w AS Cannes. Pierwsze poważniejsze myśli o profesjonalnej karierze piłkarskiej Lamine’a pojawiły się w wieku 13 lat, kiedy trafił on do akademii OGC Nicei. Tam dorastał jako młody piłkarz i stawiał swoje pierwsze kroki w piłce jedenastoosobowej. Wśród młodych piłkarzy zwykle jest to jeden z kluczowych momentów w fazie rozwoju, więc możliwość szkolenia się w akademii klubu z Ligue 1 była bardzo ważna. Jako nastolatek otrzymywał powołania do reprezentacji Francji U16, U17, czy U-18, jednak jego największym osiągnięciem z tamtego okresu był debiut w Lidze Europy przeciwko Vitesse – 7 grudnia 2017 roku, kiedy miał jeszcze 16 lat. W rozgrywkach Ligue 1 zadebiutował w kolejnym sezonie 2018/19, zbierając łącznie sześć występów.

Dynamicznie rozwijająca się kariera młodego Francuza z lekka wyhamowała po jednym z incydentów z jego udziałem w roli głównej. 18-letni Lamine Diaby-Fadiga postanowił ukraść zegarek wart 70 tysięcy euro swojemu koledze z drużyny – Kasperowi Dolsbergowi. Po tym, jak sprawa trafiła na policję, a później Lamine przyznał się do winy, Nicea zdecydowała się rozwiązać kontrakt ze swoim wychowankiem. Rękę po Fadigę postanowił wyciągnąć klub ze stolicy Francji – Paris FC. „Po bardzo szybkim poinformowaniu o aferze skontaktowaliśmy się z Laminem, który wyraził skruchę. Ten młodzieńczy błąd w żaden sposób nie wymazuje jego ludzkich cech i integralności. Podczas rozmów zawodnik pokazał, że chce się odpłacić, pokazując, że jest bardzo dobry na boisku i poza nim. Jego piłkarskie umiejętności są niezaprzeczalne, dlatego przybycie francuskiego reprezentanta do lat 18 jest szansą dla Paris FC” – mówił dyrektor generalny Pierre Dréossi po podpisaniu kontraktu z Fidigą.

Paris FC występowało wtedy na poziomie Ligue 2, w której Lamine Diaby-Fadiga wystąpił jedenastokrotnie w sezonie 2019/20. W rozgrywkach ligowych nie trafiał do bramki ani razu, natomiast w dwóch meczach w Pucharze Francji strzelił po jednym golu. Przez niemal cały kolejny sezon 2020/21 Lamine zmagał się z urazem uda i zaliczył tylko siedem występów w barwach Paris FC. Po kontuzji praktycznie przestał występować w pierwszej drużynie i grał w rezerwach, choć tam również mało można było go oglądać na boisku. W listopadzie 2021 roku dostał szasnę na występ w pierwszej drużynie i strzelił hat-tricka, natomiast to była tylko czwarta runda Pucharu Francji. Lamine’a dalej nie można było oglądać na boisku i po fatalnym czasie, w sezonie 2022/23 został wypożyczony do FC Eindhoven. W Holandii na zapleczu Eredivisie powrócił do rytmu meczowego i wystąpił w 27 meczach, w których dwukrotnie trafiał do bramki. Po roku wrócił do Francji i w swoim ostatnim sezonie w barwach Paris FC powrócił do gry w pierwszej drużynie na poziomie Ligue 2 i uzbierał 24 występy, w których strzelił cztery gole. Fakt jest taki, że był to jego najlepszy wynik pod kątem zdobytych goli w sezonie na poziomie seniorskim, co o napastniku, który ma już 24 lata, szczególnie dobrze nie świadczy.

Rok w Jagielloni

Minioną kampanię 2024/25 Lamine Diaby-Fadiga spędził w Jagielloni Białystok. Na początku Francuz w Białymstoku dał się poznać jako miły chłopak, który jeszcze przed startem rozgrywek pewnego dnia wyszedł na jeden orlik w Białymstoku zwyczajnie grać w piłkę z dziećmi. Wejście do drużyny również miał całkiem niezłe, bowiem już w swoim debiucie strzelił pierwszego gola w barwach „Dumy Podlasia”. Czy wszystko układało się dalej tak kolorowo? No nie do końca. Jednak żeby przybliżyć nieco dokładniej sylwetkę Fadigi, porozmawialiśmy z ekspertem z Białegostoku – Jakubem Śliżewskim z portalu jb1920.pl. Jak można podsumować jego roczny pobyt w Białymstoku? – „Po rocznej przygodzie Diaby-Fadigi czuję niedosyt w związku z tym, że nie udało się uwolnić potencjału tego zawodnika. Zaliczył sporo występów, ale nie został obdarzony większym zaufaniem, szczególnie w czasie gry co trzy dni – zwłaszcza wiosną, kiedy można było dać odpocząć Pululu w Ekstraklasie, który na podwórku ligowym nie błyszczał, tak jak w Europie. W pokazaniu pełni umiejętności nie pomogła mu nieskuteczność, która wpływała negatywnie na zawodnika i blokowała jego pewność siebie”.

Diaby-Fadiga wydaje się być zawodnikiem, w którym drzemie duży potencjał, jednak inne składowe nie pozwalają mu na jego przebudzenie. W Jagielloni był zmiennikiem Afimico Pululu, natomiast w mediach można było spotykać się z opiniami, że na treningach Francuz prezentuje się lepiej od gwiazdy minionego sezonu Ekstraklasy. Coś jednak nie dojeżdżało. – „Przychodził do klubu jako potencjalny następca Pululu, nawet dochodziły pogłoski, że być może będzie pierwszym wyborem, przynajmniej sam zawodnik tak myślał. Podczas gry co trzy dni na początku sezonu trener Siemieniec dał mu kilka szans w pierwszym składzie. Chciał go zbudować jako równorzędnego partnera dla Afimico i do momentu urazu głowy z Motorem wydawało się, że ten proces wygląda obiecująco. Później przydarzył mu się kolejny uraz. Występy zaczęły się głównie ograniczać do wejść z ławki. W międzyczasie trener podjął się testu z wystawianiem go na skrzydle, jednak poza wywalczonym rzutem karnym z NK Celje, ta próba okazała się fiaskiem i przyniosła więcej strat niż korzyści. Kluczowym momentem w przygodzie Fadigi w Jagiellonii mógł być nieuzany gol w końcówce wyjazdowego meczu z Pogonią – można gdybać, czy słusznie, czy nie… Od tamtego czasu zaciął się strzelecko i marnował dogodne sytuacje. Z drugiej strony wiosną, kiedy Pululu nie był zbyt skuteczny w lidze, otrzymywał mało szans w pierwszym składzie, musząc wykorzystywać do maksimum swoje wejścia z ławki, co przy blokadzie strzeleckiej odbijało się niekorzystnie na jego psychice i sprawiał wrażenie ciała obcego w drużynie. W końcówce sezonu wydawało się, że nadchodzi jakaś poprawa dyspozycji, ale na jego nieszczęście pojawił się ten feralny uraz po starciu z bramkarzem Górnika, który wykluczył go z gry w trzech ostatnich meczach” – powiedział nam Jakub Śliżewski.

Charakterystyka i osobowość

Lamine Diaby-Fadiga jest dość specyficznym piłkarzem, do którego trzeba umieć dobrze trafić. Trener Marek Papszun będzie miał trudne zadanie, aby odpowiednio wkomponować go w zespół, choć skoro Raków zdecydował się na ten transfer, to chyba nie bez przyczyny… O charakterystyce Fadigi szerzej nasz rozmówca: „Diaby-Fadiga jest zawodnikiem, który potrzebuje zaufania i cierpliwości. To zamknięta osoba, która w trudniejszych momentach łatwo się załamuje. Na pierwszy rzut oka widać, że posiada umiejętności techniczne, ale przy nawarstwiających się problemach strzeleckich miał problemy z pewnością siebie, co przekładało się na to, że potrafił mieć problemy z najprostszymi zagraniami, jak chociażby niedokładne opanowanie piłki. Czasami jest zbyt samolubny w swoich decyzjach i zdarzają mu się sytuacje, kiedy odcina mu logiczne myślenie w sytuacjach boiskowych” .

Diaby-Fadidze w aklimatyzacji w Jagielloni pomógł Aurelien Nguiamba, który pełnił nawet rolę łącznika komunikacyjnego między Fadigą a szatnią i nie tylko szatnią, bowiem Fadiga nie mówi dobrze po angielsku. Zimą jednak jego bliższy kolega odszedł z ekipy „Dumy Podlasia”, a to miało bardzo utrudnić Fadidze funkcjonowanie w zespole. – „Diaby-Fadiga od początku przyjścia do Jagiellonii tworzył nierozłączny duet z Aurelienem Nguiambą. Obaj rzecz jasna wychowali się we Francji, co wiązało się z łatwiejszym nawiązywaniem więzi między nimi. Łączył też ich wspólny język, którym się porozumiewali. „Auri” jako dusza szatni i towarzyska osoba był trochę niańką dla Lamine’a, który słabo mówił po angielsku, więc ten pełnił rolę jego tłumacza, zwłaszcza podczas rozmówek w strefie mieszanej po meczu. Być może jego odejście zimą, wywarło jakiś negatywny wpływ na Diaby-Fadidze, który czasami na filmikach lub zdjęciach z szatni sprawiał wrażenie ciała obcego w drużynie” – stwierdził Śliżewski.

Zastanawiający ruch

Decyzja Rakowa Częstochowa o wymianie Drachal-Fadiga rodzi wiele pytań. Do Białegostoku powędrował cztery lata młodszy i zdecydowanie bardziej perspektywiczny zawodnik. W zamian Raków otrzymał zawodnika, którego forma jest jedną wielką niewiadomą. Być może Raków znajdzie złoty środek na uruchomienie potencjału Lamine’a? Pewne jest, że będzie to bardzo trudne zadanie, patrząc na przeszłość francuskiego napastnika. W Białymstoku natomiast Dawid Drachal został przyjęty z otwartymi rękami i są pokładane w nim bardzo duże nadzieje. „Mam przeczucie, że Jagiellonia może wyjść lepiej na tym ruchu. Przykłady Marczuka, Wdowika, Skrzypczaka czy Abramowicza pokazały, że trener Siemieniec potrafi dotrzeć do stosunkowo młodych i perspektywicznych graczy. Umie odpowiednio wykorzystać zawodnika i uwypuklić jego atuty w grze drużyny, uwalniając drzemiący w nim potencjał” – zakończył Kuba.

Na chwilę obecną Lamine Diaby-Fadiga będzie rywalizować wraz z Jonatanem Brunesem, Patrykiem Makuchem oraz Leonardo Rochą. Na pozycji numer dziewięć może jednak jeszcze dojść do kilku przetasowań. Wciąż nieznana jest przyszłość Brunesa, a sam klub ma również sięgnąć po Astrita Selmaniego, któremu wygasła umowa z Dinamem Bukareszt. Przed Medalikami jeszcze wiele tygodni okienka transferowego, niemniej Diaby-Fadiga już w okresie przygotowawczym powinien skupić się na jak najlepszym przygotowaniu do sezonu.

Nasi partnerzy

Logo
Logo
Logo