30-lecie pracy artystycznej Iwony Chołuj
W rytmie pomyłek, w tonacji prawdy.
Wysłane przez dr Artur Kita | lut 11, 2026 | Częstochowa | 4 min czytania

Są aktorki, które wchodzą na scenę jak do pokoju – cicho, naturalnie, bez zapowiedzi. I nagle okazuje się, że bez nich ten „Pokój” nie ma sensu. Iwona Chołuj jest właśnie taką „Obecnością”. Od trzydziestu lat jej głos – śpiewający, mówiący, milczący – współtworzy pejzaż Teatru. Głos rozpoznawalny, ale nigdy oczywisty. Głos, który potrafi unieść piosenkę, dramat, groteskę i czułość.
Jej droga zaczęła się od muzyki i sceny – w Gdyni, w Państwowym Policealnym Studium Wokalno-Aktorskim im. Danuty Baduszkowej. Tam, gdzie uczy się nie tylko śpiewu, lecz także odpowiedzialności za emocje. Tam, gdzie aktor dowiaduje się, że piosenka bywa rolą, a rola – piosenką.
Nieprzypadkowo więc Iwona Chołuj od początku była aktorką śpiewającą – taką, dla której dźwięk i sens idą zawsze ramię w ramię.
Od 1996 roku jej artystycznym domem stał się Teatr im. Adama Mickiewicza w Częstochowie. Trzy dekady na jednej scenie to nie stagnacja – to dowód zaufania i twórczej wierności. Bo Chołuj nie „trwa” w Teatrze – ona nieustannie się w nim rozwija.
Była Antygoną – surową, młodą, tragiczną.
Była Hanką z „Moralności pani Dulskiej” – boleśnie prawdziwą.
Była Klaryssą, Panną Anielą, Podstoliną – zanurzoną we fredrowskiej ironii.
Była Maszą w Wilkach Agnieszki Osieckiej – kobiecą, muzyczną, pełną tęsknoty.
Była Agafią w Ożenku, Marią Antonowną w Rewizorze, Panią Jourdain w „Mieszczanin szlachcicem”.
Była też Pie w „Scenariuszu dla trzech aktorek” – świadoma własnego medium, gry, ciała i czasu.
A gdy została sama na scenie w monodramie „Pamiętnik narkomanki”, udźwignęła ciężar historii bez ochrony zespołu, dekoracji i chóru. Tylko ona – i widz.
To tam szczególnie wybrzmiała jej cecha najrzadsza: uczciwość emocjonalna. Bez patosu, bez kokieterii, bez bezpiecznego dystansu.
Chołuj ma niezwykłą umiejętność grania ról pozornie drugoplanowych tak, że nagle okazują się centrum opowieści. Mur w „Zemście”, Kura w „Trzech Świnkach”, kobiety-figury w „Uroku likwidacji” – wszystkie te role noszą jej znak: precyzję, ironię i wewnętrzne życie.
To aktorstwo, które nie krzyczy: patrzcie na mnie.
To aktorstwo, które mówi: słuchajcie uważnie.
Równolegle do pracy teatralnej pojawiały się role filmowe i serialowe – od „Bożej podszewki” i „Darmozjada polskiego”, przez „Na Wspólnej”, aż po „Na dobre i na złe”.
A muzyka? Muzyka nigdy jej nie opuściła. Od spektakli muzycznych, przez piosenkę aktorską, aż po współpracę z zespołem AmperA i teledysk „Lecę jak ptak” – tytuł, który mógłby być metaforą całej jej drogi.
W 2014 roku otrzymała Nagrodę Prezydenta Miasta Częstochowy za całokształt osiągnięć artystycznych, a kolejne lata przyniosły następne wyróżnienia i nominacje – w tym do Złotej Maski. Ale nagrody w jej przypadku są raczej potwierdzeniem niż celem. Bo Chołuj nie gra „pod nagrody”.
Dlatego jubileusz 30-lecia pracy artystycznej świętuje spektaklem szczególnym:
„W rytmie pomyłek. Kabaret muzyczny” Krzysztofa Kędziory w reżyserii Jerzego Jana Połońskiego.
Tytuł brzmi lekko, niemal frywolnie – ale jakże trafnie. Bo życie artysty to właśnie rytm: prób, potknięć, nieoczekiwanych zwrotów i cudownych zbiegów okoliczności. A pomyłki? Czasem okazują się najpiękniejszą częścią drogi.
Nieprzypadkowo ten wieczór odbędzie się 14 lutego 2026 roku. W święto miłości. Bo teatr Iwony Chołuj jest zawsze aktem miłości – do widza, do słowa, do muzyki, do prawdy scenicznej.
Miłości do zawodu, który nie wybacza półśrodków.
Trzydzieści lat na scenie to nie bilans. To ciąg dalszy.
A jeśli Teatr ma rytm, to tego wieczoru będzie on bił dokładnie w jej tempie.
dr Artur Kita
@ak


