Zagłębie zostaje w Ekstraklasie i wyrzuca Śląsk! [RELACJA]
W sobotnie popołudnie zameldowaliśmy się w Lubinie, gdzie Miedziowi podejmowali Widzew Łódź. Łodzianie – patrząc na tabelę – jedną nogą są już na wakacjach, a Zagłębie? No właśnie. Lubinianie mogli upiec dwie pieczenie na jednym ogniu: utrzymać się w Ekstraklasie i pogrążyć swojego rywala, czyli Śląsk Wrocław.
Wysłane przez Jakub Zacharjasz | maj 10, 2025 | Piłka nożna | 3 min czytania

Spis treści:
Szybkie granie? Zagłębie wiedziało, jak to robić!
Chyba nikt nie mógł narzekać na pierwszą część spotkania w Lubinie. Szybkie, dokładne akcje, wysoki pressing, bramki – to wszystko mogliśmy oglądać na stadionie Zagłębia. Miedziowi od samego początku narzucili swój agresywny styl i już w 5. minucie sędzia Kochanek podyktował rzut karny dla gospodarzy, jednak po konsultacji z sędziami VAR cofnął swoją decyzję i przyznał rzut wolny za wcześniejszy faul przed polem karnym.
Szmyt oddał dobry, celny strzał, ale na posterunku był Rafał Gikiewicz, który sparował piłkę. Zagłębie się nie zatrzymywało, a zawodnicy w pomarańczowych strojach kontrolowali grę. Taki styl gry zaprocentował w 27. minucie, kiedy to z prawej strony piłkę dośrodkował Marcel Reguła, a Tomasz Pieńko w stylu Zlatana Ibrahimovicia umieścił ją w siatce.
Mimo że Widzew nie miał za wiele do powiedzenia, to chwilę po stracie gola – bo już w 32. minucie – wyrównał za sprawą dośrodkowania z rzutu rożnego. Niekryty Mateusz Żyro oddał strzał głową i na stadionie zapadła cisza. Zagłębie pokazało charakter i nie schowało się za podwójną gardą. Cały czas grali swoje, pressowali i walczyli o każdy metr murawy. Taka gra okazała się skuteczna! Najpierw, w 43. minucie, po rzucie rożnym w wykonaniu gospodarzy, Hubert Sobol wybił piłkę z linii bramkowej na kolejny korner. Już poprawka była doskonała – dogranie do Igora Orlikowskiego, Gikiewicz źle wyszedł do piłki na przedpolu, a młodzieżowiec Zagłębia uderzeniem głową podwyższył na 2:1. Było czuć w powietrzu, jak bardzo gospodarze chcieli grać w piłkę
Zachowawcza druga połowa.
Zagłębie od początku drugiej części spotkania nie chciało zdejmować nogi z gazu. Nadal grali w wysokim pressingu, spychając Widzew do obrony. Do 60. minuty dyktowali swoje warunki, ale później trochę odpuścili i oddali inicjatywę. Łodzianie prowadzili grę, jednak byli zupełnie bezbarwni w ataku pozycyjnym i nie byli w stanie zagrozić bramce gospodarzy.
Druga połowa była nudna – było widać, że Widzew właściwie nie spiął się zbyt mocno, choć w samej końcówce goście podkręcili tempo i zrobiło się gorąco pod bramką Miedziowych. Zagłębie dopięło swego – udało im się utrzymać w Ekstraklasie, a także…
pogrążyć Śląsk Wrocław. W Lubinie świetne nastroje, ale nie cały Dolny Śląsk będzie się dzisiaj cieszył.
KGHM Zagłębie Lubin – Widzew Łódź 2:1 (2:1)
1:0 Tomasz Pieńko 27′
1:1 Michał Żyro 32′
2:1 Igor Orlikowski 43′
Składy:
Zagłębie: Jasmin Burić – Igor Orlikowski, Aleks Ławniczak, Michał Nalepa, Josip Ćorluka – Kajetan Szmyt (88′ Adam Radwański), Damian Dąbrowski, Jakub Kolan, Marcel Reguła (61′ Rafał Adamski), Tomasz Pieńko (90+2′ Bartłomiej Kłudka) – Dawid Kurminowski (61′ Arkadiusz Woźniak).
Widzew: Rafał Gikiewicz – Marcel Krajewski, Mateusz Żyro, Juan Ibiza (9′ Paweł Kwiatkowski), Samuel Kozlovsky (62′ Peter Therkildsen) – Jakub Sypek (46′ Kamil Cybulski), Szymon Czyż, Marek Hanousek (78′ Luis Silva), Juljan Shehu, Lubomir Tupta (78′ Sebastian Kerk) – Hubert Sobol.
Sędzia: Marcin Kochanek (Opole)




