Wróciły do topu. Złoto jest realne
Imponowały w pierwszej części sezonu, czy stać je na zdobycie pierwszego w historii tytułu?
Wysłane przez Kamil Bednarski | gru 16, 2025 | Częstochowa | 4 min czytania

Bebetto AZS UJD Częstochowa w niedzielę w ostatnim spotkaniu pierwszej połowy rundy zasadniczej Ekstraklasy pokonał Uniwersytet Ekonomiczny AZS Wrocław 3:1 i dzięki temu na półmetku rozgrywek awansował na pozycję wicelidera. To nie jedyne powody do zadowolenia, jaki w ostatnich tygodniach fanom sportu pod Jasną Górą dały tenisistki stołowe, które pewnie przebrnęły fazę grupową Pucharu Europy, pokonując francuskie Lille, hiszpańską Indianę i austriackie Stockerau.
Poprzedni sezon był dla środowiska akademiczek nieco rozczarowujący, bo po pięciu latach drużyna rozgrywająca swoje mecze w hali przy ulicy Zbierskiego nie wywalczyła na krajowym podwórku medalu, zamykając sobie bramę do play-offów już wcześniej. Dodatkowo po pechowym losowaniu bardzo szybko pożegnała się z europejskimi pucharami. Nie było tajemnicą, że wówczas poziom najwyższej klasy rozgrywkowej mocno się podniósł i teraz sposobem na powrót do czołówki będzie wzmocnienie siły rażenia zespołu.

W klubie pozostały jedynie doświadczona Tetiana Bilenko, który już siódmy sezon reprezentuje biało-zielone barwy, oraz młodziutkie wychowanki AZS-u – 14-letnie Liliana Nowak oraz Julia Jędrasik. Po czterech latach zakończono współpracę z Anastasiyą Dymytrenko, a rok trwała częstochowska przygoda Martyny Lis. Ekipę niezmiennie prowadzoną przez Joannę Paulinę Narkiewicz wzmocniły Japonka Emiko Taguchi, Greczynka Aikaterini Toliou i Paulina Krzysiek, która dołączyła do Bebetto po wycofaniu się MUKS Startu Nadarzyn, brązowych medalistek ostatniej kampanii.
– „Tania Bilenko już od kilku lat jest liderką drużyny i teraz też nie obniża lotów. Paulina Krzysiek jest według mnie obecnie najlepszą polską zawodniczką, dlatego smutno, że nie jest brana pod uwagę przez trenera kadry. Trochę jeszcze popracuje nad psychiką i sprawi dużo kłopotów najlepszym zawodniczkom, czego dowiodła w pierwszych meczach. Emiko w pierwszych meczach była troszeczkę zestresowana. Nowy klub, niestety nie zna języka”
– „Jednak przyzwyczaja się do Europy i myślę, że z meczu na mecz będzie grała coraz lepiej. Nie należy zapominać, że jest w pierwszej trzydziestce klasyfikacji generalnej Japonii, a tam jest bardzo wysoki poziom. Z Kateriną mamy taką umowę, że jest zawodniczką rezerwową. Jeśli nie daj Boże, odpukać niemalowane, wydarzy się jakaś kontuzja, wtedy jest gotowa do gry. Tania mieszka w Kijowie, więc jeżeli nie daj Boże nie dojedzie, wtedy Katerina jest gotowa, żeby zastąpić dziewczynę” – mówi nam wieloletnia szkoleniowiec częstochowianek.

O klasie sportowej Taguchi najlepiej może świadczyć fakt zwycięstwa w trzech setach z wielką Fu Yu – złotą i srebrną medalistką Igrzysk Europejskich i wielokrotną medalistką Mistrzostw Europy – podczas niedawnej potyczki z KTS Enea Siarkopolem Tarnobrzeg. Tylko zespół z Podkarpacia po siedmiu kolejkach rozgrywek wyprzedza częstochowianki, które odniosły z najbardziej utytułowanym polskim klubem ostatnich lat jedyną porażkę. Jednocześnie jako jedyne urwały podopiecznych Zbigniewa Nięcka punkt, ulegając w ten piątek po tie-breaku.
Mimo tego, w sezonie 2024/2025 właśnie hegemonia tarnobrzeżanek została przerwana przez drużynę PGE Fibrain AZS Politechniki Rzeszów, która niespodziewanie sięgnęła po tytuł. Ten fakt, jak i postawa tenisistek stołowych AZS-u w pojedynku z gigantem dowodzą temu, że rozpędzona ekipa spod Jasnej Góry ma prawo marzyć o mistrzostwie w tym roku. Żaden z ligowych rywali nie posiada aktualnie tak wyrównanej kadry, w której trzy zawodniczki mogą się w tym momencie poszczycić dodatnim bilans rywalizacji.
– „Martwią trochę te wygrane po 3:2, bo zgubiłyśmy trochę małych punktów i dlatego mamy niedużą przewagę nad trzecią i czwartą drużyną. A tak wszystko idzie zgodnie z planem i jest super. […] Bardzo bym chciała zdobyć złoty medal z drużyną z Częstochowy. Myślę, że dziewczyny też. Czy to jest realne? Na pewno tak, czego dowiodłyśmy w tej rundzie. Mam nadzieję, że następną zagramy już w pełnym składzie z Emiko. I jeszcze mam cichą nadzieję, że Paulina zdobędzie tytuł indywidualnej mistrzyni Polski. Wtedy byłby komplet szczęścia” – komentuje Joanna Paulina Narkiewicz.
Przed powrotem zmagań w polskiej lidze, częstochowianki w dniach 19-21 grudnia rozegrają spotkania drugiej fazy Pucharu Europy. Zmierzą się w niech z estońskim TalTechem, portugalską Mirandelą, tureckim Fenerbahce oraz chorwackim Dr.Casl. Oprócz zmagań w Ekstraklasie i Europie, zawodniczki AZS-u po kilkuletniej przerwie wróciły do gry w Pucharze Polski, który zdobywały już ośmiokrotnie. Najpierw akademiczki muszą przebrnąć etap szczebla wojewódzkiego, który rozpoczął się dla nich w Bytomiu.



