Włókniarz wygrał sześcioma punktami, ale czy to wystarczy?
Krono-Plast Włókniarz Częstochowa wygrał z Gezet Stalą Gorzów 48:42 w pierwszym meczu fazy play-down. Za tydzień częstochowianie jadą na rewanż do województwa lubuskiego. Zaliczka nie jest duża. Szanse pozostają, ale w lepszej sytuacji wydaje się być Stal.
Wysłane przez Maksymilian Kokott | sie 25, 2025 | Żużel | 3 min czytania

Spis treści:
Są pozytywy
W niedzielnym spotkaniu bardzo dobrze zaprezentowała się druga linia. Podobnie jak w meczu, które odjechano w fazie zasadniczej (Włókniarz wygrał wtedy 54:36), kapitalnie pojechał Wiktor Lampart, który zgromadził na swoim koncie aż osiem punktów i dwa bonusy. Osoby wypełniające programy zapisały przy nazwisku Madsa Hansena 5+3. Duńczyk w trzynastym biegu popisał się fenomenalnym atakiem na Oskara Fajfera, dzięki czemu zapewnił swojej drużynie kluczowe zwycięstwo biegowe. Przyzwoicie spisali się juniorzy, którzy potrafili ogrywać swoich rówieśników, a do bardzo wysokiej formy zdaje się wracać także Piotr Pawlicki. Wychowanek Unii Leszno zdobył jedenaście punktów i coraz lepiej prezentował się na motocyklu. Jego szarża w 15. biegu pozwoliła wyprzedzić Martina Vaculika i tym samym zwiększyć rozmiary zwycięstwa.
Są też negatywy
Zawiedli natomiast Kacper Woryna oraz Jason Doyle. Dwójka żużlowców, która przez ostatnie blisko dwa miesiące odpowiadała w głównej mierze za zdobywanie punktów dla zespołu, tym razem pojechała poniżej oczekiwań. Australijczyk, pomimo solidnej zdobyczy punktowej (10 oczek), zawalił ósmy bieg, kiedy to dał się pokonać parze gości Andrzej Lebiediew – Oskar Fajfer, a także dwukrotnie tracił prowadzenie we wcześniejszych wyścigach na rzecz kapitalnie dysponowanego dziś Andersa Thomsena. Zdecydowanie więcej spodziewano się także po występie Kacpra Woryny. Rybniczanin awansował do cyklu Grand Prix 2026, a także świetnie wyglądał na IMP w Częstochowie 15 sierpnia. Dzisiaj siedem punktów i bonus to za mało jak na żużlowca, który jest traktowany jako jeden z liderów zespołu.
Czy mogło potoczyć się korzystniej?
Czy można było wycisnąć z tego starcia więcej? Na pewno. Bolą zwłaszcza pogubione punkty na trasie. Kiedy spotykają się dwie wyrównane drużyny, każdy z 30 wyścigów dwumeczu jest arcyważny. Będąc sprawiedliwym warto zwrócić też uwagę na pewne kontrowersje sędziowskie. W czternastym wyścigu wykluczony został Andrzej Lebiediew, który zbyt zdecydowanym atakiem wyprzedził Jasona Doyle’a. Decyzja wydaje się słuszna, jednak gdyby Krzysztof Meyze wykluczył z powtórki Australijczyka, również by się wybronił. Fani zgromadzeni na Krono-Plast Arenie byli świadkami spektaklu pełnego dramaturgii oraz niezłego ścigania. Z przebiegu meczu rezultat 48:42 wydaje się jak najbardziej sprawiedliwy.
Predykcje przed rewanżem
Włókniarz, aby uniknąć baraży i tym samym spokojnie utrzymać się w PGE Ekstralidze, potrzebuje 43 punktów na Jancarzu. Zadanie karkołomnie trudne, aczkolwiek na pewno nie można go nazwać niewykonalnym. Biało-zieloni będą mogli korzystać z rezerw taktycznych, gdy strata wyniesie sześć lub więcej punktów. Przy dobrej dyspozycji liderów, takie manewry mogą dużo pomóc, utrzymując podopiecznych Mariusza Staszewskiego w kontakcie. Lepiej powinien zaprezentować się m.in. Woryna, który zazwyczaj dobrze czuje się na torze w Gorzowie. To jednak Stal po pierwszym spotkaniu wydaje się być w lepszej sytuacji, zwłaszcza że na rewanż do pełni sprawności ma wrócić Oskar Paluch. Przed sztabami szkoleniowymi oraz zawodnikami obu ekip trudny tydzień, który minie w oczekiwaniu na kluczowy pojedynek w Gorzowie. Ten już w niedzielę, 31 sierpnia o godzinie 19:30.




