startBlogWłókniarz przegrywa. I poznaje rywala w play-downie

Włókniarz przegrywa. I poznaje rywala w play-downie

Częstochowianie przed decydującą fazą sezonu. Z kim powalczą o utrzymanie? 

Wysłane przez Kamil Bednarski | sie 11, 2025 | Żużel | 4 min czytania

Na mecz ostatniej kolejki rundy zasadniczej PGE Ekstraligi kibice Krono-Plast Włókniarza Częstochowa czekali, jak na wyrok. „Lwy” zostały rozbite 29:61 w Grudziądzu przez miejscowy GKM, który już w piątek po porażce Stelmet Falubazu Zielona Góra był pewny miejsca w play-offach. Biało-zielonym nie pomógł nawet powracający po kilkutygodniowej przerwie Piotr Pawlicki, który w pięciu startach zainkasował pięć punktów z bonusem. Liderem drużyny Mariusza Staszewskiego był Kacper Woryna, który dzień wcześniej świętował awans do następnej edycji Grand Prix. Jednak przyszłość obu tych zawodników raczej nie maluje się pod Jasną Górą.

Nim jednak ziszczą się dla wielu mało optymistyczne plany transferowe, częstochowianie muszą zapewnić sobie przyszłoroczny byt w elicie. O wiele bardziej interesującym – od wczorajszej miazgi i pogłosek na temat zawodników – wydarzeniem pierwszych dwóch tygodni sierpnia dla fanów klubu z ulicy Olsztyńskiej był dzisiejszy program „Kolegium Żużlowe” na antenie i kanale Canal+Sport, w którym przedstawiciele wspomnianych „Myszy”, dzięki zajęciu piątej pozycji w tabeli, korzystali z przywileju wyboru rywala w półfinale play-downu o utrzymanie w rozgrywkach. Wybór ten, nie wydawał się tak oczywisty, jak jeszcze jakiś czas temu.

Bo na finiszu tej części sezonu, to nie ROW Rybnik, a podwójnie osłabiony Włókniarz był najgorzej wyglądającym na papierze i na torze teamem. W wyśmienitej formie w ekipie beniaminka jest wychowanek „Lwów”, Maksym Drabik. W ostatnim spotkaniu pazura pokazał wielokrotnie skreślany Kacper Pludra. Biorąc pod uwagę dość przyzwoitą dyspozycję Rohana Tungate’a na przestrzeni tej kampanii, doświadczenie Nickiego Pedersena oraz Chrisa Holdera, a przede wszystkim świadomość żużlowców, że wszystko, co nastąpiło do tej pory, jest oddzielane grubą kreską, a liczy się jeden, drugi lub trzeci dwumecz, niemądrym byłoby dać sobie obcinać ręce za takie czy inne decyzje lub rozstrzygnięcia.

Dłuższa kalkulacja, sygnały o niepełnej gotowości „Pitera” i niewiadomej, co do możliwej dalszej absencji Madsa Hansena, jak i również postać Leona Madsena, wieloletniego króla owalu w Częstochowie, mogły skłonić zielonogórzan do wyzwania na pojedynek właśnie biało-zielonych. Falubaz musiał być tym bardziej ostrożny w swoich wyborach z uwagi na dołującego Jarosława Hampela i problemy zdrowotne Rasmusa Jensena. Ale nawet mimo tego był wyraźnym faworytem do pewnego zwycięstwa w półfinale z każdą z drużyn. I końcowo nie zaskoczył, rzucając rękawicę „Rekinom”. A to oznacza, że bój o spokojny początek września Włókniarz stoczy z Gezet Stalą Gorzów.

„Myślę, że to nie jest takie proste wybrać rywala. Dużo zależy od dyspozycji dnia. Zobaczymy, co nam da los. […] Taki jest plan, aby sprawę utrzymania załatwić już w pierwszym dwumeczu. Na pewno pomoże nam to, że będziemy po takim czasie w pełnym zestawieniu – mówił przed kamerami trener Mariusz Staszewski. Pierwsze spotkanie zostanie odjechane w Częstochowie. Włókniarz powalczy o jak najwyższą zaliczkę przed rewanżem na stadionie imienia Edwarda Jancarza.

W fazie zasadniczej, w obu meczach stosunkiem 54:36 zwyciężały drużyny gospodarzy, w związku z czym żadna ze stron nie zainkasowała bonusu. Ale to gorzowianie uplasowali się wyżej w tabeli. Przegranego czeka nie tylko starcie z gorszym z pary Stelmet Falubaz – Innpro ROW, ale w razie zwycięstwa w tym dwumeczu, potyczka barażowa o miejsce w rozgrywkach z wicemistrzem Metalkas 2. Ekstraligi. Najbardziej prawdopodobnym przeciwnikiem wydaje się obecnie Abramczyk Polonia Bydgoszcz.

Nasi partnerzy

Logo
Logo
Logo