startBlogWalka o Sobuczynę toczy się nie tylko w Częstochowie. Temat wysypiska w europarlamencie

Walka o Sobuczynę toczy się nie tylko w Częstochowie. Temat wysypiska w europarlamencie

W czasie, gdy w Częstochowie głośny jest temat planu włączenia części gminy Poczesna do Częstochowy, temat znajdującego na tych ziemiach składowiska odpadów był rozpatrywany przez komisję do spraw petycji parlamentu europejskiego.

Wysłane przez Tymoteusz Kłusek | sty 28, 2026 | Częstochowa | 3 min czytania

Od początku grudnia – kiedy to Rada Miasta Częstochowy podjęła uchwałę o rozpoczęciu dążenia do aneksji części Gminy Poczesna – głośno jest w Częstochowie na temat jej sporu z Gminą Poczesna o terytoria. Prezydent Matyjaszczyk od początku zapewniał o potencjale inwestycyjnym tych terenów oraz obustronnych korzyściach płynących ze zmian. Mieszkańcy oraz samorząd z Poczesnej jednak absolutnie nie chciał o tym słyszeć. Niemniej przed dwoma tygodniami pojawiły się natomiast doniesienia o dążeniu do kompromisu w tej kwestii. Tym kompromisem miałoby być poszerzenie kompetencji władz Częstochowy w zakresie składowiska odpadów w Sobuczynie, które należy do częstochowskich spółek, jednakże wyczerpały one możliwości jego rozbudowy przy obecnym stanie rzeczy.

Sprawa na forum Unii Europejskiej

Mało znanym, a niezwykle ważnym w całej tej sprawie jest fakt, że sytuacja wysypiska znalazła się na forum Unii Europejskiej. Pod koniec listopada petycja sformułowana przez Łukasza Bodankę oraz radnego gminy Poczesna Michała Kałkę została pozytywnie rozpatrzona i trafiła do dalszych prac na forum komisji do spraw petycji parlamentu europejskiego. Dzisiaj właśnie odbyło się posiedzenie tejże komisji, na którym poruszony został temat składowiska, a wśród obecnych na niej byli europosłowie Jadwiga Wiśniewska z Prawa i Sprawiedliwości oraz Marcin Sypniewski z Konfederacji, a także autorzy petycji, którzy przez 5 minut byli na łączu internetowym z komisją. Autorzy i polscy europosłowie zwracali uwagę na fakt negatywnego oddziaływania przepełnionego wysypiska na ekosystem okolicy, na jego przestarzałość oraz także na brak wykonania audytu środowiskowego jego okolic od 2002 roku. To właśnie zbadanie konsekwencji dla środowiska wiążących się z działaniem wysypiska miałoby być główną kompetencją Unii Europejskiej. Po dzisiejszym posiedzeniu żadnych kluczowych decyzji jeszcze nie podjęto, natomiast sprawa nie została zamieciona pod dywan i będzie dalej rozpatrywana. Wygląda więc na to, że ku Sobuczynie już wkrótce poważnie odwrócą się także i oczy Unii Europejskiej, która jak wiemy kwestię dbania o ekologię i środowisko niezwykle sobie ceni.

Ogromny paradoks

Paradoksem w tym wszystkim niewątpliwie jest to, że wiele kosztów rozbudowy składowiska w Sobuczynie zostało pokryte z… funduszy unijnych. Jego modernizacje i rozbudowy z poprzednich lat zostały w dużej części pokryte przez środki z Unii Europejskiej, które wyniosły łącznie 32 mln złotych. To między innymi za te środki wybudowana została druga kwatera składowiska, która w 2024 roku przyjęła ponad 200 tys. ton odpadów, podczas gdy te generowane przez mieszkańców Częstochowy rocznie wynoszą około 75 tys. ton. Dodatkowo w listopadzie poprzedniego roku – czyli o ironio wtedy, gdy sprawa wysypiska była już rozpatrywana – strona internetowa Miasta Częstochowa poinformowała o zdobyciu przez Częstochowę kolejnych 30 mln złotych europejskiego dofinansowania na gospodarkę odpadamy. W komunikacie możemy przeczytać o środkach na modernizację środowiska. Wiemy jednak, że miasto ma wizję budowy trzeciej kwatery składowiska odpadów w Sobuczynie, a nie tylko jego modernizację.

Mamy zatem ciekawą sytuację, gdzie funkcjonowanie wysypiska starego typu, któremu coraz baczniej przygląda się Unia Europejska, jednocześnie zostało w dużej mierze przez tę samą Unię Europejską sfinansowane. Warto więc zastanowić się nad tym, jakie finalnie normy składowiska odpadów powinny być dopuszczalne, ale i także nad samym biurokratycznym nieładem jaki nam się tutaj maluje.

Nasi partnerzy

Logo
Logo
Logo