startBlogUtrzymanie Włókniarza. „Będzie to zadanie karkołomnie trudne”

Utrzymanie Włókniarza. „Będzie to zadanie karkołomnie trudne”

Przed Włókniarzem bardzo ciężki sezon, a swoimi uwagami na kilka miesięcy przed startem przygotowań zdecydował się podzielić nasz redaktor, Maksymilian Kokott.

Wysłane przez Iwo Kępiński | gru 15, 2025 | Żużel | 6 min czytania

Włókniarz skompletował kadrę na sezon 2026. Na naszym kanale pojawił się komentarz, w którym omawiamy jej kształt i odnosimy się do sytuacji przed przyszłym sezonem.

„Trudno będzie się utrzymać Włókniarzowi”

Bez wątpienia skład Włókniarza na sezon 2026 nie napawa optymizmem kibiców biało-zielonych. Jak na dłoni widać brak wyraźnego lidera – zawodnika, który przez cały sezon mógłby gwarantować regularne zdobycze punktowe. Kluczowe zmiany zaszły w zarządzie klubu, nowym właścicielem został Bartłomiej Januszka, a na stanowisko prezesa zdecydował się nominować Jakuba Michalskiego, który zdążył przedstawić się kibicom już kilka tygodni temu w jednym z naszych programów. Przybycie Januszki miało być ostatnią deską ratunku dla Włókniarza, jak zresztą się stało, bo częstochowskie lwy otrzymały licencję warunkową, co kilka miesięcy temu wydawało się wizją nierealną. Czasu zabrakło natomiast w temacie giełdy transferowej, na której nie było już pola do gwiazdorskich ruchów. W związku z tym, Włókniarz na zbliżający sezon wstawi się zdaniem ekspertów z najsłabszym składem spośród całej stawki.„Nowe kierownictwo oraz nowy właścicielstwo Włókniarza zostało postawione w naprawdę ciężkiej, wręcz patowej sytuacji. Karty w kwestii składów na sezon 2026 były już w dużej mierze rozdane, a zawodników gotowych na zmianę barw klubowych lub po prostu wolnych na rynku było bardzo niewielu” – stwierdził Maksymilian Kokott.

Para juniorska bez zmian

Główną parę juniorską ma stanowić trzon z poprzedniego sezonu – mają być to Franciszek Karczewski oraz Szymon Ludwiczak, co oczywiste, w Częstochowie zwłaszcza liczą na tego pierwszego, który przez długi czas był jedną z największych rewelacji minionego sezonu. Był, bo ostatnie kolejki w wykonaniu Franka pozostawiały sporo do życzenia. Poza starciem z Apatorem, nie zachwycała także dyspozycja Szymona Ludwiczaka po kontuzji ręki, której nabawił się w samym środku sezonu. Deptać po piętach wymienionej dwójce ma Alan Ciurzyński. 17-letni zawodnik wciąż czeka na swój debiut w najlepszej lidze żużlowej świata. Na wypożyczenia w celu łapania jazdy udać się mają Kacper Halkiewicz oraz Bartosz Śmigielski. Decyzję tą pochwala nasz ekspert, Max Kokott. „Jest to dobry ruch, trzymanie całej piątki w Częstochowie nie byłoby dobrym wyborem, rywalizacja jest ważna, ale najważniejsza moim zdaniem w tym wieku, a wciąż są to bardzo młode chłopaki, jest regularna jazda”.

Spośród seniorów pozostaje.. jeden

W zupełnie nowym składzie personalnym odnaleźć będzie się musiał Mads Hansen, który jest jedynym z seniorów z ubiegłego sezonu, który będzie reprezentował biało-zielone barwy także w rozgrywkach 2026. Jeśli Włókniarz ma się utrzymać w PGE Ekstralidze, to Duńczyk musi pojechać nie tylko lepiej niż w obecnej kampanii, ale też na wyższym poziomie niż w sezonie 2024. Od 25-latka trzeba oczekiwać przede wszystkim lepszych wyników na wyjazdach, na których Mads w tym sezonie nie punktował na poziomie godnym zawodnika ekstraligi.

Do Częstochowy wraca „syn marnotrawny” – Jakub Miśkowiak. Jedyną opcją na pozostanie w Ekstralidze dla Kuby był powrót do Włókniarza. Częstochowskie Lwy ze względów regulaminowych musiały znaleźć Polaka do składu na najbliższy sezon, a jedyną alternatywą dla 24-latka wydawał się Gleb Czugunow. Jak na powrót starego znajomego reaguje nasz redaktor? „Nie jest to oczywiście opcja idealna […], trzeba było szukać zawodników zdecydowanie niżej notowanych. Cenię sobie Miśka choćby z powodu jego wieku i tego, że może się jeszcze rozwinąć”.

Do Włókniarza prosto z Rybnika trafia Rohan Tungate, na którego moc autorytetu liczą władze biało-zielonych. To doświadczenie 35-latka ma być kluczem do sukcesu częstochowskiej drużyny, niewątpliwie będzie to też dla niego sezon o „być albo nie być”, przy słabszej dyspozycji Tungate może nie otrzymać już kolejnej szansy na starty w PGE Ekstralidze, nawet poza Włókniarzem, z czym zgadza się Max Kokott. Jeżeli teraz spisałby się poniżej oczekiwań, to raczej zamknąłby sobie drogę do Ekstraligi”. Drugim z Australijczyków wzmacniających Włókniarz jest Jaimon Lidsey, występujący przez ostatnie dwa lata w GKM-ie Grudziądz, szerzej sylwetkę Lidseya przedstawialiśmy wcześniej, a jak jego rolę w sezonie 2026 ocenia Maksymilian Kokott? „Razem z Rohanem Tungate’m musi pociągnąć ten wózek jeśli jakkolwiek myślimy o utrzymaniu w PGE Ekstralidze, choć zdajemy sobie sprawę, że będzie to zadanie karkołomnie trudne”.

Wiktora Lamparta na pozycji U-24 zastąpi Sebastian Szostak, co będzie bez wątpienia jego największą dotychczasową szansą na zabłyśnięcie przy większej publiczności. Presja na młodym Polaku będzie duża, a czy Szostak podoła temu wyzwaniu? Wielu ma wątpliwości, a niektórzy po prostu liczą na delikatny upgrade względem Lamparta. Ciekawą anegdotę na temat Szostaka zdradził Max Kokott, oznajmiając, że 22-latek mimo startów w Ostrowie często trenował właśnie na stadionie Włókniarza.

Sposobem na utrzymanie będzie twierdza Częstochowa?

W klubie spore grono osób wierzy w to, że to Krono-Plast Arena będzie kluczem do utrzymania. Nadzieja uzasadniona, bo dwójka Australijczyków, która trafiła do Włókniarza ma ze sobą bardzo dobre występy w Częstochowie, Mads Hansen spędzi pod Jasną Górą już trzeci sezon, swoje pierwsze kroki na tutejszym torze stawiał Kuba Miśkowiak, a od kilku miesięcy na stadionie biało-zielonych trenuje Sebastian Szostak. Sporo lepiej u siebie radzili sobie także Franciszek Karczewski oraz Szymon Ludwiczak, których rezultaty w biegach juniorskich mogą determinować dalsze przebiegi spotkań. Podobną wizją z widzami dzieli się Maksymilian Kokott. „To właśnie starcia u siebie będą kluczowe w sezonie 2026, bo nie ukrywajmy, po wyjazdach raczej nie spodziewamy się zbyt wiele”.

Mariusz Staszewski pozostaje we Włókniarzu

Mimo zainteresowań ze strony innych klubów, w Częstochowie na kolejny sezon pozostaje Mariusz Staszewski, główny trener Włókniarza. Staszewski doskonale zdaje sobie sprawę z trudności zadania jakie mu powierzono, czemu upust dał w klubowych mediach. „Nie ukrywamy tego, że personalnie na pewno na papierze nie wygląda to najlepiej i gdzieś dużo pracy, żeby może nawet nie odbudować tak jak w zeszłym roku, tylko zbudować kilku zawodników, żeby ten wynik był zadowalający”.

Punkt wspólny? Zdecydowana większość zawodników nowego zespołu Włókniarza miała swoje dobre momenty w minionych rozgrywkach, a już głowa w tym Mariusza Staszewskiego, by zawodników biało-zielonych wyprowadzić na prostą drogę na dłuższy okres czasu niż kilka kolejek.

Nasi partnerzy

Logo
Logo
Logo