Trwa farsa z dopingiem na meczach reprezentacji Polski. Koniec współpracy
W efekcie wydarzeń na trybunach Stadionu Narodowego podczas listopadowego meczu Polski z Holandią, Polski Związek Piłki Nożnej poinformował o zakończeniu współpracy ze stowarzyszeniem „To My Polacy”, które miało na celu przywrócić zorganizowany doping podczas domowych meczów naszej reprezentacji.
Wysłane przez Tymoteusz Kłusek | lut 4, 2026 | Piłka nożna | 3 min czytania

Spis treści:
O wysokiej kulturze kibicowania w Polsce nie trzeba nikomu wiele tłumaczyć. Zorganizowany doping na każdym meczu od Ekstraklasy po czwarty poziom rozgrywkowy oraz także regularna obecność polskich fanatyków na wyjazdowych meczach europejskich pucharów i wyjazdowych meczach reprezentacji Polski to standardy, jakimi nie może poszczycić się każdy kraj w Europie. W tym wszystkim tkwi jednak ogromny paradoks. Mianowicie od wielu lat zorganizowany doping nie istnieje na domowych meczach naszej reprezentacji, niezależnie od stadionu na jakim biało-czerwoni rozgrywają swoje spotkanie. Wynika to z wieloletniego braku porozumienia PZPN-u ze środowiskami kibicowskimi.
Ten stan rzeczy miał wreszcie zmienić poprzedni rok, ponieważ PZPN nawiązał współpracę ze stowarzyszeniem „To My Polacy” i przed meczem Polska – Holandia 1500 miejsc za jedną z bramek określono jako miejsca dla kibiców dopingujących, z czego skorzystały zorganizowane grupy ultrasów poszczególnych polskich klubów.
Skandal zamiast święta
Finalnie jednak zamiast nowego otwarcia, na trybunach Stadionu Narodowego oglądaliśmy przykre sceny. Po odgórnej decyzji z samego MSWiA kibicom zakazano wnieść na sektor sektorówki, gniazda wraz z nagłośnieniem oraz setek polskich flag. W efekcie tego sfrustrowani i zwyczajnie oszukani kibice dali upust swoim emocjom wrzucając około 60 minuty spotkania racę na murawę.
W efekcie tych wydarzeń na PZPN ostatecznie nałożono karę finansową w wysokości 40,5 tys. franków szwajcarskich (ponad 180 tys. zł), a oprawa, której nie pozwolono wnieść na PGE Narodowy – aby się nie zmarnowała – jest prezentowana przez kibiców poszczególnych polskich drużyn. Na dzień dzisiejszy mogliśmy ją oglądać w grudniu na stadionie ŁKS-u Łódź oraz w ostatni weekend w Zabrzu.
Zakończenie współpracy
Można było się spodziewać, że wydarzenia te nie zapowiadają dalszej owocnej współpracy pomiędzy kibicami, a PZPN. Dzisiaj odbyło się spotkanie przedstawicieli związku i stowarzyszenia „To My Polacy”, po którym to obie strony poinformowały o końcu tej krótkiej współpracy.
- „Polski Związek Piłki Nożnej informuje, że współpraca ze Stowarzyszeniem „To My Polacy” została definitywnie zakończona. Przedstawiciele organizacji zostali o tym poinformowani podczas dzisiejszego spotkania z Wiceprezesem PZPN Adamem Kaźmierczakiem w siedzibie federacji. Decyzja ta jest konsekwencją skandalicznych i niebezpiecznych wydarzeń, które miały miejsce podczas meczu kwalifikacji do MŚ 2026 Polska – Holandia, rozegranego 14 listopada 2025 roku na PGE Narodowym” – możemy przeczytać w oficjalnym komunikacie PZPN.
- „Takie zachowania są absolutnie niedopuszczalne. Każdy mecz reprezentacji narodowej powinien być prawdziwym świętem piłki nożnej – miejscem bezpiecznym i przyjaznym dla wszystkich uczestników. Incydenty tego typu niosą ze sobą ogromne ryzyko: zagrożenie bezpieczeństwa, straty wizerunkowe i ryzyko utraty możliwości kibicowania polskiej drużynie. Nie możemy na to pozwolić. Reprezentacja Polski zasługuje na doping, który jednoczy, a nie dzieli” – podkreślał w komunikacie Adam Kaźmierczak, Wiceprezes PZPN ds. organizacyjno-finansowych.

Zatem rzec można jak wiele musiało się zmienić, żeby finalnie nie zmieniło się nic. Wszystko wskazuje na to, że kolejne domowe mecze reprezentacji Polski nadal będą pozbawione zorganizowanego dopingu, a nasi reprezentanci ponownie mogą się spodziewać głośniejszego wsparcia na meczach wyjazdowych niż na domowych.




