startBlogTrelowski cierpi przez drużynę. Czy Zych powinien go zastąpić?

Trelowski cierpi przez drużynę. Czy Zych powinien go zastąpić?

Oliwer Zych za Kacpra Trelowskiego – czy to ma rację bytu i jest zasadne? Trener Papszun mówi o otwartej rywalizacji.

Wysłane przez Jarosław Kłak | paź 28, 2025 | Piłka nożna | 7 min czytania

Jeszcze na początku sezonu gdyby ktoś zadał pytanie postawione w tytule, to zwyczajnie zostałby wyśmiany. Kacper Trelowski – bramkarz wybrany na najlepszego młodzieżowca rozgrywek 2024/25 kontra golkiper, który w poprzedniej kampanii zagrał w tylko dwóch meczach Aston Villi U-21. Zatem oczywiste było to, że wypożyczenie Oliwiera Zycha z Anglii to tylko podniesienie poziomu treningu oraz rywalizacji o miejsce w bramce. Tak też było przez pierwszą fazę sezonu. Jednak przy okazji 13. kolejki i meczu z Lechią Gdańsk Marek Papszun dał odpocząć swojemu wychowankowi – Trelowskiemu – dając szansę Zychowi. Ten znakomicie ją wykorzystał i zaczęły rodzić się pytania, czy przypadkiem Kacper Trelowski nie zostanie wygryziony. Oliwy do ognia dodał trener Papszun w trakcie konferencji prasowej. Warto przeanalizować ten temat.

Liczby Trela nie są korzystne

Ekstraklasowy mainstream zaczął przyjmować coraz więcej opinii, które świadczyły o tym, że Trelu wypadł z formy. I w rzeczywistości coś w tym jest. Jeśli spojrzymy na statystykę zapobiegania utratom goli, to po wyliczeniu średniej z ostatnich dziewięciu meczów poprzedniego sezonu wyszło nam 0,37. W obecnym sezonie Ekstraklasy po rozegraniu 11 spotkań owa statystyka Trelowskiego wynosi średnio 0,20 gola. Co ciekawe, jeśli spojrzymy tylko na średnią meczów w Europie w tym sezonie (nie wliczając dwumeczu z Żiliną, gdyż Flashscore nie uwzględnił tej statystyki), to wygląda to nieco lepiej: 0,32 gola na mecz. Zdecydowanie znaczący wpływ na to miał mecz rewanżowy z Maccabi, kiedy wówczas Trelu wykręcił 1,88 gola, któremu zapobiegł. I raczej to nie dziwi, bo jeśli mamy wymienić najlepszy mecz Kacpra w tym sezonie, to chyba właśnie ten w Debreczynie. Jego rola była kluczowa w utrzymaniu pozytywnego wyniku w dramatycznej końcówce meczu z Maccabi i jednocześnie przyczynił się do awansu Rakowa dalej.

Patrząc na przedstawione statystyki trzeba przyznać, że względem poprzedniego sezonu tendencja spadkowa jest teraz widoczna gołym okiem. To też było zauważalne w meczach, aczkolwiek nie wszystko jest winą Kacpra. Trelowski z pewnością nie jest beneficjentem dziurawej defensywy Rakowa w sierpniu i wrześniu. Błędy między innymi Zorana Arsenicia, czy też Apostolosa Konstantopuolosa mogły spędzać sen z powiek nie tylko trenerowi Papszunowi, ale także bramkarzowi Medalików. Kiedy defensywa stała się niepewna, to zatrute owoce tego zaczął zbierać sam Kacper Trelowski. W tym sezonie w przypadku Kacpra wzrosła też dwukrotnie średnia liczba traconych goli na mecz. W Ekstraklasie 2024/25 wyniosła ona 0,7 bramki na mecz, a teraz jest to już 1,4.

Jeśli jednak powiemy, że Trelu znajduje się w znakomitej dyspozycji, to skłamiemy. Ale jak pójdziemy w drugą skrajność i stwierdzimy, że jego forma jest katastrofalna, to również będzie nieprawdą. Pokazał to wspomniany mecz z Maccabi. Niemniej należy podkreślić, że ogólna forma drużyny ma swoje przełożenie na personalia i taki Kacper prezentuje się gorzej niż w poprzednim sezonie podobnie zresztą, jak na przykład Jonatan Brunes, który strzelał jak na zawołanie, a teraz się zaciął. Ale czy to oznacza, że powinien zostać wymieniony na Oliwiera Zycha?

Zachowajmy zdrowy rozsądek

Pierwsza rzecz, o której należy wspomnieć, to fakt, że Oliwier Zych swoim udanym debiutem dał poważny argument, dla którego warto się zastanowić nad potencjalną zmianą. Porównując to z debiutem Muhameda Sahinovicia, czy zapomnianego już Antonisa Tsiftsisa, to było naprawdę dobrze. Zapadła w pamięć interwencja Oliwiera z pierwszej połowy naprawdę trudnej piłki po rykoszecie, która na namokniętej murawie mocno przyspieszyła i sam fakt, że zmieniła trajektorię lotu piłki świadczy o znakomitym refleksie Zycha. A Raków właśnie – w obliczu problemów z traceniem głupich bramek po błędach – potrzebuje bramkarza, który potrafi zrobić coś spektakularnego, a więc obronić sytuację, której w teorii by nie musiał. Co więcej, w meczu z Lechią akcja bramkowa przy pierwszym golu Rakowa, choć trochę komiczna, to była zapoczątkowana dłuższą piłką Oliwiera Zycha. A właśnie co do tego aspektu u Kacpra Trelowskiego część osób nie była przekonana już przed rokiem. Czy jednak gra Trela w ostatnim czasie była na tyle fatalna, żeby go zmieniać?

Nie. Kacper Trelowski w żadnym wypadku nie popełniał błędów rażących, które nakazywałyby odsunąć go od składu. W dalszym ciągu jest też bramkarzem z ogromnym talentem, którego sufitu na pewno jeszcze nie widać. Trelu ma dziś skończone 22 lata, a przypomnijmy, że już rok temu jako niespełna 21-latek wszedł w buty Vladana Kovacevicia, który został wytransferowany do Sportingu Lizbona za kwotę około 6 milionów euro (wg. transfermarkt.pl). Paradoksalnie jeśli jeszcze chcemy być uszczypliwi, to – w przeciwieństwie do Trela – Vladanowi można było zarzucić poważne błędy, które przyczyniły się do przegranych meczów, a i być może straconych wielu milionów euro – mowa tu o dwumeczu z Kopenhagą.

W tym wszystkim należy wskazać jeszcze jedną bardzo ważną rzecz – jeśli w ogóle rozpatrujemy grę Zycha przez dłuższy okres kosztem Trelowskiego. Mianowicie Oliwier Zych nie jest bramkarzem, którego karta zawodnicza należy do Rakowa Częstochowa. Jest on tylko wypożyczony z Aston Villi i to powoduje, że nie do końca leży to w interesie Rakowa. Częstochowianie nie są dziś beniaminkiem, który koniecznie potrzebuje korzystania z usług zawodników wypożyczonych z lepszych klubów celem utrzymania się na wyższym poziomie rozgrywkowym. Raków powinien więc stawiać na rozwój swojego bramkarza w pierwszej kolejności. Oczywiście znajdą się w tym miejscu marudy, którym nie dogodzisz i będą ci mówić, że powinien grać ten jakościowo lepszy (tylko obecnie), ale to jest zbyt płytkie patrzenie na sprawę. Gdyby Dawid Szwarga po dwumeczu z Kopenhagą posadził Vladana Kovacevicia na ławce (abstrahując, że możliwe zastępstwo w postaci Tsiftsisa było śmieszne), to możliwe, że nie zostałby sprzedany do Sportingu. A Trelu teraz też może się pokazać w Europie przy okazji meczów w Lidze Konferencji.

Marek Papszun: „Po prostu rywalizacja”

Po debiutanckim meczu Oliwiera Zycha przeciwko Lechii w trakcie pomeczowej konferencji prasowej pod adresem Marka Papszuna padło pytanie właśnie o sytuację z bramkarzami oraz to, czy mecz z Lechią miał być pewnego rodzaju przetarciem dla Oliwiera Zycha przed meczem w Pucharze Polski – w domyśle, że w tych rozgrywkach miałby występować Oliwier. Szkoleniowiec Rakowa odpowiedział następująco: „Raczej nie staram się takich zabiegów robić. Jest rywalizacja między bramkarzami. Jest trzech bramkarzy w bardzo podobnym wieku – Trelowski, Zych, Mądrzyk – i oni rywalizują. Trelowski do tej pory był pierwszym bramkarzem, a pozostali bramkarze pracowali na swoją szansę. Uznałem, że to jest moment, żeby dać szansę Zychowi. Przeanalizuję ten mecz z trenerem Sikorskim i dalej będziemy decydować. Na tej pozycji jest po prostu rywalizacja” – stwierdził Marek Papszun. Z drugiej strony co innego miał odpowiedzieć trener? Że Aston Villa natarczywie się upominała o minuty dla Zycha? No nie. Niemniej ta wypowiedź może rodzić pewne pytania.

O ile występ Zycha w meczu z Cracovią jest dość prawdopodobny, to jednak na dłuższą metę wydaje się, że już na Jagiellonię do bramki powróci Kacper Trelowski. Przynajmniej tak logiczne myślenie powinno nam sugerować. Raków wypożyczając Zycha deklarował równą rywalizację w bramce, a Zych odpowiednią jakość posiada, żeby grać. To spowodowało, że Oliwier na minuty zwyczajnie zasłużył, a klub musiał też dać coś w zamian za skorzystanie z usług wypożyczenia, którego celem było podniesienie poziomu rywalizacji w bramce, a także zapewnienie jakościowej opcji rezerwowej na przypadek nieoczekiwanej kontuzji Trelowskiego. Być może też cała sytuacja i danie szansy Zychowi zadziała motywująco na Kacpra i pomoże mu wyjść z nieco gorszego czasu.

Nasi partnerzy

Logo
Logo
Logo