Tomas Petrasek o Rakowie: Będą grać dobrze na dwóch frontach
Legendarny defensor Medalików był gościem Kanału Sportowego przed rewanżowym meczem Rakowa z Żiliną.
Wysłane przez Jarosław Kłak | lip 31, 2025 | Piłka nożna | 7 min czytania

Spis treści:
Tomas Petrasek to postać pomnikowa dla kibiców Rakowa. W Częstochowie spędził kupę lat i święcił największe sukcesy najpierw awansując do Ekstraklasy, a później triumfując mistrzostwo Polski. Po dwóch latach spędzonych w Korei Południowej „Peti” rok temu wrócił na Czechy, gdzie zaczął występować w Hradec Kralove. Tomek jako osoba, której Raków zostanie w sercu do końca życia, z wielką przyjemnością śledzi jego poczynania, a w środę wystąpił nawet w programie Kanału Sportowego poświęconym polskim drużynom w europejskich pucharach.
„Niejeden z chłopaków będzie lekko spoconym”
Tomas Petrasek został zapytany między innymi o ostatnią porażkę Rakowa w meczu z Wisłą Płock w nienajlepszym stylu. Wraz z uśmieszkiem i w żartobliwym tonie opowiedział, co w trakcie analizy mogło czekać piłkarzy, którzy tamten mecz zawalili. „Widzieliśmy ten wyjściowy skład. Teraz mi żal tych chłopaków, bo wiem co ich teraz czeka. Będzie to dla nich twardy bój o to, żeby mentalnie przeżyli te wszystkie treningi. Będą musieli poważnie powalczyć o to, czy w ogóle chcą być w tym zespole. Zgodzimy się, że ten skład był bardziej mieszany i zawsze to jest dla tego chłopaka, który czeka na szasnę, najtrudniejsze kiedy ten mecz nie wyjdzie. Z drugiej strony trzeba po męsku powiedzieć prawdę, że będzie mocna analiza – mocna analiza na tej sali na Rakowie. Myślę, że niejeden z chłopaków będzie lekko spoconym. Ale to trzeba wytrzymać, zacisnąć zęby. Broń Boże, żeby ktoś coś powiedział. Z Markiem jest ciężko, ale to jest duże dla tych chłopaków. On jest sprawiedliwy i pokaże, z czego trzeba wyciągnąć wnioski. Może ci się przytrafić porażka, ale nie może się powtórzyć”.
O Marku Papszunie: „Ma serce”
Rosły obrońca przez wiele lat był zdecydowanym liderem, a także kapitanem drużyny. Sprawując tą rolę niejednokrotnie doświadczał tych poważniejszych rozmów z trenerem. Kilka słów powiedział również o nich. „To były męskie rozmowy, ale doceniam trenera Papszuna za to, że on cię zawsze wysłucha. Jak miałeś argumenty, to zawsze wysłuchał ciebie. Tacy ludzie są potrzebni. Nie tylko tacy, którzy cię chwalą, ale tacy, którzy dadzą ci ten feedback”.
Marek Papszun z Tomkiem Petraskiem miał także silną więź nie tylko na linii trener-zawodnik. Szkoleniowiec Rakowa był zaproszony przez Tomka na jego ślub. „Trener Papszun był na moim ślubie. Nie wiem, czy tam nawet mu się łezka nie zakręciła. Ma serce” – powiedział Petrasek, co jednoznacznie obala narrację o Papszunie, jaką tworzy się w mediach.
„Peti” przekazał również, co trener Papszun sądzi o Jonatanie Brunesie. Obaj panowie mieli okazję porozmawiać podczas wizyty Tomka na spotkaniu Rakowa z „Jagą” pod koniec poprzedniego sezonu. „Brunes? Zadziałało. Marek Papszun ma teraz napastnika, jakiego nie miał w Rakowie. Rozmawiałem z nim długo po meczu z Jagiellonią. On go bardzo docenia, bo wie, że to jest jakość, której jeszcze nie miał w Rakowie”.
„Nie wątpię w to, że Raków zagra w pucharach”
Raków jest przed rewanżowym pojedynkiem na Słowacji z MSK Żiliną. W trakcie rozmowy z Petraskiem nie mogło więc zabraknąć wątku europejskich pucharów, co do których Tomek jest pewien, że na jesień zobaczymy w nich drużynę Rakowa Częstochowa. Oprócz tego odniósł się do łącznia gry na dwóch frontach. „Życzę trenerowi Papszunowi, żeby sobie poradził na dwóch frontach. To się niestety Dawidowi Szwardze nie udało. Tam jest dużo zawodników, mających to doświadczenie i chcę, żeby oni teraz przenieśli i żeby byli mocniejszy. Widząc na własne oczy, jak ta cała organizacja działa pomimo katastrofalnych warunków, które im miasto zapewnia w Częstochowie, to co oni potrafią wycisnąć z tego, to jest naprawdę niesamowite. Jak byłem na tej sali – to co się mieści w środku, to jest niewiarygodne. Świetna praca, świetna organizacja całego klubu. Nie wątpię w to, że Raków zagra w pucharach. Oczywiście mecz z Wisłą wyglądał słabo, ale myślę, że sobie z tym poradzą i będą grać dobrze na dwóch frontach”.
Żilina w pierwszym meczu sprawiła trochę kłopotów Medalikom. Niemniej Tomas Petrasek podkreśla, że czerwono-niebiescy potrafią podyktować swoje warunki. „Rzeczywiście Żilina robiła kłopoty Rakowowi, ale myślę, że Raków pokazał to, czego brakowało Banikowi w meczu z Legią. Raków potrafi mecz wypunktować jak wytrawny bokser. Raków robi to dobrze, tak spokojnie. Muszę nie zgodzić się z komentatorami, których słuchałem w meczu z GKS-em Katowice, że Raków jest nudny. To był przecież Raków, który jakby wykorzystał sytuacje to by wygrał 3:0 i wszyscy mówiliby, że jest solidny. To mi się podoba, że potrafią zagrać na własnych warunkach i ten mecz potrafią kontrolować”.
Nieudana przygoda Tomka w Korei
Tomas Petrasek po rozstaniu z Rakowem w 2023 roku wybrał egzotyczny kierunek, a dokładnie Azję i wyjechał do dalekiej Korei Południowej. W Jeonbuk przez dwa lata rozegrał jednak tylko osiem meczów ligowych i zaliczył dwa występy w azjatyckiej Lidze Mistrzów. W pewnym momencie został odsunięty ze składu. O jego sytuację i odejście Korei dopytał Mateusz Borek. „Nie będę szukać wymówek. Myślę, że mnie znacie. Po tylu latach spędzonych w Polsce i po tylu latach w Rakowie, gdzie byłem przyzwyczajony do pełnej organizacji działania codziennego, do jednego trenera, po prostu sobie nie poradziłem z trenerem zupełnie innym. Miałem tam trenera Dana Petrescu. Myślę, że mamy dobry kontakt, ale niestety tam nie mogliśmy być razem. Ja sobie nie poradziłem. Dzisiaj, jakbym mógł wrócić do tego, to już by było zupełnie inaczej. Słuchałbym wszystkich jego wskazówek i grałbym taki futbol, jaki chciał on. Szkoda, że nie dałem sobie szansy spędzenia pozostałych lat kariery tam. Początek był trudny, potem kilka lepszych meczów, ale później byłem odsunięty i już się nie przebiłem z powrotem. Kolejny trener nie dał mi już szansy i postanowiłem wyjechać po nowe wyzwanie, z czego na dzień dzisiejszy jestem już bardzo zadowolony. Gram dla fajnej i dobrej drużyny. Mam nadzieję, że będziemy pokazywać to w tym sezonie i powalczymy o coś historycznego, bo w tym roku 120-lecie naszego klubu i chciałbym, żebyśmy dali kibicom tyle radości ile nie mieli przez to 120 lat”.
Bardzo miło wspomina się postać Tomka Petraska, a jeszcze milej słucha się, gdy wypowiada się o Rakowie. Jak powiedział niedawno Wojciech Cygan, ma on nadzieję, że w przyszłości, nawet jak już nie będzie pracować w Rakowie, przyjedzie do Częstochowy na Limanowskiego 83 i przechodząc korytarzem natknie się na drzwi do biura z tabliczką, na której widnieje nazwisko Tomka Petraska. Raków to drugi dom częstochowskiej legendy i chyba wszyscy z otwartymi rękami zobaczyliby powrót Petraska do Rakowa – nieważne w jakiej roli.




