Thriller w Białymstoku! Raków zwycięża z Jagiellonią
W ramach 14. kolejki PKO BP Ekstraklasy Raków Częstochowa wygrał z Jagiellonią Białystok 1:2 po kapitalnym widowisku!
Wysłane przez Jakub Zacharjasz | lis 3, 2025 | Piłka nożna | 6 min czytania

Spis treści:
Podtrzymać serię
Ostatnie dwa spotkania w wykonaniu ekipy Marka Papszuna przed pojedynkiem z „Jagą” to dwa zwycięstwa — ostatnio w Pucharze Polski pewna wygrana z Cracovią, a wcześniej w lidze z Lechią Gdańsk, gdzie przez 2/3 meczu Medaliki grały w dziesiątkę po niesłusznym wykluczeniu z gry Karola Struskiego. Oba te mecze Raków rozegrał w Częstochowie przy Limanowskiego 83. W 14. kolejce czerwono-niebiescy pojechali na Podlasie, by mierzyć się z wiceliderem Ekstraklasy — Jagiellonią. Kibice mogli optymistycznie podchodzić do tego starcia właśnie ze względu na ostatnie poczynania swoich ulubieńców, którzy znacząco poprawili grę w ostatnich tygodniach. Dodatkowo warto pamiętać, że Raków lubi startować z pozycji underdoga, a w wyjazdowym meczu z mistrzem Polski z sezonu 2023/24 z pewnością za takiego uchodził.
Dynamiczna pierwsza połowa
Mogło zacząć się bardzo szybko za sprawą Jagiellonii. Już w pierwszej minucie, po przegranej górnej piłce w środku pola, gospodarze wyszli z szybkim atakiem na bramkę Oliwiera Zycha, ale na szczęście dla drużyny spod Jasnej Góry skończyło się tylko na strachu. Był to jednak sygnał dla Rakowa, że mecz już się rozpoczął i czas najwyższy wejść w rytm gry. I tak właśnie było — kolejne minuty to pełna kontrola czerwono-niebieskich: wysoki pressing przy wyprowadzaniu piłki przez Jagę, agresywne doskoki, przewidywanie zagrań przeciwników, a do tego wysoka skuteczność podań oraz liczba strzałów — przede wszystkim tych w światło bramki, gdzie Miłosz Piekutowski kilka razy musiał się nagimnastykować, chociażby przy uderzeniach Tomasza Pieńki, czy Petera Barátha.
Do 25. minuty to częstochowianie byli zespołem dominującym w każdym aspekcie gry. Medaliki odebrały wszystkie atuty Dumie Podlasia, sprawiając, że żółto-czerwoni momentami byli bezradni. Najlepszy okres gry Jagiellonii przypadł na fragment między 26. a 30. minutą, kiedy to zawodnikom Adriana Siemienca udało się zepchnąć Raków do głębszej defensywy. 31. minuta była kluczowa w kontekście pierwszej połowy, bo to wtedy, po rzucie rożnym wykonywanym przez Michaela Ameyawa, najwyżej do piłki wyskoczył Oskar Repka i strzałem głową pokonał bramkarza gospodarzy. Na Słonecznej to Raków rozpoczął strzelanie goli. Pomocnik Rakowa miał jeszcze jedną okazję na podwyższenie wyniku, ale po kolejnym stałym fragmencie gry, wykonywanym ponownie przez Ameyawa, trafił w słupek.
Błyskawiczne uderzenie, transparenty i nerwowe minuty
Po zmianie stron obie ekipy wyszły na boisko w takim samym zestawieniu jak na początku spotkania. Marek Papszun nie chciał wprowadzać żadnych zmian — trudno się dziwić, skoro w pierwszej części gry jego zespół był wyraźnie lepszy. Cała podstawowa jedenastka rozpoczęła drugą odsłonę w najlepszy możliwy sposób — za sprawą Oskara Repki, który trafił do siatki Jagiellonii po raz drugi, chwilę po rozpoczęciu od środka. Nieudane uderzenie Michaela Ameyawa zamieniło się w dość szczęśliwe podanie po rykoszecie, a strzelec pierwszego gola technicznym uderzeniem podwyższył wynik spotkania na 2:0. W Białymstoku zrobiło się gorąco dla podopiecznych Adriana Siemienca.
Mecz mógł się podobać — było w nim wszystko: emocje, gole, świetne zagrania i tempo. Niestety – z perspektywy Rakowa i tego, że tempo gry po ponad 10-minutowej przerwie wyhamowało – w 58. minucie kibice gospodarzy postanowili wywiesić transparent obrażający i insynuujący nielegalne zachowania Bartosza Frankowskiego. Wszystko za sprawą karygodnego błędu tego arbitra w poprzednim meczu Jagiellonii z Górnikiem Zabrze.
Sędzia Paweł Raczkowski skorzystał z prawa, które zezwala na przerwanie meczu w takiej sytuacji i przy Słonecznej kibice musieli czekać na wznowienie gry. Po niespełna 15 minutach najbardziej zagorzali fani żółto-czerwonych zdjęli ofensywny transparent, a sędzia wznowił zawody.
Po wznowieniu gry Duma Podlasia wzięła się do roboty i próbowała na wszelkie sposoby strzelić gola kontaktowego. Oskar Pietuszewski próbował indywidualnie zmienić wynik, ale po jego strzale w 75. minucie futbolówka minimalnie minęła lewy słupek bramki Oliwiera Zycha. Jaga napierała coraz mocniej i w 80. minucie dopięła swego, kiedy to po rzucie wolnym błąd w kryciu popełnił Apostolos Konstantopoulos, a trybuny eksplodowały z radości po golu Afimico Pululu.
Od tego momentu gospodarze dominowali i kontrolowali wydarzenia na boisku. Konstruowali bardzo groźne akcje, ale cały zespół Rakowa był na tyle dobrze zorganizowany defensywnie, że wychodził cało z opresji. To był istny napór Jagiellonii, który ekipa Marka Papszuna przetrwała dzięki kapitalnej organizacji gry.
MVP x3 — Repka, Zych, Ameyaw
To spotkanie nie miało jednego wyraźnego bohatera. Świetny był Michael Ameyaw — przede wszystkim w defensywie, gdzie radził sobie znakomicie. Do tego dorzucił dobre wyjścia w ofensywie i groźne stałe fragmenty — to po jego rzucie rożnym padł pierwszy gol.
Oczywistym bohaterem meczu został Oskar Repka — zdobywca dwóch bramek dla Rakowa. Mogło skończyć się nawet hat-trickiem, gdyby nie uderzenie w słupek w końcówce pierwszej połowy. Kapitalny w destrukcji, dokładny w rozegraniu — bardzo wysoka nota dla środkowego pomocnika Rakowa za ten występ.
Warto też wspomnieć o bramkarzu czerwono-niebieskich. Oliwier Zych w końcówce meczu tak naprawdę uratował swój zespół przed stratą nie jednego, a nawet dwóch goli. Oskar Pietuszewski sprawdził jego refleks, ale młody golkiper Medalików popisał się nieprawdopodobnymi paradami, po których w Białymstoku wszyscy — od Pietuszewskiego, przez Adriana Siemienca, po kibiców obu drużyn — łapali się za głowy.
Marsz w górę tabeli
Kolejne zwycięstwo Rakowa w lidze pozwoliło wskoczyć na 7. pozycję w tabeli PKO BP Ekstraklasy. Z dorobkiem 20 punktów Marek Papszun i jego podopieczni tracą już tylko punkt do czwartej Cracovii, dwa oczka do trzeciej Wisły Płock i cztery do Jagiellonii. Mecz z Dumą Podlasia z pewnością bardzo podniesie morale zespołu z Częstochowy i kto wie — może teraz zacznie się seria zwycięstw, która pozwoli marzyć, a przede wszystkim wierzyć, że najwyższe cele w lidze wciąż są na wyciągnięcie ręki.
Już w czwartek Medaliki udadzą się do Pragi na kolejny mecz w fazie grupowej Ligi Konferencji UEFA, gdzie zagrają z miejscową Spartą. W następną niedzielę w Kielcach zmierzą się z Koroną w ramach 15. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Zapraszamy do obejrzenia naszego studia po meczu Jagiellonia – Raków, które znajduje się poniżej.




