System PGE Ekstraligi – emocje gwarantowane, sprawiedliwości brak
Kto traci na obecnym systemie rozgrywek PGE Ekstraligi? Jak obecny format wpływa na giełdę transferową?
Wysłane przez Iwo Kępiński | lip 22, 2025 | Żużel | 5 min czytania

Spis treści:
W ostatnich latach co rusz zmienia się regulamin PGE Ekstraligi. W 2025 roku doszło do dużej zmiany, bo zupełnie zreformowano kształt rozgrywek. Dzisiaj wielu fanów speedwaya zadaje sobie pytanie – czy jest to zmiana, która uatrakcyjni im oglądanie najlepszej ligi żużlowej w Polsce? Zacznijmy od tego, co tak naprawdę się zmieniło.
Faza play-off i play-down
W sezonie 2025, po rozegraniu czternastu kolejek, liga dzieli się na pół. Cztery drużyny awansują do fazy play-off i walczą o medale. Sporą zmianą jest to, że lider tabeli po rundzie zasadniczej wybiera sobie półfinałowego rywala, z którym w dwumeczu powalczy o finał. Pozostałe zespoły z miejsc 5–8 trafiają do fazy play-down, gdzie rywalizują ze sobą o utrzymanie. Analogicznie jak w fazie play-off, najwyżej sklasyfikowany zespół w swojej części tabeli po fazie zasadniczej wybiera sobie rywala, z którym zmierzy się o utrzymanie w PGE Ekstralidze. Druga para kreuje się sama – z drużyn, które nie zostały nominowane do dwumeczu przez zespół, który zakończył rundę zasadniczą na piątym miejscu. Zwycięzcy swoich dwumeczów kończą sezon, przygotowując się do rywalizacji w roku 2026. Inaczej ma się sytuacja w przypadku przegranych – rozgrywają oni między sobą dwumecz o utrzymanie. Przegrany automatycznie spada ligę niżej, natomiast wygrany nie może jeszcze świętować – czeka go baraż z drugą drużyną Metalkas 2. Ekstraligi. To kolejna zmiana względem starego systemu rozgrywek – dotąd z zaplecza szansę awansować miała wyłącznie jedna drużyna.
Skąd zmiana?
W zarządzie PGE Ekstraligi mówi się o chęci zakończenia marazmu po fazie zasadniczej. Zmiana tłumaczona jest determinacją, by rozgrywki były emocjonujące do samego końca, a także wsparciem outsiderów – którzy, oprócz dodatkowej szansy na utrzymanie, otrzymają również finansowe wsparcie w postaci organizacji kolejnego dnia meczowego. Wszystko brzmi dobrze, ale jednak system nie każdemu przypadł do gustu. Dlaczego?
Los bierze górę
Nowy system niekoniecznie musi relegować do niższej ligi zespoły, które były sportowo najsłabsze. Często tracą te, które miały najwięcej pecha. Co mam na myśli? Żużel to sport, w którym groźne urazy są na porządku dziennym – kontuzje to ryzyko wkalkulowane. Natomiast o szczęściu w nieszczęściu mogą mówić Krono-Plast Włókniarz Częstochowa i Stelmet Falubaz Zielona Góra – to ich kluczowi zawodnicy wrócą po kontuzjach tuż przed startem najważniejszych meczów sezonu.
Temat formatu rozgrywek jest poruszany przez nas niemal w każdym odcinku ŻUŻEL NA WYLOT. W jednym z niedawnych programów swoje spostrzeżenie na ten temat przekazał ekspert żużlowy z Zielonej Góry i były menedżer Jacek Frątczak. „Jak kiedyś powiedzieli Amerykanie, play-offów nie wymyślono, żeby było sprawiedliwie, tylko żeby było ciekawie. Czy to sprawiedliwy system? Z całą pewnością nie. Na samym końcu, wygrywając ileś dobrych spotkań i kończąc na piątym miejscu, można jeszcze spaść z ligi. Z punktu widzenia obserwatorów – super sprawa. Emcje do samego końca. Nigdy nie wiesz, co się kryje za następnym zakrętem […]. Pamiętajmy, że system jest taki sam dla każdego, więc szanse są absolutnie równe dla wszystkich. Mówi się, że szczęście sprzyja lepszym. Żeby osiągać sukcesy w sporcie, szczęście trzeba mieć”.
Rola nowego formatu na giełdzie transferowej
Nowy system wpływa również na działania prezesów na rynku transferowym. Dotąd największe problemy z kontraktowaniem zawodników miały kluby skazywane na spadek z ósmego miejsca. Teraz to dotyczy każdego zespołu typowanego do walki o utrzymanie z miejsc 5–8. Tworzy to przewagę dla klubów z pozoru mocniejszych – to one mogą oferować zawodnikom spokój i stabilność przed sezonem 2026. O trudnościach w budowaniu składu w tych warunkach przekonuje się Gezet Stal Gorzów. Zawodnicy nie chcą podpisywać kontraktów z wyprzedzeniem, wiedząc, że w przypadku spadku klubu, chcąc zostać w PGE Ekstralidze, będą musieli negocjować nowe umowy na znacznie gorszych warunkach niż te, które obowiązywały kilka miesięcy wcześniej. Nowy regulamin sprawia, że emocje utrzymują się do samego końca, ale czy rzeczywiście traktuje wszystkich równo? Można mieć wątpliwości.
Przed nami 13. kolejka PGE Ekstraligi, którą na Motoarenie otworzy starcie KS Toruń z Gezet Stalą Gorzów. Włókniarz Częstochowa w piątkowy wieczór o godzinie 20:30 zmierzy się z Motorem Lublin. Natomiast w niedzielę odbędą się pozostałe dwa spotkania – ROW-u Rybnik z GKM-em Grudziądz oraz Falubazu Zielona Góra ze Spartą Wrocław. O nadchodzących starciach w magazynie ŻUŻEL NA WYLOT na naszym kanale porozmawiali Maksymilian Kokott oraz Iwo Mandrysz. Zachęcamy do obejrzenia materiału.



