startBlogStal pogoniła „Lwy”. Włókniarz pozostał bez złudzeń

Stal pogoniła „Lwy”. Włókniarz pozostał bez złudzeń

Gorzowianie wzięli rewanż.

Wysłane przez Oskar Foltyński | lip 18, 2025 | Żużel | 4 min czytania

Stal Gorzów pokonała Krono-Plast Włókniarz Częstochowa 54:36. Dwa duże punkty zostały w lubuskim, ale bonusu nie zdobyła żadna ze stron. Tym razem liderem biało-zielonych był Kacper Woryna.

Zacięty początek

Chociaż piątkowe spotkanie rozpoczęło się remisem, to długo na zmianę wyniku czekać nie musieliśmy. Już w biegu juniorskim klasę pokazał Oskar Paluch, a powracający po kontuzji Hubert Jabłoński dowiózł za swoimi plecami Szymona Ludwiczaka. Szybko na tą sytuację odpowiedział Włókniarz. Zastępujący Piotra Pawlickiego Australijczyk – Jason Doyle, w parze z Kacprem Woryną zwyciężyli podwójnie bieg, odbijając prowadzenie. Dłużni nie pozostali jednak wobec tego gospodarze, i chociaż na raty, bo przy prowadzeniu gorzowian bieg został przerwany a Wiktor Lampart wykluczony, to w powtórce dopełnili oni formalności, zostawiając daleko w tyle juniora biało-zielonych. W przerwę po pierwszej serii z dwoma punktami przewagi wchodzili żużlowcy Stali.

Po równaniu, równo ze startu wyjechała cała stawka, jednak na wyjściu z pierwszego wirażu pionowo postawiło Philipa Hellstroema Baengsa, który ledwo utrzymał się na motocyklu. Zmuszony do puszczenia manetki gazu został tym samym jadący za nim Wiktor Lampart, dzięki czemu gospodarze uciekli na sześciopunktowe prowadzenie. Sprawy w swoje ręce chcieli wziąć znów Woryna i Dolye, którzy wysunęli się na chwilę razem na prowadzenie. Bieg jednak został przerwany, a Australijczyk otrzymał ostrzeżenie za ruchy pod taśmą. W powtórce duet „Lwów” dojechał do mety za plecami Andrzeja Lebiediewa. W gonitwie siódmej bardzo dobrze spod taśmy znów para Włókniarza. Szybko jednak goście zaczęli tracić pozycję. Vaculik wyprzedził juniora biało-zielonych, a Thomsen wyszedł na prowadzenie, za nim dwoił się i troił przez cztery okrążenia kapitan Włókniarza, jednak nie skutecznie.

Pogoń za bonusem

W trzecią serię startów znów od budowania przewagi zaczęli gospodarze, myśląc już po woli o odwrócenie losów w dwumeczu. Jason Doyle zastąpił Philipa Hellstroema Baengsa, jednak lider częstochowian nie zdał wyprzedzić Lebiediewa. Agresywnym atakiem Oskar Paluch wyprzedził natomiast Wiktora Palucha. Kolejny bieg wyglądał niemal identycznie, tym razem jednak zamiast Łotysza trzy oczka do mety dowiózł Anders Thomsen. Przed kosmetyką toru atomowy start zanotował Oskar Fajfer i Hubert Jabłoński. Bardzo szybki jednak był tego dnia Woryna, ostatecznie wyprzedzając duet gospodarzy.

Status quo utrzymał się do biegu numer 13. W tym czasie z rezerwy taktycznej zdążył pojechać Kacper Woryna, jednak nie dało to zniwelowania przewagi gorzowian. Kapitan Włókniarza po raz kolejny musiał oglądać plecy fantastycznego tego wieczoru Thomsena. Polak toczył przez cały bieg zacięty bój o dwa punkty który ostatecznie zwyciężył. Bez szans był jadący z rezerwy taktycznej Wiktor Lampart. Stal przed biegami nominowanymi potrzebowała powiększyć swoje prowadzenie o co najmniej pięć punktów, co w normalnych warunkach oznaczało zwycięstwo 5:1 oraz 4:2, aby zdobyć punkt bonusowy. Na gonitwę 14. Piotr Świst wyznaczył Martina Vaculika oraz Oskara Fajfera, zbyt dużego wyboru nie miał natomiast Mariusz Staszewski.

Niedosyt obu stron

Wiadomym było, że w ostatnim biegu z Thomsenem i Lebiediewem walczyć będzie Woryna oraz Doyle, jednak trzeci najlepszy punktujący gości – Wiktor Lampart miał zaledwie cztery „oczka” na swoim koncie. Ostatecznie tak jak można się było spodziewać, Stal po atomowym starcie nie pozostawiła złudzeń parze Baenges – Lampart. Przed ostatnim biegiem mieliśmy zatem remis w walce o punkt bonusowy. Chociaż walka o trzecią lokatę mogła być emocjonująca to daleko z przodu do mety dojechał perfekcyjny w tym spotkaniu Duńczyk. Za jego plecami jednak remis w biegu utrzymał duet Włókniarza, kończąc tym samym dwumecz wynikiem 90:90. W następnym spotkaniu częstochowskie Lwy podejmą liderujący Motor Lublin.

Nasi partnerzy

Logo
Logo
Logo