Spacerek czy pułapka? Avia Świdnik vs Raków Częstochowa w Pucharze Polski [ZAPOWIEDŹ]
Niedługo po strzelaninie i ligowej porażce w Poznaniu (4:3) Raków przyjeżdża do Świdnika, by szybko i bezboleśnie pokonać najbliższą przeszkodę i w konsekwencji zameldować się w półfinale STS Pucharu Polski. Częstochowian sprawdzi jednak, mający inne plany, lider III ligi – Avia Świdnik. Czy pucharowy mecz będzie dla Medalików tylko formalnością, czy zwycięży „logika polskiej piłki”?
Wysłane przez Bartłomiej Zug | mar 4, 2026 | Piłka nożna | 4 min czytania
![Spacerek czy pułapka? Avia Świdnik vs Raków Częstochowa w Pucharze Polski [ZAPOWIEDŹ] 1 Kacper Trelowski](https://nawylot.tv/wp-content/uploads/2025/07/kacper-trelowski-1.jpg)
Spis treści:
Rozdzielone role?
Raków przyjeżdża do Świdnika jako ekstraklasowy potentat walczący o podium (obecnie 5. miejsce w tabeli). Wciąż dobra pozycja w lidze nieco maskuje jednak słabe wyniki Medalików w ostatnim czasie. W pięciu minionych kolejkach Częstochowianie zanotowali tylko jedno zwycięstwo (z Termalicą), a aż dwa razy schodzili z boiska pokonani. W Pucharze Polski z kolei klub spod Jasnej Góry ma za sobą dwa zwycięskie boje, jeszcze z końcówki ubiegłego roku, z Cracovią (3:0) i Śląskiem Wrocław 1:2. W 1/4 finału Pucharu Polski trafia mu się teoretycznie zadanie najprostsze – drużyna z czwartego szczebla rozgrywkowego.
Avia Świdnik, bo o niej mowa, nie gra jednak w tym sezonie roli statysty. To lider III ligi (grupa IV), który pucharową drabinkę traktuje jak poligon doświadczalny. Piłkarze Dumy Lotniczego Miasta na rozkładzie w tym sezonie Pucharu Tysiąca Drużyn mają już pierwszoligowe Ruch Chorzów (3:1) i Polonię Bytom (4:2).
Tomczyk kontra Avia: Czas na rewanż
Dużo ciekawszy od historii bezpośrednich starć Rakowa Częstochowa z Avią Świdnik (sprzed ponad 40. lat) jest fakt osobistej rywalizacji trenera Łukasza Tomczyka z drużyną z Lubelszczyzny. Dla szkoleniowca Rakowa ten wyjazd to powrót na miejsce ze sportowego koszmaru. Historia jego starć z Avią to dwa mecze i… dwie porażki. Najpierw, jako ówczesny trener Polonii Bytom, przegrał w Świdniku w 2024 roku po rzutach karnych, a w obecnej kampanii po raz drugi przeżył pucharową spektakularną katastrofę. Jego pierwszoligowa, rewelacyjna w lidze, bytomska Polonia przegrała z Avią (2:4) i odpadła z rozgrywek. Co gorsza, Tomczyk kończył tamto spotkanie z czerwoną kartką. Trener Rakowa nie wraca zatem do „miasta śmigłowców” zwyczajnie, czy jako turysta. Wraca prawie jak bohater pewnej serii filmów, by Oszukać przeznaczenie. Zasiadając w najbliższym meczu na skromnej, urokliwej trybunie stadionu trzecioligowca (wykluczenie za wspomnianą czerwoną kartkę) z pewnością liczy, że odtąd będzie miał już lepsze widoki na Puchar Polski.
Błoto, piach i charakter. Tu nie grają miliony
Raków wjedzie do Świdnika jako murowany faworyt. Będzie chciał pokazać swoją dominację nad rywalem na każdym polu – organizacyjnym, taktycznym, fizycznym, czy pod względem kultury gry. Długo można by jeszcze wyliczać. Jednak zasobność portfela, czy w tym przypadku budżetu klubu może nie mieć aż tak bezpośredniego przełożenia na przebieg meczu. I nie chodzi tylko o sprawdzone nie raz powiedzenie Johana Cruffa: „Nigdy nie widziałem, by worek z pieniędzmi strzelił gola„.
Gospodarze ze Świdnika mają również po swojej stronie kilka interesujących argumentów. Po pierwsze dobrą drużynę złożoną m.in. z doświadczonych piłkarzy (np. Damian Zbozień) czy gości przerastających III ligę, jak Andriy Remenyuk. Po drugie młodego zdolnego trenera – Wojciecha Szaconia, który pewnie prowadzi Świdniczan do awansu na szczebel centralny. Po trzecie, ogromne wsparcie płynie od miejscowych kibiców, którzy wypełnią oni do ostatniego miejsca, szacowany na 2800 miejsc, Stadion Miejski im. Czesława Krygiera. Po czwarte, coś o czym rozpisały się niektóre portale i co żywo komentują wciąż kibice w naszym kraju. Otóż „widowisko” będzie rozegrane na boisku przypominającym bardziej poligon niż ekstraklasowy salon. Po zimowych roztopach oraz intensywnych opadach i niższych rzecz jasna wymogach infrastrukturalnych w III lidze więcej na boisku Świdniczan jest piachu niż trawy. Może to być pewnego rodzaju handicap dla zawodników Avii, ale nie może być wytłumaczeniem dla ekstraklasowicza. Sprawę tę w naszym studiu przedmeczowym skomentował Patryk Małecki – zawodnik Avii.
- „Z tego co się orientuje, ludzie odpowiedzialni zrobili wszystko, co w ich mocy. […] Pomimo, że ona wygląda bardzo słabo, jest żółta, to da się grać w piłkę” – przekazał.
Mecz między rewelacją tegorocznej edycji STS Pucharu Polski – Avią Świdnik, a jednym z faworytów do końcowego triumfu – Rakowem Częstochowa można w znacznej części sprowadzić do próby charakteru. Czy Medaliki odłożą na razie na bok przyszłość i zejdą z poziomu Ligi Konferencji do poziomu „walki o każdy centymetr błota”? A może to dalej będzie piękny sen o wielkości Avii Świdnik? Za kilkanaście godzin wszystko będzie już jasne.
Przed meczem zapraszamy do obejrzenia naszego studia, poniżej.




