Siatkarze Norwida na MŚ. Same powody do zadowolenia!
Trzech siatkarzy i jeden członek sztabu częstochowskiego Norwida wzięli udział w minionych mistrzostwach świata.
Wysłane przez Kamil Bednarski | wrz 29, 2025 | Częstochowa | 5 min czytania

Spis treści:
Siatkarskie Mistrzostwa Świata dobiegły końca, a to oznacza, że końca dobiega również okres reprezentacyjny. Do startu sezonu klubowego pozostały trzy tygodnie z hakiem, więc warto spojrzeć na to, w jakich nastrojach i jakiej formie pod Jasną Górę powrócą lub zawitają zawodnicy, którzy musieli opuścić pierwsze treningi drużyny częstochowskiego Norwida z powodu obowiązków w kadrach narodowych. Zarówno ten turniej, jak i ostatnie miesiące, mogły wlać w serca kibiców błękitno-granatowych dużo optymizmu.
De Cecco znów poczarował
Najkrócej na Filipinach przebywał nowy rozgrywający ekipy trenera Guilhermo Falaski. Luciano De Cecco nie tylko powrócił do reprezentacji po nieobecności w pierwszej fazie sezonu kadrowego, ale również wrócił do gry po kontuzji. Choć reprezentacja Argentyny nie zachwyciła i musiała się pożegnać z rywalizacją na etapie 1/8 finału po porażce z późniejszymi triumfatorami – Włochami, to „Albicelestes” na zawsze zapiszą się w historii jako zespół, który ukrócił marzenia o tytule mistrzów olimpijskich, czyli Francuzów, już w fazie grupowej. A kolejne wielkie wyczyny zawodnika, który latem przeniósł się z Modeny do Polski, stały się viralami w siatkarskiej społeczności. Jeśli niektórzy częstochowscy fani mogli mieć pewne obawy po awaryjnym transferze De Cecco do Norwida, to występ 37-latka na mistrzostwach świata te wątpliwości definitywnie zmazał.
„Jeszcze nie tak dawno nie myślałem, że będę w stanie pojechać na kolejne mistrzostwa świata, a już na pewno nie spodziewałem się, że tak dużo będę tutaj grał. Myślę, że Matias Sanchez zasługiwał na grę w podstawowym składzie i to on rozpoczynał turniej. Na początku mieliśmy jednak sporo problemów w pierwszym meczu z Finlandią. Potem trener postawił na mnie i próbowaliśmy zrobić wszystko, żeby odwrócić losy spotkania i je wygrać. Myślę, że za każdym razem kiedy mam okazję grać w reprezentacji, a szczególnie na takim turnieju jak MŚ, to dla mnie coś niesamowitego” – powiedział w trakcie imprezy dla oficjalnego serwisu plusliga.pl nowy siatkarz częstochowskiego Norwida. Warto odnotować, że oprócz Luciano De Cecco, kadrę Argentyny wspierał Juan Mendez, nowy statystyk w sztabie ósmej drużyny polskiej ligi ubiegłego sezonu.
Indrze zabrakło paliwa
Swoje wspaniałe chwile w tym miesiącu przeżywał również drugi z liderów Norwida i najlepszy atakujący PlusLigi w poprzedniej kampanii – Patrik Indra. Reprezentacja Czech była obok Bułgarii absolutną rewelacją minionej imprezy. Skazywani na pożarcie siatkarze naszych zachodnio-południowych sąsiadów zaczęli od pewnego, niespodziewanego zwycięstwa nad Serbami, a po sensacyjnym rozwoju sytuacji w grupie H, wygraną w trzech setach nad Chinami wyrzucili za burtę turnieju Brazylię. Podopieczni Jiriego Novaka w fazie pucharowej bez większych problemów pokonali Tunezję, a następnie odwrócili losy starcia z faworyzowanym Iranem i zameldowali się w strefie medalowej!
Jeżeli możemy powiedzieć, że to historyczne osiągnięcie dokonało się za olbrzymim wkładem Patrika Indry i także znanego z polskich parkietów Lukasa Vasiny, tak w decydujących meczach, w półfinale z Bułgarami i w meczu o brązowy krążek z biało-czerwonymi, ulubieniec publiczności Hali Sportowej przy Żużlowej „nie dojechał”. Skuteczność 27-latka szczególnie w pojedynku o finał była dramatycznie niska, a sam Patrik w późniejszych fragmentach został zmieniony przez Marka Sotolę. Całościowo ostatnie tygodnie będą jednak wyjątkowym wspomnieniem dla gracza z Igławy, którego odkryła kolejna duża część sympatyków sportu i który na fali kapitalnego wyniku swojej drużyny spróbuje znów podbić rozgrywki PlusLigi. Być może w lepszym zagospodarowaniu jego potencjału i większym zachowaniu świeżości pomoże nowy zmiennik Czecha w częstochowskim zespole, Samuel Jeanlys.
Nowe doświadczenie „Nowego”
Ten, który z Filipin wróci do Częstochowy z brązowym medalem, był podczas zmagań na Oceanie Spokojnym najmniej wykorzystywanym zawodnikiem. Nie mamy na to prawa narzekać. Za Jakubem Nowakiem wybitny premierowy sezon reprezentacyjny. Już samo miejsce w wąskiej kadrze na turniej MŚ było dla 20-latka niewyobrażalnym sukcesem, bo przypomnijmy, że Nowak kapitalną postawą w meczach towarzyskich i w spotkaniach Ligi Narodów wygrał rywalizację z takimi postaciami, jak Mateuszem Porębą, czy nowym klubowym kolegą byłego środkowego Lechii Tomaszów Mazowiecki Sebastianem Adamczykiem. W najważniejszych potyczkach orłów Nikoli Grbicia młody zawodnik musi jednak uznać pierwszeństwo najlepszego blokującego świata Norberta Hubera oraz jednego z liderów zespołu Jakuba Kochanowskiego.
Perełka naszej reprezentacji otrzymała szansę występu między innymi w meczu z Katarem. „Cieszą te wejścia. Może nie za długie, ale fajnie jest dotknąć tego boiska” – powiedział na gorąco przed kamerami TVP Sport Jakub Nowak. Nie tylko Częstochowa, ale i stali widzowie polskiej ligi z niecierpliwością czekają na debiut młodego środkowego, który może nastąpić już za niespełna miesiąc w inauguracyjnym spotkaniu sezonu na własnej hali z mistrzem kraju – Bogdanką LUK Lublin. Przed „kadrowiczami” Norwida krótki urlop, a potem pierwsze zajęcia z zespołem i pełna koncentracja nad wyzwaniami ligowymi i europejskimi w klubie spod Jasnej Góry. „Chciałbym powiedzieć, że nie mogę doczekać się pierwszych dni na hali. Liczę na wasze wsparcie i obiecuję, że dam z siebie wszystko. Mam nadzieję, że wspólnie przeżyjemy wiele emocjonujących chwil i razem stworzymy coś wyjątkowego” – mówił w wywiadzie z plusliga.pl Nowak.


