startBlogROW wyszarpał zwycięstwo! Katastrofa Włókniarza

ROW wyszarpał zwycięstwo! Katastrofa Włókniarza

Dramat Włókniarza i triumf Rekinów w emocjonującym meczu 10. kolejki PGE Ekstraligi

Wysłane przez Jakub Zacharjasz | cze 29, 2025 | Żużel | 4 min czytania

Na zakończenie 10. kolejki PGE Ekstraligi przenieśliśmy się do Rybnika, gdzie miejscowy ROW podejmował Krono-Plast Włókniarza Częstochowa. Goście z Częstochowy mieli zwycięstwo na wyciągnięcie ręki, jednak fatalna kraksa odmieniła losy spotkania.

Dobry początek częstochowian

Włókniarz do rewanżowego spotkania przystępował z niemałą zaliczką. Kibice gospodarzy mogli być pełni obaw co do odrabiania strat w kontekście punktu bonusowego. Pierwsze starty to aż trzy indywidualne zwycięstwa zawodników Włókniarza, z czego dwa biegi zakończyły się drużynowymi triumfami. Warto było zwrócić uwagę na dwóch zawodników – po stronie gospodarzy na Maksyma Drabika, a po stronie gości na Piotra Pawlickiego. Obaj wykręcali zawrotne prędkości i pewnie zwyciężali swoje wyścigi. Mogliśmy zacierać ręce na ich dalsze starty w tym spotkaniu.

Świetne ściganie i sporo mijanek

Jeśli w pierwszej serii startów niekoniecznie mogliśmy być świadkami dobrych akcji czy mijanek na dystansie, tak druga seria dostarczyła nam zupełnie inny obraz meczu. Po równaniu toru w Rybniku i odpowiednich zmianach w ustawieniach maszyn głównych bohaterów tego widowiska w końcu zobaczyliśmy to, na co fani speedwaya przychodzą tak licznie na polskie stadiony. 6 i 7. bieg to istne popisy żużlowców z Częstochowy.

Po raz kolejny Piotr Pawlicki udowodnił, że ma bardzo szybki motocykl i nawet przy przegranym starcie nie pozostawił swoim rywalom żadnych złudzeń. Na pochwałę zasłużył również Szymon Ludwiczak, który w parze z Jasonem Doylem podwójnie zwyciężyli swój bieg, a młodzieżowiec Włókniarza na dystansie utarł nosa tak doświadczonemu zawodnikowi, jakim jest Chris Holder. Lwy sukcesywnie powiększały swoją przewagę i były na bardzo dobrej drodze do tego, aby z Rybnika wrócić z kompletem punktów.

Katastrofalny upadek

Początek trzeciej serii startów to gigantyczny pech dla Włókniarza. W 9. biegu kibice zgromadzeni na stadionie w Rybniku zamarli. Po wyjściu ze startu Chris Holder i Piotr Pawlicki wyskoczyli spod taśmy niemal z taką samą precyzją i na wejściu w pierwszy łuk Australijczyk uniósł swój łokieć zbyt wysoko, tym samym zahaczając Pawlickiego o kask. Później byliśmy świadkami domina – „Piter” wpadł w Rohana Tungate’a, a następnie uderzył w Madsa Hansena, uderzając głową w kierownicę Duńczyka. Niestety, Polak nie był w stanie opuścić toru o własnych siłach i został przetransportowany do parku maszyn przez karetkę. Hansen wystąpił w powtórce wyścigu, ale było widać, że mocno odczuwał upadek z pierwszej odsłony.

Rekiny poczuły krew

Kolejna kosmetyka toru, a Maksym Drabik ani myślał o tym, żeby ściągać dłoń z manetki. Lider ROW-u w czwartej serii startów znów pokazał, że zna ten owal jak własną kieszeń, a tym samym wysłał jasny sygnał do swoich kolegów z drużyny – „Panowie, odrabiamy straty!” Włókniarz miał nie lada kłopoty – wszyscy wiedzieli, że Piotr Pawlicki już nie wystąpi w tym spotkaniu, a i Mads Hansen nie był w stanie kontynuować ścigania. Gospodarze czuli, że to jest ten moment i mogą go skrzętnie wykorzystać. Po 12. biegu na stadionie w Rybniku mieliśmy remis i taki stan rzeczy utrzymał się do końca ostatniej serii startów. Byliśmy zatem świadkami tego, co dostarcza najwięcej emocji – o końcowym wyniku miały zadecydować biegi nominowane.

Mocny cios i wyrwane zwycięstwo

Biegi nominowane to dwa ostateczne ciosy ze strony rybniczan. Już po 14. biegu kibice gospodarzy i sami zawodnicy wiedzieli, że nie przegrają tego meczu i zakończą go minimum z jednym punktem, ale apetyt rośnie w miarę jedzenia. Po podwójnym zwycięstwie kropkę nad „i” w swoim ostatnim starcie postawił kapitalny tego dnia Maksym Drabik. Lider zespołu z Rybnika po raz kolejny pokazał swoim oponentom, że to on rządził i dzielił tego wieczoru.

Były zawodnik Włókniarza Częstochowa zdobył aż 14 punktów i przyczynił się do triumfu nad drużyną spod Jasnej Góry. Włókniarz tą porażką skomplikował sobie walkę o play-offy. Aktualnie zawodnicy Mariusza Staszewskiego zajmują 6. miejsce w tabeli PGE Ekstraligi, tracąc do 4. miejsca aż 5 punktów. Już w środę Lwy pojadą do Wrocławia na zaległy mecz w ramach 7. kolejki.

Nasi partnerzy

Logo
Logo
Logo