ROW postawił się Sparcie. Zadecydował początek [Relacja]
ROW Rybnik stoi w tym sezonie przed ciężkim zadaniem utrzymania się w PGE Ekstralidze. W roli faworyta na spotkanie z nimi przyjechała drużyna Sparty Wrocław. Goście którzy zamierzają w tym sezonie walczyć o medale, mieli szybko załatwić sprawę, jednak to ROW postawił swoje warunki.
Wysłane przez Oskar Foltyński | maj 23, 2025 | Żużel | 4 min czytania

Spis treści:
Dominacja faworyta
Pierwsza seria przebiegła zdecydowanie pod dyktando stawianych w roli faworyta w tym spotkaniu gości. Choć w pierwszym biegu trzy „oczka” dla gospodarzy przywiózł Nicki Pedersen, to na tym pozytywne wieści się skończyły. Jedna wygrana w stosunku 4:2 oraz dwa podwójne zwycięstwa, pozwoliły bowiem gościom szybko wybudować bezpieczną przewagę. Ze świetnej strony pokazał się junior wrocławian – Marcel Kowolik. Przy nazwisku Polaka, po dwóch biegach widniał komplet sześciu punktów. Zapowiadało się tym samym, że Rybniczan stać w tym meczu na bardzo niewiele. Większość rozgrywała się jeszcze na starcie, gdzie Spartanie byli praktycznie nieuchwytni.
Seria remisów
Początek drugiej serii to trzecie z rzędu podwójne zwycięstwo gości. Sparta dominowała ROW, który jak się później okazało nie powiedział ostatniego słowa. Gospodarze od biegu szóstego zaczęli stawiać twarde warunki. Trzy punkt do dorobku „rekinów” dorzucił Rohan Tungate, pokonując Artioma Łagute i Macieja Janowskiego. Chwilę później mimo lekkich zawahań prowadzenie objął powracający do Rybnika po drugiej stronie barykady Brady Kurtz. W biegu ósmym trener Piotr Żyto zastosował pierwszą rezerwę taktyczną. Na torze zamiast Maksyma Borowiaka oglądaliśmy Pawła Trześniewskiego. Junior już po pierwszym łuku gdzie ostro pod bandę wywieziony został Bewley, ustawił się w parę z Rohanem Tungatem, przywożąc do mety trzeci remis z rzędu.
Co prawda na torze nie oglądaliśmy wielkiego ścigania, ale wracać do spotkania zaczęli gospodarze. Po raz pierwszy tego dnia rybniczanie zwyciężyli bieg za sprawą pary Drabik – Pedersen, którzy przez dłuższy czas prowadzili podwójnie. Duńczyk dwoił się i troił, broniąc ataki Macieja Janowskiego, który na trzecim okrążeniu ostatecznie wyprzedził lidera ROWu. Ostatni w tej gonitwie przyjechał Artiom Łaguta, który zdecydowanie nie mógł zaliczyć tego spotkania do udanych.
Walka do końca
W pierwszej odsłonie biegu dziesiątego doszło do fatalnie wyglądającego upadku. Na tor upadł Kowolik wraz z Czugunowem. Na torze szybko pojawiły się służby medyczne. O ile junior gości wstał i był zdolny do dalszej jazdy, tak tyle szczęścia nie miał żużlowiec gospodarzy. Jak się po chwili okazało był on niezdolny do dalszej jazdy. Wykluczony z powtórki został Kowolik, a w powtórce za kontuzjowanego Gleba oglądaliśmy Kacpra Pludre. Pewne zwycięstwo jednak odnotował Brady Kurtz. W biegu jedenastym oglądaliśmy tym samym kolejną rezerwę taktyczną. Nie zdolnego do jazdy Czugunowa wskoczył Maksym Drabik, który wraz z Pedersenem przyjechał do mety przed Łagutą. Rosjanin z polskim obywatelstwem zanotował tym samym najgorszy występ w PGE Ekstralidze od 1 maja 2016 roku, kiedy to… również rywalizował na torze w Rybniku. Krótko czekaliśmy na kolejną rezerwę taktyczną ,zdecydował się na nią szkoleniowiec Gospodarzy. Jespera Knudsena zastąpił Rohan Tungate, który swoim zwycięstwem, oraz jednym punktem Pawła Trześniewskiego utrzymał w walce o pełną pulę swój zespół. W ostatniej gonitwie przed serią nominowanych, jadący bieg po biegu Australijczyk stoczył zaciętą walkę na pierwszym łuku z Bartłomiejem Kowalskim, później trochę emocji dał nam na trasie Drabik wyprzedzając Kurtza.
ROW w ostatniej serii liczył się już tylko w walce o jeden punkt. W biegu czternastym mocno rozjechała się stawka, jednak na drugim łuku przed Pedersenem nie wyhamował Kowalski, który został wykluczony z powtórki. W niej zwyciężył były mistrz świata, który musiał odpierać ataki Macieja Janowskiego. Na koniec spotkania mocny cios wyprowadzili jeszcze goście zwyciężając ostatni bieg podwójnie za sprawą pary Kurtz – Bewley. Goście zwyciężyli tym samym różnicą dziesięciu punktów na terenie rybniczan.
Najbliższe spotkania
Mimo, że goście stawiani byli w roli sporych faworytów, to Rybniczanie postawili ciężkie warunki. O wyniku zadecydowała pierwsza seria, w której Sparta nie pozostawiła gospodarzom złudzeń. ROW musi tym samym poczekać na drugie ligowe zwycięstwo co najmniej tydzień, kiedy to walczyć będzie w Zielonej Górze. Wrocławianie za to w dalszym ciągu pokazują, że chcą włączyć się w tym sezonie do walki o medale. Przed Spartą za to pojedynek na własnym torze z Włókniarzem Częstochowa.




