startBlogRodzi się maszyna Urbana? Najlepszy obraz reprezentacji Polski od dawna

Rodzi się maszyna Urbana? Najlepszy obraz reprezentacji Polski od dawna

Po dwóch ciężkich latach nasi reprezentanci nareszcie dali kibicom pozytywne emocje. Gra polskiej kadry w końcu jest przyjemna dla oka.

Wysłane przez Tymoteusz Kłusek | wrz 8, 2025 | Piłka nożna | 7 min czytania

Ostatnie dwa lata przypomniały polskim kibicom najchudsze lata reprezentacji, jakie na krócej lub dłużej nawiedzały naszą kadrę przez ostatnie dobre 30 lat. Teraz jednak mamy do czynienia z podręcznikowym przykładem efektu nowej miotły. Kadra Jana Urbana przekroczyła oczekiwania wobec tego zgrupowania, a ich po ostatnich blamażach właściwie było coraz mniej. Po remisie 1:1 z faworyzowaną Holandią i wreszcie pewnym zwycięstwie 3:1 z głównym rywalem do walki o baraże – Finlandią – setki tysięcy, a nawet miliony Polaków w końcu na nowo poczuli radość, ulgę i satysfakcję oglądając zawodników z orzełkiem na piersi.

Z piekieł pod bramy niebios w niecałe 3 miesiące

Oglądając reprezentację Polski w czerwcu, w tym także zmagania na EURO U-21 oraz przede wszystkim śledząc poza boiskowe wydarzenia wokół kadry, można było odnieść wrażenie, że nad reprezentacją Polski ciąży jakieś fatum. Po nieoczekiwanej i przede wszystkim odniesionej w beznadziejnym stylu porażce z Finlandią w Helsinkach, baraże, które przed startem eliminacji wydawały się formalnością, stanęły pod znakiem zapytania. Podobnie zresztą jak i cała przyszłość kadry. Teraz jednak remis z Holandią, a także rewanż z nawiązką na Finlandii dają nam świetną pozycję przed ostatnim etapem eliminacji, gdzie nie tylko mamy zbudowaną bezpieczną trzypunktową przewagę nad Finlandią, ale i możemy potencjalnie zagrozić Holendrom w wyścigu o pierwsze miejsce i bezpośredni awans, w którym to jeszcze tydzień temu wydawało się, że biorą udział jako jedyni.

Stało się jednak coś jeszcze niezwykle ważnego. Reprezentacja nareszcie wygląda na poukładany, zdrowy organizm. Dwa mecze pod rząd na boisko wyszedł praktycznie ten sam skład i dwukrotnie zagrał dobre zawody. A zdobywający bramkę z opaską kapitańską na ramieniu Robert Lewandowski sprawił, że kibice poczuli ulgę i stabilny grunt pod naszą narodową dumą.

Nie ma wstydu. Są wyniki i porządek

Od samego startu eliminacji do EURO 2024 polska reprezentacja nie funkcjonowała jak zdrowy organizm. Mając w kadrze wielka nazwiska – których wymieniać nie trzeba – oraz naprawdę wartościową całą kadrę uzupełnianą przez coraz to kolejne talenty z rozwijającej się Ekstraklasy, zwyczajnie nie przystawało nam nie wygrać ani razu z Mołdawią, dać się pogrążyć Czechom oraz Albanii, spaść z dywizji A Ligi Narodów, czy wreszcie drżeć o wynik z Litwą, Maltą, Wyspami Owczymi i Finlandią. Powtarzające się wstydliwe występy odpychały Polaków od zainteresowania wynikami, a za granicą tworzyło znaki zapytania, dlaczego kraj Roberta Lewandowskiego, który przecież potrafił wyjść z grupy na Mundialu i nie tak dawno rozdawał karty na EURO, tak bardzo cierpi grając w piłkę.

I choć to dopiero dwa spotkania, to jednak były one zupełnie inne. Były one powtarzalne. Zagraliśmy naprawdę dobry mecz z Holendrami, w którym pokazaliśmy, że najlepsze zachodnie reprezentacje znów nie mogą nas lekceważyć i nie pogrążą nas jak robiła to w Lidze Narodów Portugalia. Z kolei spotkanie z Finami dało coś, co reprezentacja Polski od lat nie była w stanie robić regularnie, czyli pewnie i bez obaw wygrać z niżej notowanym rywalem. Zresztą nie umniejszajmy Finlandii, która bywa naprawdę groźna, o czym przekonali się Duńczycy na Euro 2020 i przede wszystkim my w czerwcu. Teraz jednak potrafiliśmy ich sobie ułożyć na boisku i pokazać Finom miejsce w szeregu.

Nieziemski Cash i coraz mniej głupich błędów

Oba ostatnie mecze mają dla nas jednego głównego bohatera, a jest nim oczywiście prawy obrońca Aston Villi Matty Cash. Jego niesamowity gol z Holandią przełamał skuteczną obronę Holendrów i na nowo poruszył serca polskich kibiców. Otworzył on również w dobrym stylu strzelanie z Finami. Z Finlandią przełamał się również zupełnie niewidoczny w Holandii Robert Lewandowski, który oprócz gola odegrał również kluczową rolę przy golu Kuby Kamińskiego. Indywidualnie poza wymienioną trójką należy wyróżnić również całą defensywę ze wskazaniem na debiutanta – Przemka Wiśniewskiego. Obrona tym razem unikała głupich błędów, a to właśnie przez nie traciliśmy dużo bramek w ostatnich latach. Małe rozprężenie co prawda pojawiło się przy wyniku 3:0, co poskutkowało golem na 3:1, ale i tak jesteśmy na dobrej drodze. Zresztą o progresie defensywy świadczy przede wszystkim dobry wynik z Holendrami, którzy mogli tylko pomarzyć o takiej zabawie, jaką rok temu zafundowali sobie na nas choćby Portugalczycy.

Dobre dni polskiej piłki

Początek obecnego sezonu przyniósł szereg dobrych zdarzeń dla ogółu polskiej piłki. Aż cztery polskie zespoły znalazły się w fazie ligowej Ligi Konferencji, co w przypadku trzech z nich jest efektem dosłownego przejścia eliminacji. Na takie sukcesy polscy kibice czekali wiele lat, a to dopiero początek europejskiej przygody polskich klubów w tym roku. Ogromny rozwój czyni sama liga. Praktycznie co chwila padają nowe reformy transferowe, a w Ekstraklasie coraz mniej jest ligowych średniaków z definicji pokroju ostatnich lat w wykonaniu Piasta Gliwice, czy Zagłębia Lubin. Mamy za to coraz więcej zespołów napędzanych przez inwestycje, a co za tym idzie coraz większe aspiracje. Do silnych marek z już wyrobioną renomą takich jak Raków, Lech, Legia i Jagiellonia poważnie pukają Pogoń Szczecin, Cracovia, czy Widzew, a występy polskich drużyn w Lidze Europy, czy nawet Lidze Mistrzów to kwestia najbliższych lat. Ten rozwój postępuje już od kilku ostatnich sezonów. Do tej pory nie szło to jednak z rozwojem reprezentacji.

Teraz reprezentacja wreszcie dowiozła i wygląda na to, że wykorzysta z nawiązką dobre losowanie w eliminacjach. Po dwóch meczach z Finami baraże to już formalność, a nadchodzący bezpośredni mecz z Holandią sprawia, że i awans bezpośredni jest i w naszych rękach. To oczywiście wciąż byłoby sensacją, ale przed eliminacjami właśnie tak traktowana była opcja każdego zagrożenia pozycji Holendrów na pierwszym miejscu, a cel jakim od początku miał być pewny awans do baraży o Mundial wygląda na to, że zostanie przez kadrę Jana Urbana pewnie zrealizowany, co po perturbacjach kadry Michała Probierza stawało wówczas pod znakiem zapytania.

Czerwono-niebieski akcent w kadrze do lat 21

Nowe rozdanie przyszło również w naszej najstarszej reprezentacji młodzieżowej, która również pod wodzą nowego selekcjonera rozpoczęła eliminacje do następnego EURO 2027 w Serbii i Albanii. Kadra dobrze znanego polskim kibicom selekcjonera Jerzego Brzęczka pewnie ruszyła zatrzeć blamaż na czerwcowym turnieju na Słowacji, rozpoczynając eliminacje od pewnej wygranej 3:0 z Macedonią Północną. Kapitanem Polaków w tym spotkaniu był piłkarz Rakowa Częstochowa Tomasz Pieńko, który podczas spotkania zaliczył również asystę.

Dopełnić formalności, utrzymać passę

Grę w barażach o przyszłoroczne Mistrzostwa Świata zapewnią nam same zwycięstwa w rewanżowych starciach z Litwą oraz z Maltą, a tych od kadry Jana Urbana mamy pewne prawo oczekiwać. Z kolei z barażami mamy doświadczenia naprawdę dobre. Wszak to dzięki nim awansowaliśmy na dwa poprzednie wielkie turnieje. Na tych meldujemy się nieprzerwanie od 2016 roku i pod tym względem zostawiamy w tyle takie europejskie potęgi jak Włochy, czy Holandia.

Te dwa spotkania dały Polskim kibicom coś, czego nie doświadczyliśmy naprawdę dawno – wiarę w naszą kadrę i oczekiwanie na kolejne mecze, a nie traktowanie przerwy reprezentacyjnej jako wyrok dla fanów piłki. Nasza reprezentacja potrzebuje dobrze zrośniętego szkieletu, a tego brakuje od czasów kadry Adama Nawałki. Obecny rozwój Ekstraklasy i ciekawe transfery Polaków na zachodzie, takie jak ten Jana Bednarka, dają nadzieję, że uda nam się ten cel zrealizować. Od ambitnych planów i przewidywań roi się w Polsce od dawna, ale dopiero ostatnie zgrupowanie pokazało, że realizacja tych założeń w praktyce jest możliwa i już to wszystko zaczyna funkcjonować również i na szczeblu reprezentacyjnym.

Nasi partnerzy

Logo
Logo
Logo