Relacja z wystawy „Dziorga” Aleksa Politańskiego i Kacpra Trzeciego
Podczas wydarzenia w Fundacji MEISŌ-ART przy al. NMP 34 w Częstochowie, 11 listopada o godzinie 18:00 przenieśliśmy się w czasie.
Wysłane przez dr Artur Kita | lis 13, 2025 | Częstochowa | 2 min czytania

W Dzień Niepodległości wieczór w przestrzeni Fundacji MEISŌ-ART wypełnił się zapachem wspomnień i wielu emocji. Wystawa „Dziorga” Aleksandra Politańskiego i Kacpra Trzeciego przeniosła nas w czasy dzieciństwa lat 80., 90. i początku XXI wieku – do świata podwórek, trzepaków, gum do skakania i pierwszych komputerów. To sentymentalna podróż do Częstochowy widzianej oczami dziecka, ale też opowieść o pokoleniu, które dorastało w okresie wielkich przemian społecznych i kulturowych. Projekt połączył malarstwo, fotografię i instalacje artystyczne, tworząc wielowymiarową przestrzeń pamięci.
Każdy z elementów wystawy przywołał zapach asfaltu po deszczu, dźwięk kapsli odbijających się od chodnika, czy smak lodów za 30 groszy z pobliskiej budki. Widzowie mieli okazję doświadczyć nie tylko obrazu, ale i dźwięku – wystawa działała na wszystkie zmysły, wywołując falę nostalgii i refleksji. Szczególnym punktem ekspozycji był cykl „Nie-miejsca dzieciństwa” autorstwa Kacpra Trzeciego, młodego artysty pochodzącego z Częstochowy i studenta Łódzkiej Szkoły Filmowej. Jego fotograficzno-dźwiękowy projekt redefiniuje pojęcie „nie-miejsca”, przenosząc je w obszar osobistych wspomnień. Rozmyte, nieuchwytne kadry stają się metaforą pamięci – ulotnej, fragmentarycznej, a jednak niezwykle emocjonalnej.
Wernisaż „Dziorgi” był nie tylko wydarzeniem artystycznym, ale też spotkaniem pokoleń – rozmową o tym, jak wspólne doświadczenia kształtują naszą tożsamość. Widzowie opuszczali wystawę z uśmiechem, ale i z lekkim wzruszeniem – bo każdy z nas nosi w sobie kawałek tamtej codzienności, zapisany gdzieś między zapachem oranżady w proszku a odgłosem trzepania dywanów. „Dziorga” to nie tylko wystawa – to opowieść o prostych rzeczach, które miały kiedyś ogromne znaczenie. Czy tak zostało do dzisiaj? Każdy odwiedzający pamiętający tamte czasy odpowiedziałby, że…Tak!
Artur Kita, @ak
fot. Zofia Szpikowska






