Referendum w Częstochowie. Dlaczego obserwujemy bunt mieszkańców?
Wielu częstochowian ma już zwyczajnie dosyć prezydentury Krzysztofa Matyjaszczyka. Oto kilka głównych powodów dla których tak się dzieje
Wysłane przez Tymoteusz Kłusek | wrz 16, 2025 | Częstochowa | 8 min czytania

Spis treści:
Prezydentura Krzysztofa Matyjaszczyka trwa w Częstochowie już półtorej dekady. I choć jest to już ostatnia kadencja, kiedy może on pełnić urząd prezydenta miasta, wielu mieszkańców cierpliwość do prezydenta straciła już dawno i ochoczo podpisują się pod referendum w sprawie jego odwołania. Trzeba jednak pamiętać również, że Krzysztof Matyjaszczyk aż trzy razy uzyskał reelekcję, w tym ostatni raz zaledwie rok temu. Zatem wciąż w mieście jest grupa mieszkańców, która popiera obecnego prezydenta. Niemniej tysiące mieszkańców Częstochowy – szczególnie tych młodszych – marzy o zmianie władzy w mieście z kilku konkretnych powodów.
Bezbarwne i monotonne gospodarowanie miastem
Jest to z pewnością najbardziej rzucający się w oczy problem Częstochowy. Mieszkańcy, którzy siłą rzeczy obserwują sytuację w mieście nie bez powodu mogą mieć wrażenie, że to miasto stanęło w miejscu. Duże inwestycje w mieście bardzo często dłużą się latami, tak jak miało to miejsce w przypadku remontu „Gierkówki”. Trwał on wiele miesięcy dłużej, niż zakładał pierwotny termin ukończenia prac, a mieszkańcy mogli oglądać takie obrazki, jak budowa stojąca w miejscu przez blisko rok, ze względu na kłopoty miasta w dojściu do porozumienia z firmami budowlanymi. Blisko trzyletnia niedostępność dla mieszkańców kluczowej drogi między jednym, a drugim końcem Częstochowy powodowała liczne korki w mieście i wydłużony czas dojazdu do pracy, czy powrotu do domu. Jest to niestety dopiero jedna strona medalu, ponieważ wiele planowanych inwestycji w mieście po prostu nie powstaje. Co mają powiedzieć mieszkańcy, którzy przez dekadę słuchali o sztandarowej inwestycji, jaką miała być zupełnie nowa linia tramwajowa na Parkitkę, na której planowanie i analizy wydano kilkaset tysięcy złotych, po to żeby w tym roku usłyszeć o rezygnacji z inwestycji ze względu na jej nieopłacalność? Coś tutaj jest zdecydowanie nie tak. Świetnym przykładem tego problemu jest również sprawa dworca PKS w Częstochowie, która jest też niejako symbolem. Kluczowy punkt komunikacji z okolicznymi miejscowościami, z których to tysiące ludzi dojeżdża do Częstochowy – do pracy, bądź szkoły – od lat stoi i niszczeje wydawać by się mogło, że pozostawiony sam sobie. Wygląda na to, że dla dworca nadszedł ratunek, ponieważ stanie się on jednym z beneficjentów nowego zagospodarowania terenów blisko linii kolejowej przez będące ich właścicielem Polskie Koleje Państwowe. W rękach spółki znajduje się on jednak zaledwie od czterech lat, a teren ten już od wielu lat wydawał się być zapomniany przez władze miasta. Przykładów stagnacji i zapomnienia przez ratusz można znaleźć wiele więcej, jak chociażby przejazd kolejowy na drodze wylotowej na Olsztyn – od lat powodujący ogromne korki w godzinach szczytu, które wydłużają powrót do domu setek ludzi, często niemal dwukrotnie.
Marnowany potencjał Częstochowy
Częstochowa jest bezbarwna dla jej samych mieszkańców, jednak dzieje się to wyłącznie na życzenie osób gospodarujących miastem. Nie sposób nie wspomnieć tutaj o godnym stadionie dla Rakowa, ponieważ to właśnie jego brak jest głównym powodem, dla którego wielu mieszkańców bez wahania pójdzie na referendum. O temacie stadionu i możliwości promocji miasta dzięki meczom Rakowa na dużym obiekcie nie musimy się rozpisywać po raz kolejny i kolejny, ale nie jest to jedyny taki w Częstochowie przykład. Centrum Częstochowy to bez wątpienia miejsce historyczne, jednak obecnie o dobrze zagospodarowanym starym mieście, w którym choćby sami mieszkańcy mogli miło spędzić czas, nie ma mowy. Stare Miasto wraz ze Starym Rynkiem nie zachęca do spędzania tam czasu, a przecież tamta okolica połączona alejami z Jasną Górą daje potencjał na dobrze funkcjonującą i estetyczną starówkę, której nie powstydziłoby się żadne miasto. Przykład Elbląga pokazuje, że nawet w mniejszym mieście odrestaurowanie starego miasta jest możliwe, wystarczą chęci. W Częstochowie brak również atrakcji. Park miniatur okazał się fiaskiem, a kameralny park wodny przy ulicy Dekabrystów, czy Stacja Grawitacja na Dźbowie zdecydowanie tutaj nie wystarczają. Częstochowa przybiera kształt miasta pozbawionego swojej twarzy i punktów rozpoznawczych, bo i sama Jasna Góra wydaje się jakby coraz bardziej obca – do miasta pasując tylko lokalizacją.
Sprawa mieszkań w Częstochowie
Mieszkania w Częstochowie jest to – obok stadionu – najbardziej konkretny powód, dla którego setki mieszkańców znienawidziło władze miasta. Problem tkwi w ustawie z 2019 roku, kiedy to radni częstochowscy przyjęli uchwałę zmieniającą zasady wykupu mieszkań komunalnych, radykalnie zwiększając kwoty wykupu poprzez zniesienie należnego lokatorom upustu. W tej sprawie mieszkańcy Częstochowy złożyli nawet podczas posiedzenia Rady Miasta – w styczniu tego roku – obywatelski projekt uchwały o przywrócenie ich praw w sprawie wykupu mieszkań komunalnych należących do miasta. Projekt jednak głosami koalicji rządzącej miastem odrzucono. Problem gospodarowania mieszkaniami w Częstochowie niedawno poruszyli na swojej konferencji sami organizatorzy referendum po naszym pytaniu o główne ich zarzuty wobec prezydenta Matyjaszczyka.
“Jak dla mnie podstawowym zarzutem to są pustostany, kamienice, które stoją puste, które są doprowadzane do ruiny. Jest bardzo wiele młodych osób, które szukają mieszkania, stara się o mieszkania, biorą kredyty na całe życie, tymczasem marnuje się ogromny potencjał mieszkań, które można wyremontować i oddać ludziom. Dlaczego te kamienice stoją puste, dlaczego tych kamienic się nie remontuje? A właśnie po to, aby sprzedać je swoim znajomym, rodzinom, deweloperom za grosze. W Częstochowie mamy również bizantyjskie wynagrodzenia w spółkach miejskich. Obsadzanie ich swoimi znajomymi, fikcyjne konkursy oraz przetargi – to są problemy w Częstochowie. Szczególnie zależy nam na młodych ludziach, którzy stąd wyjeżdżają, ponieważ w tym mieście brakuje dla nich perspektyw. To miasto potrzebuje działania, aby młodzi mieli szansę tutaj zostać, aby mieli szansę na swoje mieszkanie, na dobrą pracę, aby mogli tu realizować swoje ambicje. Właśnie przez to miasto się wyludnia, przez młodych ludzi, którzy wyjeżdżają do innych ośrodków miejskich. To jest największy problem tego miasta”– mówiła w sierpniu współpracowniczka Dariusza Goliszka Grażyna Frankiewicz-Kabzińska – częstochowska architekt.
Matyjaszczyk sam się nie wybrał
Nie możemy natomiast zapominać, że wciąż jest w Częstochowie pokaźna grupa zwolenników prezydenta, bez której niemożliwe byłyby jego cztery kadencje prezydentury. Są to głównie starsi mieszkańcy Częstochowy, którzy ze swojej perspektywy nie widzą konieczności radykalnych zmian w mieście. Wszak mają oni swoje mieszkania, nie muszą już szukać tutaj pracy i życie w Częstochowie jest dla nich zwyczajnie wygodne. A trzeba przyznać, że PR prezydenta Częstochowy i przekaz kierowany głównie do stałych, starszych mieszkańców jest naprawdę dobry i różne eventy, takie jak senioralia i inne okolicznościowe imprezy w Częstochowie rzucają na prezydenta Częstochowy z perspektywy tej grupy dobre światło. Ta grupa zatem za referendum nie pójdzie, ale prawdopodobnie również i go nie zatrzyma.
Referendum niesie wiele niewiadomych
Jednocześnie duża grupa mieszkańców jest bardziej neutralna, obojętna i nie utożsamia się po żadnej ze stron. Mobilizacja tej grupy może okazać się konieczna do powodzenia referendum, co kilkukrotnie podkreślał jego organizator Dariusz Goliszek. Dla takich ludzi samo referendum i argumenty przeciwko prezydentowi mogą okazać się niewystarczające, a to wszystko przez brak dalszej wizji – co będzie później. Przypomnijmy, że organizatorzy referendum nie mają swojego kandydata i planują poprzeć kogoś bezpartyjnego. Jednak taki kandydat jeszcze się nie objawił. Zatem samo odwołanie prezydenta to jeden krok. Natomiast jaki będzie drugi? Póki co, jest to temat dla koneserów polityki.
Niemniej problemy miasta są widoczne gołym okiem i poruszenie w mieście w związku z organizacją referendum pokazuje, że jest niemała grupa mieszkańców, która chce zmiany. Inicjatywę referendum poparły partie prawicowe, czyli Konfederacja i Prawo i Sprawiedliwość, a mobilizacja tych elektoratów również może odegrać rolę. To wszystko sprawia, że najbliższe miesiące w Częstochowie zapowiadają się naprawdę interesująco i mogą one obrócić do góry nogami scenę polityczną w mieście.



