startBlogRaków wygrywa z GKS-em. Skromne, ale ważne zwycięstwo

Raków wygrywa z GKS-em. Skromne, ale ważne zwycięstwo

Raków Częstochowa pokonał GKS Katowice 1:0 po piętnastej bramce Jonatana Brunesa w tym sezonie.

Wysłane przez Jakub Zacharjasz | gru 7, 2025 | Piłka nożna | 5 min czytania

Kapitalny GKS

Zespół Rafała Góraka aktualnie prezentuje się z bardzo dobrej strony. Przed starciem z Rakowem w ostatnich siedmiu meczach drużyna z Katowic notowała świetną serię – w każdym z tych spotkań strzelała co najmniej jednego gola, a na dodatek zaliczyła tylko jedną porażkę (domowy mecz z Piastem przegrany 1:3). Pozostałe 6 meczów to same zwycięstwa, z czego ostatnie – wynikiem 3:1 – z Jagiellonią Białystok w Pucharze Polski. Forma zatem typowo zwyżkowa, a co za tym idzie ekipa spod Jasnej Góry musiała mieć się na baczności, szczególnie biorąc pod uwagę to, że mecze przy Limanowskiego 83 nie zawsze przybierały taki obrót, jakiego miejscowi kibice by sobie życzyli. GKS przyjeżdżał do Częstochowy z zamiarem rewanżu za mecz 1. kolejki, kiedy to podopieczni Marka Papszuna zwyciężyli przy Nowej Bukowej 1:0 po golu Jonatana Brunesa.

Pierwsza połowa? Do zapomnienia

Co to była za połowa! Gole, emocje i… w zasadzie chyba każdy chciałby, żeby tak było. Jednak piłkarze obu drużyn w niedzielne popołudnie na Limanowskiego 83 mieli inne plany – nie rozpieszczać kibiców zgromadzonych na stadionie. Napisać, że w pierwszym kwadransie nic się nie działo, to jak nic nie napisać, choć w pierwszej akcji meczu Patryk Makuch oddał strzał w kierunku bramki Rafała Strączka, ale został zablokowany. GieKSa odpowiedziała uderzeniem Jędrycha z sytuacyjnej, opadającej piłki – sytuacja podobna do tej, po której Jonatan Brunes wyprowadził Raków na prowadzenie w ostatnim meczu we Wrocławiu, ale kapitan gości minimalnie się pomylił. Chwilę później swoich sił spróbował jeszcze Marcel Wędrychowski, lecz podobnie jak Jędrych – jego strzał minął światło bramki. 

Medaliki miały również masę szczęścia. W 36. minucie Konstantopoulos postanowił wpuścić Adama Zrelaka na pozycję sam na sam, ale napastnik nie chciał być samolubny i próbował odegrać do lepiej ustawionego kolegi. Jednak plany na zdobycie gola pokrzyżował kapitalnie wracający Bogdan Racovitan. 

Najlepsza sytuacja Rakowa w pierwszej połowie miała miejsce w 44. minucie. Jonatan Brunes był nieźle ustawiony przed polem karnym GieKSy, ale oddał strzał nad poprzeczką i obie drużyny schodziły do szatni przy wyniku 0:0.

Podkręcone tempo

W drugiej połowie kibice zgromadzeni na zondacrypto Arenie nie mogli narzekać na nudę, jak w przypadku pierwszej odsłony. Medaliki od samego początku podkręciły tempo, a szósty bieg wrzuciły w 55. minucie. Wtedy to Marko Bulat oddał strzał zza pola karnego, ale piłka minimalnie powędrowała nad poprzeczką. Po tej akcji czerwono-niebiescy nie ściągali nogi z gazu i z akcji na akcję wyglądało to coraz bardziej obiecująco. Swoją okazję miał ostatnimi czasy dobrze dysponowany Patryk Makuch, którego strzał z główki wylądował na poprzeczce. Coś wisiało w powietrzu i nieuchronnie zbliżało się w stronę gości z Katowic. 

W 67. minucie Michael Ameyaw, który wszedł na początku drugiej części gry, wykonał rzut wolny z prawej strony boiska. Piłkę zgrał Makuch, Lamine Diaby-Fadiga dorzucił do Jonatana Brunesa, a ten z pięciu metrów strzałem głową pokonał Strączka i wyprowadził Raków na prowadzenie.

GieKSa w drugiej połowie praktycznie nie istniała, za wyjątkiem jednej sytuacji z 75. minuty, kiedy to po przebitce do piłki w polu karnym dopadł Eman Marković, ale jego strzał wylądował na poprzeczce bramki strzeżonej przez Oliwiera Zycha.

Błysk Ameyawa

Co prawda Michael Ameyaw nie zagrał dziś od pierwszej minuty, ale jego wejście w przerwie za powracającego po kontuzji Jeana Carlosa wprowadziło duże zamieszanie w szeregach obrońców drużyny prowadzonej przez trenera Rafała Góraka. Dwa dobrze rozegrane rzuty wolne – po jednym padł zwycięski gol, a po drugim swoją okazję miał Oskar Repka, lecz jego strzał wybronił Strączek. Michael bardzo pewnie radził sobie na swojej stronie boiska, gdzie raz po raz był w stanie zabawić się z obrońcami GieKSy, wkręcając ich w murawę przy Limanowskiego 83. Ameyaw mógł również wpisać się na listę strzelców po dobitce strzału Patryka Makucha z 61. minuty, ale w tej sytuacji nie dał rady sięgnąć piłki na tyle dobrze, by skierować ją do bramki. 

Medaliki dzięki zwycięstwu nad GKS-em awansowały w tabeli Ekstraklasy na 3. miejsce i tym samym mają szansę zakończyć rok kalendarzowy na pozycji lidera. Warunek? Zwycięstwo nad Zagłębiem Lubin w zaległym meczu 4. kolejki PKO BP Ekstraklasy, który Raków rozegra 14 grudnia. Zanim jednak Medaliki rozegrają spotkanie z Zagłębiem, już w czwartek w Sosnowcu na ArcelorMittal Park podejmą bośniacki HŠK Zrinjski Mostar w 5. kolejce fazy ligowej UEFA Conference League.

Zapraszamy do obejrzenia naszego programu pomeczowego, który znajduje się poniżej.

Nasi partnerzy

Logo
Logo
Logo