startAktualnościRaków vs Cracovia: mecz wagi ciężkiej [ZAPOWIEDŹ]

Raków vs Cracovia: mecz wagi ciężkiej [ZAPOWIEDŹ]

Powiedzieć, że mecz Rakowa z Cracovią jest ważny na tym etapie sezonu, to nie powiedzieć nic. Starcie, które normalnie emocjonowałoby jedynie fanów obu drużyn, dziś zwraca pewnie uwagę wielu postronnych obserwatorów. Moment sezonu, problemy obu ekip, niezwykła architektura ligowej tabeli, ale i… żałoba, to główne powody takiego stanu rzeczy.

Wysłane przez Bartłomiej Zug | kwi 19, 2026 | Piłka nożna | 8 min czytania

Liczby nie kłamią

Aktualna forma obu drużyn jest, delikatnie mówiąc, dość słaba. Raków ostatni raz wygrał w lidze w Dzień Kobiet (8 marca). Później zanotował jeszcze porażkę (z Górnikiem Zabrze 😳) i trzy remisy. W międzyczasie stoczył emocjonujące, ale przegrane mecze z Fiorentiną w UEFA Conference League. Spektakularnym meczem w tym towarzystwie było pucharowe zwycięstwo nad GKS Katowice w półfinale STS Pucharu Polski. Co niepokojące, w siedmiu ostatnich grach Medaliki traciły gola. Cały czas w powietrzu da się też wyczuć napięcie wśród fanów, którzy nie mogą być zadowoleni ze stylu grania w piłkę swojej ukochanej drużyny. Częściej mówi się, że pod wodzą Łukasza Tomczyka nowy organizm Rakowa wciąż szuka tożsamości i co najwyżej ma przebłyski mistrzowskiej formy.

Cracovia krócej czeka na ligowe zwycięstwo (choć już prawie miesiąc), bo od 21 marca i domowego zwycięstwa 1:0 ze wspominaną wyżej Gieksą. Oprócz tego w pięciu ostatnich spotkaniach trzy razy schodziła z boiska na tarczy i dopiero w minionej kolejce zremisowała z Arką Gdynia 2:2. Jedno zwycięstwo w pięciu meczach, czyli klasyczne – nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej.

Aktualna forma piłkarska obu drużyn może zatem wskazywać, że kibiców czeka „wyśmienite widowisko”, w którym nikt nie będzie chciał przegrać. „Spodziewam się, że to będzie bardzo zamknięty mecz. Nie wiem czy atrakcyjny. Boję się, że nie. Cracovia musi czekać na ruch Rakowa” – mówił w naszym Studiu Przedmeczowym Piotr Rzepecki z 365 Dni o Piłce.

Dwóch poważnie rannych

W Częstochowie najwięcej mówi się oczywiście o stanie kadry wicemistrzów Polski. Ten temat zdominował m.in. przedmeczową konferencję prasową trenera Łukasza Tomczyka. Kontuzje, absencje spowodowane kartkami, lekkie urazy, niespełnione oczekiwania, to główne tematy dotyczące zawodników pierwszej drużyny. Nie ma sensu już rozwijać tematu nieobecnych bardzo długo Vladyslava Kochergina czy Ericka Otieno. Jednak w ostatnim raporcie kadrowym z szatni Rakowa napłynęły niepokojące (lekko mówiąc) wieści. Najbardziej bolesna dla Medalików jest kontuzja Karola Struskiego, zawodnika na newralgicznej pozycji w środku pola, który prezentował się ostatnio dobrze i którego forma szła wyraźnie w górę. Kilka tygodni nie zagra też Michael Ameyaw. Biorąc pod uwagę mocno eksploatowane wahadła i jak dotąd niewielką konkurencję na pozycjach, to też duża strata. Może nie największą aktualnie stratą jest brak Iviego Lopeza, ale na pewno cały czas jest to zawodnik, który potrafi jednym zagraniem odmienić los meczu. Co więcej, ma status lidera w drużynie i to nie tylko z nazwy, ale praktycznie zawsze w determinacji na boisku. Pocieszeniem jest fakt, że do gry wracają Adriano Amorim i Kacper Trelowski. Możliwe, że do dyspozycji będą także Fran Tudor i Paweł Dawidowicz. Po wykluczeniu za kartki wraca też Zoran Arsenić, ale powrotu kapitana, do którego nie wróciła na razie dobra forma sportowa, boją się chyba bardziej częstochowianie niż rywale.

W drużynie Cracovii jest wiele problemów podobnych, ale są też inne, pozaboiskowe, bardziej strukturalne. Wśród nieobecnych zawodników na szczególną uwagę zasługują: Otar Kakabadze, Martin Minchev i Wiktor Bogacz, Beno Selan i Gabriel Charpentier. Zatem szczególnie osłabiona jest formacja ataku drużyny gości. Dodatkowo od początku tej rundy drużna trenera Luki Elsnera musi radzić sobie już bez innych ważnych jesienią postaci. Do włoskiej Pisy odszedł jeden z najlepszych wówczas strzelców w Krakowie – Filip Stojilković, a do innej szatni w grodzie Kraka (KS Wieczysta) przeszedł ofensywny pomocnik Mikkel Maigaard. M.in. takie problemy Pasów przywoływał nasz gość Piotr Rzepecki w Studiu Przedmeczowym: „Cracovia jest w trudnym momencie. Zespół ma mnóstwo urazów. Luka Elsner narzekał na to, że ma kłopot z zestawieniem linii ofensywnej. Obok tego mnóstwo problemów wewnętrznych. Nie od wczoraj wiadomo, że w Cracovii nie układa się zbyt dobrze. Mówiło się o odejściu trenera Elsnera, cały czas brakuje prezesa. I to niewątpliwie ma wpływ na wynik sportowy”. Dla Piotra Rzepeckiego ostatnią dobrą dyspozycję i szczyt formy drużyna ze stolicy Małopolski pokazała jesienią w meczu właśnie z Rakowem w lidze (18.10.2025). Od tej wygranej (2:0) Pasy mają najgorszą formę w skali całej ekstraklasy. To, że dziś są „ponad kreską” zawdzięczają przede wszystkim pierwszym kolejkom sezonu 2025/2026.

Miłości nie ma – bezpośrednie starcia

Historia bezpośrednich pojedynków piłkarskich między Rakowem a Cracovią jest długa i bogata. To według danych klubu z Częstochowy trzydzieści trzy oficjalne mecze. Więcej zwycięstw odniósł dotychczas pięciokrotny mistrz naszego kraju (13). W ostatnich latach dwukrotnie to właśnie drużyna Pasów stawała piłkarzom Rakowa na przeszkodzie w odniesieniu ligowych sukcesów. Po pierwsze w 2022 roku, remis 1:1 u siebie z Cracovią tuż przed końcem sezonu sprawił, że Raków stracił pozycję lidera na rzecz Lecha Poznań. Z kolei w 2024 roku RKS broniący mistrzostwa Polski uległ w Krakowie 2:0 i wypadł poza miejsca premiowane grą w europejskich pucharach.

Ze zmiennym szczęściem przychodzi rywalizować między sobą obu klubom w obecnym sezonie. W lidze na stadionie im. Józefa Piłsudskiego w Krakowie pewnie triumfowali gospodarze (2:0). Jednak już jedenaście dni później (29.10.2025) Medaliki wzięły rewanż za tę porażkę. Wyrzucili Cracovię z Pucharu Polski wygrywając w Częstochowie 3:0.

Piłka nożna? Najważniejsza z rzeczy nieważnych

Jakiejś prawidłowości, która płynie z dotychczasowej historii bezpośrednich meczów, ciężko się doszukiwać. Jedynie obietnicy tego, że może padną bramki. Pamiętając jednak o problemach kadrowych i tym, że najważniejsze będzie dla jednych i drugich „nie przegrać”, może też być zupełnie zaskakujący… bezbramkowy remis. Tak w myśl klątwy komentatora, pewnego swoich typów, który (okazuje się po fakcie) nie zna się na piłce.

Zdecydowanie bardziej uprawnione i bezpieczne jest oddanie głosu fachowcom – uczestnikom tego wydarzenia. Jednym z reżyserów będzie trener Łukasz Tomczyk, który na konferencji przedmeczowej opowiadał o momencie sezonu, w jakim jest jego drużyna. Szkoleniowiec mówił m.in. jak ważny to mecz z perspektywy Rakowa, który tym meczem albo włączy się w walkę o medale, puchary europejskie, albo będzie spoglądał z niepokojem tam, gdzie od dawna już nie patrzył – na strefę spadkową.

  • „Najważniejszy jest [teraz] mecz z Cracovią, bo to jest taki mecz za sześć punktów, czyli może Cię do czegoś zbliżyć. Wygranie tego meczu powoduje, że mocno się podłączasz. A jeżeli go przegrasz, no to trzeba zacząć patrzeć w dół. My musimy zrobić wszystko, żeby ten mecz z Cracovią był dla nasz najważniejszy, żebyśmy byli zjednoczeni u siebie” – powiedział trener Tomczyk.

Widać wyraźnie, że mobilizacja w sztabie szkoleniowym spod Jasnej Góry jest na wysokim poziomie. Pytanie, czy u piłkarzy będzie taka sama. W drużynie Cracovii tylko trzy punkty przewagi nad strefą spadkową (stan na 18.04) też powinny działać mobilizująco. Zapowiada się mecz walki, mecz o życie. Jakość teoretycznie po stronie Rakowa. Forma wątpliwa w obu drużynach.

I tylko pojawia się pytanie czy kibice, którzy w komplecie wypełnią „obiekt sportowy” (wciąż nie można tego nazwać stadionem) będą mieli szansę zobaczyć dobre piłkarskie widowisko? Oby tak było. Choć można mieć przekonanie, że obecność częstochowskich fanów na trybunach w możliwie największej liczbie będzie spowodowana przede wszystkim sprawą inną, ważniejszą. Dla Medalików to pierwszy mecz domowy od czasu bolesnej informacji o śmierci wychowanka klubu, wielkiego ambasadora i przyjaciela Rakowa – śp. Jacka Magiery.

To będzie spotkanie inne niż wszystkie, bowiem minuta ciszy przy Limanowskiego 83, tym razem może okazać się nad wyraz znacząca i przejmująca. Nie jest zaskoczeniem, że to nie tylko mecz, obie drużyny, tabela, statystyki itp. ściągną ludzi na stadion. 19. kwietnia 2026r. to na Rakowie okazja do symbolicznego pożegnania, wyrażenia hołdu dla zmarłego, ale i zjednoczenia się w obliczu straty kogoś bliskiego, członka rakowskiej rodziny, w miejscu, gdzie wszystko się zaczęło…

Po więcej zapraszamy do naszego studia przedmeczowego:

Nasi partnerzy

Logo
Logo
Logo