startBlogCzy Raków podniesie się po ligowej kompromitacji z Cracovią? [ZAPOWIEDŹ]

Czy Raków podniesie się po ligowej kompromitacji z Cracovią? [ZAPOWIEDŹ]

Raków po bolesnej porażce z Cracovią w poprzedniej kolejce, na Limanowskiego 83 ugości rywala z Pomorza.

Wysłane przez Mateusz Majda | paź 25, 2025 | Piłka nożna | 5 min czytania

W niedzielne popołudnie Raków Częstochowa będzie miał okazję zmierzyć się z Lechią Gdańsk – z drużyną, która w ostatnim czasie prezentuje się naprawdę dobrze. W pięciu ostatnich spotkaniach trzy razy wygrała, raz zremisowała oraz raz okazała się gorsza, przegrywając z Koroną Kielce. Faworytami nadchodzącego meczu są jednak oczywiście czerwono-niebiescy, których bilans z drużyną z Pomorza w poprzednim sezonie wyniósł dwie wygrane. Czy też tak będzie tym razem? Czy zmęczenie grą co trzy dni dopadnie piłkarzy Marka Papszuna?

„Być albo nie być – oto jest pytanie”

Podopieczni Marka Papszuna są w trudnym momencie. Drużyna Rakowa ma napięty terminarz, a sytuacja w tabeli w Ekstraklasie tego nie ułatwia. Medaliki zajmują 11. miejsce, tracąc 7 punktów do miejsca gwarantującego grę w europejskich pucharach. Raków Częstochowa musi zacząć wygrywać jeśli chce myśleć o miejscu w czołówce. Liczba porażek w tym sezonie jest rażąca, a jej ilość odpowiada tej, która to była w mistrzowskim sezonie dla częstochowian. Różnica jest jednak taka, że podopieczni Marka Papszuna przegrali wtedy 5 razy w 34 meczach. W tym sezonie zagrali ich dopiero 11.

Wywalczony remis w Czechach

W czwartkowy wieczór Medaliki stoczyły pojedynek z Sigmą Ołomuniec – drużyną, której wartość składu wynosi dwóch Brunesów. Mimo bycia faworytem w tym spotkaniu, to jednak piłkarze Rakowa Częstochowa musieli gonić wynik po złym kryciu Racovitana. Na starcie spotkania sytuację sam na sam zmarnował nie kto inny, jak Patryk Makuch.

Później mogliśmy zobaczyć dobrze wykonany rzut wolny przez Marko Bulata i w sumie to było na tyle. Drużyna Rakowa zgasła w drugiej połowie, grała bez pomysłu, a ci którzy błyszczeli we wcześniejszych spotkaniach – np. Adriano Amorim – bali się podejmować pojedynków jeden na jeden. Piłkarze Rakowa potrzebowali zimnego prysznica i taki też otrzymali. W 83. minucie bramkę na 1:0 strzelił Kral. Gra czerwono-niebieskich ożywiała się po stracie bramki i w 90 minucie Medaliki wyszarpały remis po spektakularnym trafieniu Stratosa Svarnasa, które zostało nominowane do gola 2. kolejki UEFA Conference League.

Trener Rakowa tak skomentował występ swojej drużyny następująco: „To duży plus dla zespołu, że się nie poddał, walczył, dzięki czemu strzeliliśmy piękną bramkę i chciał wygrać. Globalnie bardzo dużo zgadzało się w naszej grze. Wynik na tę chwilę jest dobry, ale zobaczymy, co da w ostatecznym rozrachunku. Przy takiej średniej punktów zrealizujemy nasz cel” – mówił w trakcie konferencji prasowej Marek Papszun.

Ofensywa Rakowa przestaje istnieć

Piłkarze Rakowa, którzy w ubiegłym sezonie oraz na początku obecnego stanowili o sile zespołu w ofensywnie z meczu na mecz prezentują gorszą formę. A co za tym idzie brak liczb. Zawodnicy z Częstochowy oduczyli się strzelać, a bez bramek ciężko wygrywać mecze. Jest to niemożliwe. Piłkarzem z największą ilością trafień w zespole czerwono-niebieskich jest Jonatan Braut Brunes. Norweg w obecnej kampanii cztery razy trafiał do bramki. Dla porównania więcej tych bramek ma Leonardo Rocha, którego Raków wysłał na wypożyczenie z opcją wykupu, która prawdopodobnie zostanie aktywowana. Pozostali ofensywni piłkarze Rakowa strzelali do bramek przeciwników PKO BP Ekstraklasy: Diaby-Fadiga (2), Ivi Lopez (2), Michael Amayew (1). Pozostała dwójka nominalnych napastników, a więc Patryk Makuch oraz Imad Rondić nie strzelili ani jednej bramki.

W spotkaniach z Cracovią oraz z Sigmą mogliśmy zauważyć całkowity brak pomysłu na grę podopiecznych Marka Papszuna. W momencie, gdy piłkarze wypracowywali sobie dogodną sytuację strzelecką, to nie wiedzieli co zrobić z piłką albo zagrywali niecelnie. Styl gry Medalików jest powtarzalny – brakuje impulsu, przyspieszenia, gra czerwono-niebieskich jest nudna. Marek Papszun będzie musiał znaleźć złoty środek, ponieważ wygrana z Lechią Gdańsk na własnym terenie jest obowiązkiem.

Czy Raków zabierze trzy punkty Lechii?

Lechia Gdańsk na początku sezonu miała utrudnione rozpoczęcie rywalizacji W PKO BP Ekstraklasie. Drużyna z Pomorza startowała w sezonie z odjętymi 5 punktami, czego przyczyną były zaległości finansowe. Jak widać biało-zieloni wychodzą na prostą. Co prawda dalej znajdują się w strefie spadkowej, jednak ich strata punktowa jest coraz mniejsza. Zespół prowadzony przez Anglika Johnego Carvera traci 4 punkty do Rakowa Częstochowa. Dodając Lechii zabrane 5 punktów, znajdowaliby się nad drużyną z „Limanki”.

Czerwono-niebiescy są faworytami tego spotkania. Drużyna Marka Papszuna gra u siebie. Co prawda w sezonie 2025/2026 tylko raz wygrywali na własnym stadionie – w spotkaniu przeciwko Motorowi Lublin, jednak jeśli Raków chce marzyć o grze w pucharach musi dopisać kolejne zwycięstwo. „Raków w tej chwili jest w dość trudnym położeniu. Natomiast w Lechii podchodzi się do tego, że wciąż jest to Raków, który kilka miesięcy temu bił się o mistrzostwo Polski” – mówiła Karolina Jaskulska (lechia.net) w trakcie łączenia z naszym studiem.

Szczegółową analizę przed meczem Rakowa Częstochowa z Lechią Gdańsk można znaleźć na naszym kanale, gdzie przeprowadziliśmy magazyn przedmeczowy.

Nasi partnerzy

Logo
Logo
Logo