Przewidywania się sprawdziły. Krono-Plast Włókniarz Częstochowa przegrywa na inaugurację z Fogo Unią Leszno
Fogo Unia Leszno wysoko pokonuje Krono-Plast Włókniarza Częstochowa 59:31.
Wysłane przez Oliwier Kowalski | kwi 10, 2026 | Żużel | 6 min czytania

Spis treści:
W piątek 10 kwietnia Fogo Unia Leszno podejmowała na swoim torze Krono-Plast Włókniarza Częstochowa. Był to mecz inauguracyjny rozgrywki PGE Ekstraligi w sezonie 2026. Tak jak przed spotkaniem wielu ekspertów przewidywało, Leszczynianie nie pozostawili złudzeń i pokonali podopiecznych trenera Mariusza Staszewskiego, który do końca starał się ratować wynik, lecz niestety za bardzo się to nie udało.
Spodziewany początek?
Mecz rozpoczął się od wygranej 4:2 dla gospodarzy. Dobrze wystartowali goście z Częstochowy, jednak Ben Cook na dojeździe wyprzedził wszystkich zawodników. Drugi dojechał Tungate, trzeci Pawlicki, a bez punktu kapitan Włókniarza Jakub Miśkowiak. Drugi bieg wygrał Nazar Parnicki, który świetnie wyskoczył ze startu i od razu odjechał rywalom. Niespodziewanie Ludwiczak wyprzedził Parnickiego i to junior z Częstochowy zdobył dwa punkty. Ostatni dojechał Karczewski, co dało kolejną wygraną 4:2 dla Leszna. Trzeci bieg to świetna walka Lidsey’a z Keynanem Rew, którą wygrał ten pierwszy z Australijczyków. Trzeci dojechał Grzegorz Zengota, a bez punktu zakończył rywalizację Mads Hansen. Bieg zakończył się remisem. Czwarty bieg to dominacja „Byków” – ze startu od razu wyskoczyli i odjechali gościom, wygrywając 5:1. Po pierwszej serii zawodów Unia wygrywała 16:8.
Słaba druga seria Częstochowy
Drugą serię startów gospodarze rozpoczęli od podwójnej wygranej. Już po starcie odjechali Częstochowianom, którzy nie mieli szans z parą leszczyńską. Start szóstego biegu wygrali Leszczynianie, jednak na wyjściu z pierwszego łuku goście minęli Kacpra Manię, a przy bandzie Grzegorz Zengota wyszedł na prowadzenie. W pościgu za wychowankiem Zielonej Góry częstochowianie przeszkodzili sobie nawzajem i to Mads Hansen ruszył w pogoń za Zengotą, lecz bezskutecznie – wyścig zakończył się remisem. W siódmym biegu ze startu najlepiej wyskoczył Janusz Kołodziej, który ostatecznie dojechał drugi na metę, ponieważ Pawlicki, który wyprzedził Lidsey’a na dystansie, objechał jeszcze swojego partnera z zespołu. Nie liczył się Ludwiczak i bieg zakończył się wygraną 5:1 dla leszczynian. Przewaga po siedmiu biegach wynosiła szesnaście punktów.
Jedna z lepszych serii dla Włókniarza?
Sztuczna inteligencja, która została wprowadzona od nowego sezonu, pomyliła się. Obstawiała, że Parnicki przyjedzie ostatni, a tu proszę – wygrał wyścig z ogromną przewagą. Drugi dojechał Lidsey, który nie mógł zbliżyć się do Ukraińca, trzeci był Miśkowiak, a ostatni Zengota, co dało remis w biegu ósmym. Dziewiąta gonitwa zakończyła się podwójnym zwycięstwem gospodarzy, którzy po starcie wyskoczyli na prowadzenie i dowieźli je do mety. Ponownie pomiędzy Tungatem a Hansenem doszło do nieporozumienia, co spowodowało, że Tungate, który gonił Kołodzieja, stracił do niego kilka metrów. Bieg dziesiąty zakończył się remisem dzięki wygranej Lidsey’a. Drugi dojechał Cook, który próbował gonić, lecz bezskutecznie, trzeci był Rew, a czwarty Alan Ciurzyński, który zastępował Franciszka Karczewskiego. Leszno po dziesięciu biegach wygrywało z Częstochową 40:20.
Mocne uderzenie Leszna
Jedenasty bieg zakończył się wygraną cztery do dwóch dla Leszna. Od startu prowadził Rohan Tungate i wydawało się, że nic się już nie zmieni, jednak Piotr Pawlicki na samej kresce wyrwał trzy punkty i to on minął metę pierwszy. Trzeci dojechał Rew, a bezbarwny Hansen zakończył wyścig na czwartej pozycji. Dwunasta gonitwa zapowiadała się nawet na wygraną Częstochowy cztery do dwóch, lecz Ludwiczak nie dał rady wyprzedzić Manii, a dodatkowo popełnił błąd, co wykorzystał Ben Cook, który najpierw minął Hansena, a następnie Ludwiczaka. Bieg zakończył się podwójnym triumfem Leszna. Przed biegiem trzynastym Kołodziej ustąpił miejsca Parnickiemu, który wystartował w tym wyścigu i dojechał na drugiej pozycji. Bieg wygrał Zengota, który po starcie odjechał rywalom. Lidsey walczył do samego końca, lecz nie zdołał wyprzedzić juniora leszczynian. Bez punktu dojechał Miśkowiak. „Byki” po trzynastu biegach wygrywały już trzydziestoma punktami, a na język nasuwało się jedno pytanie – czy „Lwy” wyjdą z trzydziestki.
Parnicki Show – biegi nominowane
W wyścigu czternastym Janusz Kołodziej ponownie odstąpił bieg i w jego miejsce znów postawiono na Nazara Parnickiego. Wspomniany Ukrainiec wygrał start i dojechał pierwszy do mety, co sprawiło, że zakończył mecz z kompletem punktów. Drugi dojechał Tungate, a trzeci Szymon Ludwiczak, który bronił się do samego końca i na kresce był przed Keynanem Rew, który nie chciał odpuścić juniorowi z Częstochowy. Bieg zakończył się remisem. W pierwszej odsłonie piętnastego biegu taśma startowa poszła nierówno, co spowodowało przerwanie wyścigu. W powtórce Włókniarz wygrał swój pierwszy bieg w tym meczu 4:2. Tungate i Pawlicki stoczyli świetną walkę do samego końca o trzy punkty, lecz to Australijczyk okazał się lepszy. O jeden punkt również była zacięta rywalizacja, którą wygrał zawodnik Częstochowy Jaimon Lidsey. Bez punktu zakończył spotkanie Ben Cook. Fogo Unia Leszno rozbiła Krono-Plast Włókniarza Częstochowa 59:31.
Krótka analiza
W ekipie leszczyńskiej nie ma praktycznie do czego się przyczepić – każdy z zawodników gospodarzy zaprezentował bardzo wysoki poziom. Pawlicki, Kołodziej, Rew oraz Cook byli niezwykle skuteczni. Wielkie brawa należą się Nazarowi Parnickiemu, który zakończył mecz z kompletem punktów, a przypomnijmy, że ma dopiero dziewiętnaście lat. Niewielkim minusem mogą być występy Zengoty i Mani, ale to raczej szukanie na siłę jakichkolwiek słabszych punktów. Włókniarz pozostaje jedną wielką niewiadomą. Dobry mecz zaliczyli ci, od których oczekiwano punktów, czyli Rohan Tungate oraz Jaimon Lidsey. Z przyzwoitej strony pokazał się również Szymon Ludwiczak, który mimo niewielkiej liczby punktów, swoją walecznością mógł podobać się kibicom. Zdecydowanie słabiej zaprezentowali się Hansen, Miśkowiak, Szostak oraz Karczewski – łącznie zdobyli tylko sześć punktów. Częstochowę czeka dużo pracy, ponieważ już za tydzień pod Jasną Górę przyjeżdża wicemistrz Polski – Orlen Oil Motor Lublin, który również będzie chciał wygrać z Włókniarzem.
Punktacja
FOGO Unia Leszno: 59
9. Piotr Pawlicki – 12 (1,3,3,3,2)
10. Janusz Kołodziej – 7+2 (3,2’,2’,-,-)
11. Benjamin Cook – 9+2 (3,2’,2,2’,0)
12. Keynan Rew – 7+1 (2,3,1’,1,0)
13. Grzegorz Zengota – 7+1 (1’,3,0,3)
14. Nazar Parnicki – 13+2 (3,2’,3,2’,3)
15. Kacper Mania – 4 (1,0,3)
16. Emil Konieczny – ns
Krono-Plast Włókniarz Częstochowa: 31
1. Rohan Tungate – 11+1 (2,1’,1,2,2,3)
2. Mads Hansen – 3 (0,2,0,0,1)
3. Jakub Miśkowiak – 2+1 (0,1,1’,0,-)
4. Sebastian Szostak – 1 (1,0,-,-,-)
5. Jaimon Lidsey – 11 (3,1,2,3,1,1)
6. Franciszek Karczewski – 0 (0,0,-)
7. Szymon Ludwiczak – 3+1 (2,0,0,1’)
8. Alan Ciurzyński – 0 (0)




