Płatek w temacie stadionu. „Jeśli władze miasta nie zrozumieją…”
Doradca zarządu Rakowa Częstochowa o tym, czy infrastruktura przy LImanowskiego 83 przeszkadza w negocjacjach z piłkarzami.
Wysłane przez Kamil Bednarski | wrz 16, 2025 | Piłka nożna | 2 min czytania

Artur Płatek był gościem ROZMOWY NA WYLOT, w której dowiedzieliśmy się sporo o transferowej otoczce w Rakowie Częstochowa minionego lata. W trakcie programu nie zabrakło miejsca na tematy pozasportowe, które jednak mogą być blisko związane z pracą doradcy zarządu klubu do spraw sportowych.
Wątek słabego poziomu infrastruktury to w zasadzie stały zestaw pytań, z którym od lat mierzą się osoby odpowiedzialne za negocjacje z potencjalnymi nowymi piłkarzami w strukturach aktualnych wicemistrzów Polski. Teraz do sprawy odniósł się również Artur Płatek, który ocenił wpływ braku godnego obiektu na decyzje zawodników, o których zabiegają przy Limanowskiego 83.
„Nikt ci tego wprost nie powie. Ale myślę, że w przypadku 2-3 zawodników było tak, że jak sprawdzili, co się dzieje wokół nas i jak ten stadion wygląda, to rozmowy już były inne. To na pewno nie pomaga. Stadion obniża to zainteresowanie. Zawsze staram się mówić wyłącznie prawdę. Nawet jeśli mamy rozmowę i szef skautingu mówi, że to jest duże miasto w Polsce, to mówię że to jest średnie lub mniejsze miasto” – stwierdził nasz rozmówca. „Powiem dalej. Jeżeli władze miasta nie zrozumieją, że ten stadion jest bardzo potrzebny do rozwoju tego klubu, to widzimy na przykładach Korony, Widzewa, Motoru, jak wypełniony stadion buduje drużynę. Jeżeli w piłce się nie rozwijasz, to się cofasz” – przyznał były skaut m.in Borussi Dortmund.
Płatek ponadto uważa, że siłą czerwono-niebieskich w poczynaniach na rynku pozostaje wizja i koncepcja, a rola płacy jest w tym przypadku przeceniona. „My możemy przekonywać tylko projektem. Pomysłem na zawodnika. I tym, że Raków non stop gra o najwyższe cele i gra w Europie. Czy finansami? No już nie do końca. Jest konkurencja w Polsce. To nie jest tajemnica, że rozmawialiśmy ze Svetlinem z Celje. Chłopak idzie później do Kielc, a oni płacą mu mniejsze pieniądze – jest to sygnał, że to wszystko się wyrównuje. Musimy szukać innych atutów, żeby tych chłopaków pozyskiwać” – usłyszeliśmy. Cała ponadgodzinna rozmowa do obejrzenia i odsłuchania na naszym kanale:




