startBlogPiotr Obidziński w NA WYLOT: Dzieją się rzeczy transferowe

Piotr Obidziński w NA WYLOT: Dzieją się rzeczy transferowe

„Mamy potrzeby na kilku pozycjach” – twierdzi jeden ze sterników klubu spod Jasnej Góry.

Wysłane przez Bartłomiej Zug | sie 31, 2025 | Piłka nożna | 8 min czytania

Piotr Obidziński w NA WYLOT: Dzieją się rzeczy transferowe

Gościem specjalnego łączenia wczorajszego studia przedmeczowego był Piotr Obidziński. Prezes Rakowa Częstochowa opowiedział o zwycięskich eliminacjach UEFA Conference League 2025/2026, końcówce okna transferowego, stadionie i hierarchii celów klubu. Opisał też aktualną sytuację Jonatana Brunesa.

Dużo zadań, emocji, zobowiązań i niewiele czasu na odpoczynek. Bardzo intensywny czas w Rakowie Częstochowa. Po zwycięskim meczu z bułgarską Ardą Kyrdżali i kwalifikacji do europejskich pucharów niezwykle szybko wraca ekstraklasowe granie. Medaliki zmierzą się w Szczecinie z Pogonią. Sam mecz oczywiście jest ważny, ale łączenie z prezesem Piotrem Obidzińskim było okazją do poruszenia kilku innych ważnych tematów.

Wielka rzecz

W drodze do tegorocznych rozgrywek UEFA Conference League Raków pokonał trzy przeszkody: słowacką MŠK Žilinę, izraelskie Maccabi Hajfa i wspomnianą Ardę Kyrdżali. Zwycięski mecz w Bułgarii przypieczętował awans Medalików. Prezes Obidziński opowiedział o emocjach, które towarzyszyły mu w trakcie ostatniego starcia, wygranego 1:2: „Nigdy nie można być spokojnym. Przeciwnik był zawzięty na każdym polu. Za dużo było na szali, żeby być spokojnym”.

Przede wszystkim jednak Piotr Obidziński przyznał, że Raków zrobił już dużą rzecz: „Trzeba przyznać, że jest to ogromny sukces Rakowa Częstochowa jako całości. Sukces drużyny, sztabu i wszystkich ludzi związanych z Rakowem. Patrząć też na prawdopodobieństwa przed pierwszą rundą, mając całą ścieżkę do przebrnięcia […] wykonaliśmy trudne zadanie”.

Europejskie plany

Rywalizacja w „polskim pucharze” europejskim (do którego zakwalifikowały się nasze wszystkie krajowe drużyny – Lech, Legia, Jagiellonia i Raków), rozpocznie się 2. października. Medaliki poznały już swoich rywali. Będą to Sparta Praga, Omonia Nikozja, Zrinjski Mostar, Sigma Ołomuniec i Universitatea Craiova. Oceniając losowanie prezes Obidziński zgodził się z opinią, że nie ma wśród przeciwników marek z TOPowych lig bardzo atrakcyjnych dla kibiców. Sportowo jednak losowanie wydaje się być bardzo dobre: „Oczywiście, nie ma żadnego takiego przeciwnika, żeby rozważać przeniesienie meczu na Stadion Śląski. Natomiast wszyscy przeciwnicy są w zasięgu. To nie jest łatwy zestaw przeciwników, ale nie jest poza zasięgiem i to jest pozytywne w tym wszystkim. Plus nie ma absurdalnych wyjazdów, typu lecenie w końcu grudnia grać na sztucznej murawie na Islandii. Najtrudniejszy przeciwnik, według rankingu, jest w meczu w domu. Wygląda to umiarkowanie pozytywnie.”

Trzeba przypomnieć, że Raków Częstochowa kolejną swoją przygodę w europejskich pucharach, realnie rzecz ujmując, zaliczy grając cały czas na wyjeździe. Chociaż Medaliki będą w kilku meczach gospodarzem, to te zawody odbędą sie w Sosnowcu. W Częstochowie brak bowiem stadionu na poziomie wyznaczonym przez UEFA. Kompilkacji dostarcza również fakt, że na sosnowieckim ArcelorMittal Park swoje mecze rozgrywają miejscowe Zagłębie i Wieczysta Kraków, która nie ma z kolei stadionu na poziom Betclic 1. ligi.

„Boli nas fakt, że dzielimy ten stadion z dwoma innymi drużynami, w tym jedną krakowską.  Ale to są wszystko koszty tego, że nie mamy swojego obiektu”podsumował Piotr Obidziński.

Co ze stadionem w Częstochowie?

Jednym z dwóch najbardziej gorących tematów, które od dawna rozgrzewają opinię publiczną pod Jasną Górą jest nowy stadion dla Rakowa. Brak obiektu godnego trzykrotnego wicemistrza kraju i mistrza Polski sprzed dwóch sezonów jest widoczny na każdym kroku. Jest też wciśniętym hamulcem w procesie rozwoju klubu, jego oddziaływania na miasto, lokalną społeczność, a nawet na piłkę nożną w skali kraju. Trwa w prawdzie modernizacja macierzystego obiektu w dzielnicy Raków, ale ona nie pozwoli m.in. na granie europejskich pucharów w Częstochowie. O tym też rozmawialiśmy z naszym gościem.

„Stadion przy Limanowskiego na pewno nie zostanie rozbudowany do takiego poziomu, który gwarantowałby granie w Europie, ze względów konstrukcyjnych tego obiektu. Toczymy jakieś rozmowy, żeby było więcej krzesełek. Jakieś działania tymczasowe chcemy podjąć” stwierdził prezes Piotr Obidziński. Większa pojemność dotychczasowego obiektu sportowego Rakowa mogłaby najpierw zwiększyć korzyści z dnia meczowego, ale także pozyskać nowych kibiców dla Medalików.

Ciekawym wątkiem okazała się zapowiedź Piotra Obidzińskiego. Prezes powiedział w pewnym momencie: „we wtorek (02.09) z prezydentem Kotem będziemy komunikować o rzeczach, które wydarzyły się w ostatnim czasie w mieście”. Choć taka informacja normalnie mogłaby zelektryzować i wzbudzić uwagę mieszkańców i kibiców, to jednak na razie w Częstochowie jest dość spokojnie w tym względzie. Wiele już bowiem było słów, obietnic i pozorowanych działań władz miasta (a także  rządowych), a do tej pory nie zostały nawet podjęte żadne decyzje. Tym bardziej, że mogą pojawiać się wątpliwości na ile zainteresowanie prezydenta Matyjaszczyka i urzędników klubem z Limanowskiego jest szczere, a na ile motywowane zbieraniem podpisów pod referendum odwoławczym.

Chyba w sprawie stadionu Rakowa nadszedł czas biblijnej zasady: „jeżeli nie zobaczę i nie dotknę, nie uwierzę”.

Transfery

Ważnym dla klubu, ale nieustannie rozgrzewającym  również opinię publiczną tematem są transfery. Do końca zbliża się tzw. okno transferowe i termin rejestracji zawodników do rozgrywek europejskich (2 września). Zapytany o to Piotr Obidziński powiedział: „Mamy potrzeby na kilku pozycjach, co było widać w kilku ostatnich meczach. I to też z uwagi na kontuzje i na tych pozycjach się skupiamy”.

Patrząc na pierwszą drużynę Medalików w ten sposób, czyli tylko pod kątem zawodników kontuzjowanych, zauważamy przede wszystkim wielomiesięczne absencje Władysława Koczerhina i Ericka Otieno. Niepokojąca i niejasna jest sytuacja Oliwiera Zycha, który miałby oczekiwać skrócenia wypożyczenia do Rakowa i powrotu do Birmingham. No i oczywiście, jak wspominał kiedyś w naszym kanale Artur Płatek: „zawsze skautuje sie dziewiątkę”. Dodajmy do tego, że szczególnie wtedy, gdy cały czas otwarty jest temat odejścia Jonatana Brunesa.

Co z tym Norwegiem?

Od dawna spekuluje się o możliwym odejściu norweskiego napastnika z drużyny Marka Papszuna. Pojawiały się prasowe informacje o niezadowoleniu zawodnika, konflikcie z trenerem, aleto wszystko wydaje się być jednak medialną karuzelą, a co najmniej przeszłością. Obecnie najświeższa jest informacja o zainteresowaniu ze strony hegemona ligi czeskiej, a więc Slavii Praga.

Zdaniem prezesa Obidzińskiego sytuacja nie jest postawiona na ostrzu noża i rozstrzygnięta, jak przedstawiają ją niektórzy komentatorzy: „Na ten moment Jonatan Braut Brunes gra i trenuje z pełnym zaangażowaniem. Jego wartość podczas pobytu w Rakowie bardzo mocno urosła. I uważam, że w interesie obydwu stron jest, żeby ta wartość dalej rosła. Myślę, że nasz awans, nasza gra w Europie powodują, że ta wartość dalej będzie rosła. Ja rozumiem chęć zagrania w Lidze Mistrzów, tu i teraz, natomiast scenariusz pozostania w Rakowie jest też elementem win – win. Żeby tu się coś wydarzyło, to musi zaistnieć dużo czynników […] Jeżeli ktoś od razu wartość oczekiwaną położy to, to jest inna rozmowa”.

Wypowiedziane słowa można interpetować tak, że w klubie chcą współpracować z zawodnikiem, który dla Rakowa strzelił już w sumie 18 goli w różnych rozgrywkach. Tym bardziej, że Brunesa wiąże  jeszcze z Medalikami długi kontrakt. Z drugiej strony historia pokazuje, że w Częstochowie raczej nie „więzi się” zawodników wbrew ich woli, a różnego rodzaju dżentelmeńskie umowy obowiązują. Daleko nie trzeba wracać pamięcią. Wystarczy spojrzeć w kierunku sympatycznego Szweda – Gustava Berggrena. Zawodnik, który po pewnym czasie osiągnał status gwiazdy w Częstochowie, chciał zrobić kolejny krok w swojej karierze i został przed tym sezonem sprzedany do New York Red Bulls.

Jak rozwinie się historia innego ze Skandynawów pod Jasną Górą? O tym powinniśmy przekonać się niebawem. Mocno prawdopodobne jest również to, że Raków może dość wysoko negocjować w sprawie Norwega oraz to, że w gabinetach trwa praca nad pozyskaniem potencjalnego następcy.

Cel – wygrywać co trzy dni

W rozmowie z Piotrem Obidzińskim usłyszeliśmy też jasną deklarację co do celów sportowych Rakowa Częstochowa. Prezes powiedział, że w sytuacji klubu spod Jasnej Góry koniecznym jest wygrywanie każdego meczu i nie ma lepszych lub gorszych rozgrywek. Także w obliczu wywalczonego udziału w UEFA Conference League: „Ekstraklasa jest bardzo ważna. Zwyciężenie w PKO BP EKstraklasie daje możliwości, pewność praktycznie europejskich pucharów. Drugie miejsce dalej daje kwalifikacje Ligi Mistrzów. To jest super ważny sezon i każdy mecz jest o super dużo ważące, prestiżowo i finansowo, trzy punkty. Musimy wygrywać wszystkie mecze. To jest wielkie, trudne zadanie połączenia gry na miejmy nadzieję trzech frontach”.

Cała rozmowa z Prezesem Piotrem Obidzińskim w studiu przedmeczowym. W niej także wątek kar od UEFA po dwumeczu Rakowa Częstochowa z Maccabi Hajfa.

Nasi partnerzy

Logo
Logo
Logo