startBlogPapszun vs kibice i władze Rakowa. Co ma z tym wspólnego warszawska hydra?

Papszun vs kibice i władze Rakowa. Co ma z tym wspólnego warszawska hydra?

Marek Papszun w wywiadzie po wygranej Medalików nad GKS Katowice 1:0 dla stacji Canal+ powiedział, że pracuje w Rakowie tylko dla piłkarzy i sztabu. Słowa te powtórzył na pomeczowej konferencji prasowej. O kibicach i władzach klubu? Ani słowa.

Wysłane przez Dariusz Mrowiec | gru 8, 2025 | Piłka nożna | 6 min czytania

Gaszenie pożaru benzyną

Marek Papszun jest bardzo rozgoryczony tym, że wciąż obowiązuje jego umowa z Rakowem i nie może walczyć z Legią Warszawa o utrzymanie w lidze. W pomeczowej wypowiedzi dla programu „Liga+ Extra” padły następujące słowa: „Mimo wszystko jestem szczęśliwy bo pracuję dla tych chłopaków, dla piłkarzy, dla sztabu tylko obecnie… i sprawia mi to dalej przyjemność, obcowanie z tymi ludźmi, bo po prostu to są ludzie, którzy mocno się poświęcają, są porządni i są prawi (…) Chciałbym zawsze otaczać się takimi ludźmi. Dzisiaj jest to niemożliwe”.

Trener wyraźnie dał do zrozumienia, że właściciel i władze Rakowa nie są ani porządne, ani prawe, ani nie poświęcają się dla klubu. Użycie słowa „tylko” jest tutaj znaczące. Nie padły również żadne słowa w kierunku kibiców Medalików. Można by pomyśleć, że Papszun po prostu przeoczył ich wkład i wsparcie dla drużyny. Jednak słowa wypowiedziane na konferencji prasowej po meczu nie pozostawiają wątpliwości: „Jestem zmęczony tą sytuacją oczywiście, natomiast robię to dla piłkarzy, robię to dla sztabu i dzisiaj jeszcze tutaj pracuję i daję z siebie ile po prostu mogę, chociaż no wiadomo, nie jest to łatwe, biorąc pod uwagę te wszystkie okoliczności i te zachowania ludzi tutaj dookoła”. Znów więc wspomnieni wyłącznie piłkarze i sztab.

Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę

Czy Marek Papszun liczył, że kibice z entuzjazmem przyjmą jego słowa „Legia chce mnie jako trenera, a ja chcę być trenerem Legii” wypowiedziane w najgorętszym momencie rundy? Sonda, którą przeprowadził nasz dziennikarz Kamil Głębocki z kibicami po meczu z Piastem Gliwice kilka tygodni temu, wyraźnie pokazywała, że zdecydowana większość kibiców darzy trenera szacunkiem i jedyne o co mają do niego żal, to czas kiedy poruszył on ten temat. Kolejne słowa trenera, które potwierdzały chęć natychmiastowego odejścia z klubu, tylko dolewały oliwy do ognia. Kibice dali wyraz swojego niezadowolenia względem zachowania szkoleniowca podczas meczu z Rapidem Wiedeń wywieszając transparent o treści „Raków podał Ci rękę, jak sprawdzałeś klasówki, a Ty jak Judasz chcesz się sprzedać za złotówki”. Słowa nietrafione, zwłaszcza te o złotówkach, bo Papszun w Rakowie prawdopodobnie zarabia nie mniej niż dostanie w Legii. Drugim pstryczkiem w stronę trenera było dopisanie do muralu prezentującego jego sukcesy słów „Mogłem być legendą” – Marek Papszun. Czy to aż tak dużo żeby odwrócić się od wiernych kibiców? Dwa w sumie dość delikatne, aczkolwiek symboliczne incydenty, zwłaszcza ten z muralem.

Na spotkania Rakowa przychodzi co mecz praktycznie komplet widzów, mimo że komfort ich oglądania z uwagi na brak normalnego stadionu urąga normom przyzwoitości. Temperatura zbliżona do zera, silny wiatr, deszcz? Zapraszamy na mecz! W cenie biletu zapalenie płuc gratis! Tysiące kibiców jeździ za Rakowem do Sosnowca w ramach domowych meczów Ligi Konferencji. Na wyjazdy jeździ regularnie kilkuset osobowa ekipa najwierniejszych fanów. Im wszystkim Marek Papszun nie dziękuje. Nie jest tu dla nich. Jest tu tylko dla sztabu, który sam sobie dobrał i dla piłkarzy, których sam widział w klubie. Na całe szczęście nie sprowadził kibiców z Warszawy, choć kto wie jak się sprawy dalej potoczą? Choć wątpię, że kibice ze stolicy byliby tak oddani, by wiernie dopingować z trybun tej sklejki pseudo stadionowej, będącej wizytówką skuteczności miasta w jego powolnym niszczeniu.

Może trener ma uraz za wpisy kibiców na portalu X, czy na Facebooku, bo tam faktycznie widać sporą grupę rozgoryczonych, nie przebierających w słowach kibiców. Marek Papszun przyzwyczaił kibiców Rakowa na przestrzeni lat praktycznie do nieustannych sukcesów. Zawiesił poprzeczkę bardzo wysoko. Większość ostrych opinii jest skutkiem ogromnego zawodu wobec trenera, który robi wszystko, by uciec jak najszybciej z klubu. Przeciwieństwem miłości nie jest obojętność, jest nią nienawiść, stąd też taka reakcja wielu fanów. Oczywiście wulgarne wyzwiska wobec trenera, widoczne zwłaszcza na portalu X (zapewne z uwagi na większą anonimowość na tej platformie) są niedopuszczalne i zasługują na potępienie. Krytyka tak, wyzwiska – nie.

Dla wielu kibiców Rakowa klub to świętość, to sens życia. Cały tydzień czekają na mecz swojego ulubionego klubu. Wspierają go, kupują koszulki, bilety, jeżdżą za klubem po całej Polsce i nie tylko. Nikt im za to nie płaci, to oni płacą. Marek Papszun przejdzie do Legii, a oni dalej będą wspierać klub, skoro licznie robili to nawet na czwartym szczeblu rozgrywek. Należy im się za to szacunek. Poza tym nie można liczyć, że kibice dalej będą stali murem za trenerem, skoro nie identyfikuje się już z klubem i fanami, a „tylko z piłkarzami i ze sztabem”.

Gra Papszuna pod kibiców Legii

Zachowanie trenera można tłumaczyć na wiele sposobów. Jeden z nich to stosunek kibiców Legii do Marka Papszuna. Na portalu X widać stopniową jego zmianę. Jeszcze miesiąc temu głosy pozytywne w stosunku do negatywnych w obliczu plotek o jego przyjściu do Warszawy rozkładały się pół na pół. Po kolejnych meczach bez zwycięstwa drużyny ze stolicy i wypowiedziach Papszuna, zdecydowana większość kibiców Legii chce go jak jak najszybciej w klubie („Chcieć to połowa sukcesu, niewystarczająca.”) , a niektórzy wręcz czekają na obecnego szkoleniowca Rakowa niczym na zbawcę. Jawi on się im jako osoba zdeterminowana, bezkompromisowa, zdecydowana, która zaprowadzi porządek w tym chaosie, jaki panuje w klubie ze stolicy. Ciekawe, czy jeśli w przyszłości pojawi się jakiś nieprzychylny transparent na temat trenera na trybunach stadionu przy Łazienkowskiej (a prędzej, czy później na pewno się pojawi) to też się na nich obrazi i wrzuci wszystkich kibiców do jednego worka? Kolejne wypowiedzi Papszuna, mają już coraz mniej wspólnego z Rakowem, a coraz więcej z urabianiem fanów z Warszawy. Może więc oni zrzucą się na wykupienie trenera z Częstochowy, skoro Dariusz Mioduski wciąż nie może znaleźć portfela?

Marek Papszun narzekający na kibiców i władze Rakowa, chyba nie do końca ma świadomość z jakim żmijowiskiem będzie miał do czynienia w Legii. Gdy odrąbie głowę każdej z hydr żyjących w czeluściach Legia Training Center, na jej miejscu wyrosną dwie następne. Stąd już teraz musi dbać o swoją armię czyli kibiców Wojskowych, którzy powiedzą mu „Masz mój miecz”. Tylko z ich pełnym wsparciem, jest w stanie pokonać zło, czające się w gabinetach, korytarzach i kazamatach warszawskiego klubu…

Nasi partnerzy

Logo
Logo
Logo