Pa, pa… Papszun? Ballada o zwolnieniu, którego nie będzie
Coraz częściej, zwłaszcza wśród dziennikarzy sportowych i kibiców Rakowa Częstochowa zaczyna pojawiać się temat zwolnienia trenera Marka Papszuna. Sprawdźmy, co zarzuca się szkoleniowcowi Medalików.
Wysłane przez Dariusz Mrowiec | paź 23, 2025 | Piłka nożna | 8 min czytania

Spis treści:
Częstochowianie bardzo słabo rozpoczęli tegoroczny sezon ligowy. W 11 meczach ponieśli już 5 porażek, czyli tyle, co w całym sezonie mistrzowskim 2022/23. Dużo lepiej wiedzie się drużynie w europejskich pucharach, gdzie awansowali do fazy ligowej Ligi Konferencji i zainkasowali komplet punktów w pierwszej kolejce. Aspekty wizualne gry drużyny w tych rozgrywkach, jednak też nie powalają na kolana.
Styl gry
Kibice i obserwatorzy już od jakiegoś czasu narzekali na styl gry Rakowa. W zeszłym sezonie mówiło się o „zabijaniu futbolu” przez czerwono-niebieskich i „przepychaniu” przez nich meczów. Wtedy jednak zgadzały się wyniki i do ostatniej kolejki częstochowianie bili się o mistrzostwo Polski. Wszystko zależy jednak od kontekstu i stosunku do klubu. To jak z kimś kto nadużywa alkoholu. Jeśli go nie lubimy powiemy, że jest „śmierdzącym pijakiem”, a jeśli go lubimy powiemy, że jest w „szponach nałogu”. Zarzut o przepychaniu spotkań i golach w samych końcówkach jest przewrotny. Ileż razy mówi się o tym, że najlepsze drużyny od przeciętnych odróżnia to, że wygrywają nawet wtedy kiedy z ich gry to nie wynika. Mówi się wtedy, że jest to potwierdzenie jej jakości. Natomiast gole w samych końcówkach świadczą tylko o sile mentalnej drużyny i ambicji do ostatniej sekundy spotkania. Robienie z tego zarzutów w stosunku do Rakowa było totalnym nieporozumieniem. Styl gry faktycznie od pewnego czasu nie jest porywający. Ostatnie spotkanie z Cracovią było tego najlepszym przykładem. Bezradność drużyny aż biła po oczach. Same zmiany dokonane przez sztab też były dość kontrowersyjne. Raków w ogóle nie tworzył sobie okazji strzeleckich (miał najniższe xG od kilku lat), a zamiast zmian w środku pola wprowadzono dwóch napastników. Jednak, czy trofea przyznaje się za styl? To jest piłka nożna, a nie skoki narciarskie, czy łyżwiarstwo figurowe. Liczą się bramki. Gdyby liczył się styl, to Jose Mourinho prowadziłby dziś co najwyżej Płomień Czarny Las. Mecz przegrany w fatalnym stylu i po pięknych akcjach to w obu przypadkach zero punktów. Nie ma się jednak co dziwić rozgoryczeniu kibiców, bo każdy chciałby, żeby styl gry szedł w parze z wynikami. Na ten moment nie ma ani tego, ani tego.
Apatia po przerwach w rozgrywkach
Kolejny zarzut w stronę trenera Marka Papszuna i w zasadzie całego sztabu szkoleniowego to sytuacja, w której kolejny raz, po dwutygodniowej przerwie reprezentacyjnej drużyna wyglądała najgorzej w sezonie. Właśnie z Cracovią i w pierwszej połowie meczu z Górnikiem Zabrze. Niewielu zawodników Rakowa zostało powołanych do reprezentacji, więc trener przed tymi meczami miał czas i materiał ludzki, by optymalnie przygotować się pod najbliższego rywala. To jest rzeczywiście sytuacja zastanawiająca, że najsłabiej Raków prezentuje się w momentach, gdy sztab ma najwięcej czasu na pracę z piłkarzami. Historycznie początki rundy wiosennej też były w wykonaniu Medalików nie najlepsze. Z kolei pod względem mentalnym, po stracie pierwszej bramki zespół kompletnie się rozsypał, co nie powinno mieć w miejsca w momencie, gdy ostatnie mecze Rakowa były zwycięskie i morale powinny stać na wysokim poziomie.
Na usprawiedliwienie trenera i słabych wyników Rakowa trzeba wspomnieć o bardzo istotnej sprawie, a mianowicie odejściu przed sezonem z klubu Gustava Berggrena i poważnej kontuzji Vladislava Kochergina. Był to silnik drużyny – jej motor napędowy. Oboje byli wśród najlepszych pomocników całej Ekstraklasy. Ich następcy, czyli Karol Struski, Oskar Repka i Marko Bulat mają przed sobą dużo pracy, by wskoczyć na prezentowany przez ich poprzedników poziom. Nie stanie się to z dnia na dzień. Sytuacji trenerowi nie ułatwiają również kontuzje innych kluczowych graczy jak Ivi Lopez, czy Jean Carlos Silva. Nie mówimy więc o drugoplanowych zawodnikach, a o tych na których opierała się siła drużyny.
„Dziwne” transfery
Czy wszystkie decyzje personalne wydają się przeciętnemu kibicowi dobre i racjonalne? Oczywiście, że nie. Milion euro wydany na Patryka Makucha, czy z najświeższych „wymiana” Rochy na Rondicia wydaje się kompletnym nieporozumieniem. Lubiany w szatni Portugalczyk, który nie dostał tak naprawdę poważnej szansy w Rakowie, w Zagłębiu Lubin znowu staje się skutecznym snajperem. Z kolei napastnik wypożyczony z FC Koeln jak na razie ma problemy z płynnym poruszaniem się po murawie. Jak jednak mówią gracze giełdowi – „analiza wsteczna zawsze skuteczna”. Na tamten moment sztab uznał, że Rondić bardziej przyda się drużynie, niż Rocha. Świat piłkarski jest bardzo skomplikowany – jest w nim mnóstwo zależności, których obserwatorzy z zewnątrz nie są w stanie dostrzec. Trener decydując się na wystawienie, czy posadzenie jakiegoś zawodnika na ławce dysponuje o wiele większą wiedzą, niż kibice, czy dziennikarze. Obserwuje ich w czasie treningów, zna ich dyspozycję fizyczną, patrzy na założenia taktyczne pod danego rywala. Reszta widzi i rozlicza trenera po fakcie i ma do tego pełne prawo. Jednak, czy bardziej powinniśmy ufać trenerowi z takim dorobkiem, jaki posiada Marek Papszun, czy naszemu „wydaje mi się” – to dwie różne sprawy.
Czy od Rakowa i Marka Papszuna należy wymagać więcej? Oczywiście, że tak. Pod względem przychodów klubu, czy wynagrodzeń zawodników czerwono-niebiescy znajdują się w czubie Ekstraklasy obok Lecha Poznań i Legii Warszawa. Niestety nie pod względem infrastrukturalnym, ale to już temat na inne artykuły, których pojawiało się już całkiem sporo. Czy należy dać sztabowi czas na poprawę wyników? Czy trener, który doprowadził klub do tak wielkich sukcesów zasługuje na pełne zaufanie? Obecne słabe wyniki w Ekstraklasie, to tak naprawdę pierwszy poważniejszy kryzys w czasie jego pracy w Rakowie. Tyle się mówi wśród dziennikarzy o potrzebie cierpliwości wobec trenerów i nie zwalniania ich przy pierwszej możliwej okazji, a później przy serii słabszych meczów pierwsi krzyczą o zwolnieniach. Były prezes Legii Bogusław Leśniodorski już skreślił możliwości dalszych sukcesów Marka Papszuna w Rakowie. Należy zapytać, czy leży mu na sercu dobro Rakowa? Można mieć poważne wątpliwości. Jeśli Marek Papszun nie zasługuje na pełne zaufanie i wsparcie wśród kibiców Rakowa, to kto zasługuje?
Cele na sezon
Na tym etapie sezonu najważniejszy dla częstochowian był awans do fazy ligowej Ligi Konferencji. Daje to pieniądze, szansę na rozwój sportowy, możliwość wypromowania i późniejszej sprzedaży wyróżniających się zawodników. Cel ten udało się osiągnąć. Teraz priorytetem jest skuteczne punktowanie w lidze. Miejsce premiowane awansem do europejskich pucharów to kluczowa sprawa dla całej organizacji jaką jest Raków. Bez tego dalszy rozwój klubu jest niemożliwy. Podobnie jak bez stadionu z prawdziwego zdarzenia, ale to nie miejsce na ten zajmujący dla każdego kibica klubu temat. Poziom w Ekstraklasie stale się podnosi. Tegoroczne okienko transferowe, wyniki polskich klubów w kwalifikacjach europejskich pucharów i rekordowe kwoty wydane na transfery to potwierdzają. Oprócz drużyn walczących w ostatnich latach o mistrzostwo takich jak Jagiellonia, Raków, Legia, Lech dołączają kolejne, jak Pogoń, Cracovia, czy Górnik. Musimy się zmierzyć z sytuacją, w której trzecie, czy czwarte miejsce dla Rakowa nie jest żadną porażką, a dobrym wynikiem.
Fakty
Czy Marek Papszun jest najlepszym, co przydarzyło się Rakowowi Częstochowa w całej swojej historii? Nie. Czy Marek Papszun i Michał Świerczewski jest najlepszym, co przydarzyło się Rakowowi w całej swojej historii? Tak! Świadczą o tym zdobyte trofea: Mistrzostwo Polski, dwukrotny triumf w Pucharze Polski, Superpuchar. Przed tym duetem stojącym na czele pionu organizacyjnego i sportowego klubu, najwyższym miejscem drużyny była ósma lokata w sezonie 1995/96. Michał Świerczewski jest świetnym biznesmenem i – co udowodnił – doskonale orientuje się w realiach piłkarskich. Dopóki właściciel klubu pompujący w drużynę miliony złotych jest przekonany, że Marek Papszun jest najlepszym wyborem na stanowisku trenera Rakowa Częstochowa, to kibice powinni im obu zaufać. Właściciel klubu znany jest ze spokojnych i przemyślanych ruchów. Nie działa pod wpływem impulsu, czy nacisku z zewnątrz. Pamiętać należy, gdzie klub był 10 lat temu, gdzie jest dzisiaj i komu to zawdzięcza. Dyskutujmy nad stylem gry, nad tym co można poprawić, co nam się nie podoba. Z oceną sezonu i trenera poczekajmy jednak do jego końca, bo jak na razie Raków jeszcze nic nie przegrał, a wygrał już dużo – awans do fazy ligowej Ligi Konferencji.




