Oskar Pietuszewski w FC Porto. „Wszystko zależy od niego”
Za nami jedna z największych sag transferowych w historii PKO BP Ekstraklasy. Czy Oskar Pietuszewski zdoła podbić Portugalię?
Wysłane przez Iwo Kępiński | sty 7, 2026 | Piłka nożna | 7 min czytania

Spis treści:
Dokonało się to, o czym mówiono od tygodni. Oskar Pietuszewski został ogłoszony zawodnikiem portugalskiego FC Porto. Mimo wcześniejszych zapewnień, Jagiellonia nie zdołała utrzymać swojego diamentu choćby pół roku dłużej, ze względu na ogromne zainteresowanie ze strony zachodnich klubów. Wymienianych klubów było wiele: Manchester City, Chelsea, FC Barcelona, Bayern Monachium i inne. Ostatecznie skończyło się na ekipie Smoków, co może wyjść jeszcze niepełnoletniemu zawodnikowi na dobre. Portugalski klub poinformował również w oficjalnym komunikacie o wysokości kwoty transferu – Jagiellonia zarobi na Pietuszewskim kwotę ~10 milionów euro z uwzględnieniem bonusów. Ponadto klub z Białegostoku zapewnił sobie 10% od kwoty przyszłego transferu.
Pierwsze kroki w piłce, wrażenie robił już w juniorach
Eksperci od lat podkreślają, że aby zostać piłkarzem na najwyższym poziomie, należy rozpocząć treningi jak najwcześniej, jak też było w przypadku Oskara. „Moja przygoda z piłką zaczęła się już w wieku przedszkolnym. Już wtedy piłka sprawiała mi wiele frajdy i już uczęszczałem na treningi. W wolnym czasie lubiłem chodzić na boisko szkolne, gdzie podpatrywałem starszych chłopaków, którzy rozgrywali „Turnieje Podwórkowe”. Zdarzało się, że brali mnie do swoich drużyn i rywalizacja ze starszymi dodawała mi pewności siebie. Już wtedy wiedziałem, że to jest sport, w którym chcę się rozwijać” – mówił jakiś czas temu dla oficjalnych mediów Jagielloni Białystok.
Bardzo szybko, bo już w wieku nastoletnim Pietuszewski przykuwał sporą uwagę. W CLJ U-19 debiutował mając zaledwie 15 lat. To rzadki, choć nie niespotykany przypadek. Wyjątkowy jest jednak fakt, że Oskar nie tylko tam był, ale od pierwszego meczu notował statystyki do klasyfikacji kanadyjskiej. Co ciekawe, nie zawsze był kojarzony z pozycją lewego skrzydłowego. Jeszcze w juniorach, jak sam mówił, skłaniał się ku grze na „dziesiątce” lub nominalnej „dziewiątce”. Kto wie, być może to właśnie on będzie w reprezentacji następcą Lewandowskiego?
Wybuch kariery
Zawodnika w tak młodym wieku, z taką eksplozją formy, w Polsce jeszcze nie było. Nieco na wyrost szansę debiutu w seniorskiej drużynie Dumy Podlasia dostał już trzy miesiące po ukończeniu 16. roku życia – w rewanżowym starciu z Ajaxem Amsterdam, głównie z uwagi na już przegrany dwumecz. O Pietuszewskim Adrian Siemieniec „przypomniał” sobie w końcówce rundy jesiennej sezonu 2024/25. Wówczas nastolatek otrzymał dziesięć minut w spotkaniu wyjazdowym z Pogonią Szczecin. Zdecydowanie większą rolę zaczął odgrywać na wiosnę, łapiąc minuty w niemal każdym meczu. Wtedy też strzelił swoją pierwszą bramkę oraz zanotował pierwszą asystę. Pozytywnie dał się też zapamiętać dzięki efektownej zmianie w spotkaniu Pucharu Polski z Legią Warszawa, rozegranym w cieniu sędziowskich kontrowersji.
Prawdziwy rozkwit umiejętności młodego Polaka nastąpił w obecnym sezonie, a pomogła w tym kolejna rewolucja w kadrze Jagiellonii. Pietuszewski rozpoczął sezon jako pierwszy wybór Adriana Siemieńca i tak też pozostało przez całą rundę. Ci, którzy mieli rywalizować z Oskarem, zupełnie zawiedli. To Alex Cantero miał być głównym konkurentem 17-latka w walce o pierwszy plac, lecz ten okazał się jednak zupełnym rozczarowaniem, łapiąc w przeciągu rundy zaledwie osiemdziesiąt sześć minut w Ekstraklasie. Argumentów, by realnie zagrozić Pietuszewskiemu, nie przedstawił również Louka Prip, który mimo doświadczenia i ostatniego sezonu spędzonego w Turcji nie zdołał dojść do poziomu prezentowanego przez Oskara.
Hype na młodego Polaka jeszcze bardziej rozkręciło wrześniowe zgrupowanie reprezentacji Polski do lat 21, podczas którego w dwóch spotkaniach trzykrotnie trafiał do bramki rywali oraz zanotował jedną asystę. Kilka dni później serwis Transfermarkt zaktualizował wartości zawodników grających w PKO BP Ekstraklasie. Pietuszewski zanotował skok z 2,5 miliona euro do aż ośmiu milionów euro, co niebagatelnie podniosło skalę szumu wobec kariery 17-latka. Po grudniowych wycenach niemiecki portal wycenia Oskara na aż 12 milionów euro.
Perspektywa gry w Portugalii
Mówi się, że Oskar Pietuszewski nie widział dla siebie innej ścieżki kariery niż tej wiodącej przez portugalski klub. Zdaniem Tomasza Włodarczyka z Meczyków, mimo zainteresowania ze strony klubów z pięciu najlepszych lig w Europie, miał stronić od większości z nich. Jedynym realnym kierunkiem miała być LaLiga, co sugeruje, że Pietuszewski od początku spoglądał wyłącznie na Półwysep Iberyjski. FC Porto ma być natomiast bezpiecznym ruchem pod kątem gry nawet już teraz. Z jakich powodów?
Obecnie portugalski potentat ma do dyspozycji zaledwie jednego lewego skrzydłowego, a w ostatnich tygodniach trenerzy Smoków często musieli próbować „kwadratowych jaj”, by móc kogoś wpuścić za Borję Sainza. Nierzadko na lewą stronę schodzili Pepê oraz William Gomes, którzy docelowo mają ze sobą rywalizować na prawym skrzydle. Kolejnym argumentem jest fakt, że FC Porto jest niemal pewne gry wiosną w Lidze Europy i wciąż pozostaje w grze o zdobycie Pucharu Portugalii. Ponadto minuty w lidze mogą okazać się tymi najłatwiejszymi do zdobycia, bo rywale spoza TOP-4 prezentują poziom porównywalny do zespołów z PKO BP Ekstraklasy. Bez wątpienia, kolejnym punktem za, jest obecność w klubie dwóch innych Polaków – Jakuba Kiwiora oraz Jana Bednarka, dzięki którym aklimatyzacja stanie się łatwiejsza.
Czemu Porto zdecydowało się zapłacić tak dużą sumę za 17-latka z trzema golami w tym sezonie? Jeden powie, że płacą za potencjał, inny wspomni o tym, że Pietuszewski jest już teraz ważną postacią zespołu liczącego się w Europie. I obaj mają rację. Pietuszewski to skrzydłowy, bez którego Jagiellonia ma ogromny problem. Mimo tego, że kojarzony jest z dość rozrywkowym stylem gry, nie można zapominać, że Oskar to zawodnik, który biega jak wół, nie można mu odmówić sporej pracy w defensywie. A dodatkowo posiada świetne parametry fizyczne do gry na najwyższym poziomie. Jego intensywność czyni go bardzo interesującym kąskiem na rynku. Gdyby jednak miał 25 lat, nie wystarczyło by to na ruch do tak dużego klubu jak Porto, które w takim przypadku przywiązywałoby większą wagę do przede wszystkim liczb w ofensywie.
Wszystko zależy od niego. Szanse bez wątpienia dostanie, a okres rundy wiosennej będzie niezwykle ważny. W razie słabego półrocza następstwem może być tułaczka po wypożyczeniach, która rzadko kiedy kończy się happy endem. W ostatnich latach Smoki wypuściły wielu świetnych skrzydłowych. Jeśli Oskar chce dołączyć do tego grona, musi poprawić decyzyjność oraz drybling na małej przestrzeni. Bez wątpienia może sięgnąć po szczyty marzeń każdego dziecka. Ale by się udało, głowa musi pozostać na swoim miejscu.
Rozwój Ekstraklasy
Transfer Pietuszewskiego jest odzwierciedleniem postępu, który jest zauważalny gołym okiem. Nasza liga stoi na tak wyrównanym poziomie, że trudno jednoznacznie określić, czy jest to jej wada, czy zaleta. Na znaczeniu nasze rozgrywki zyskują aktualnie szczególnie w Europie, PKO BP Ekstraklasa aktualnie zajmuje 11. miejsce, a w tym roku zacznie zbierać pierwsze owoce dzięki awansowi do najlepszej piętnastki. Wszystko idzie ku lepszemu, bo rosną kwoty transferowe, rośnie liczba oglądających oraz frekwencja na stadionach. Obecnie oczy tuzów piłkarskich skierowane są ku procesowi sprzedaży na pokazywanie meczów w latach 2027-2031. Za sezon 2024/25 PKO BP Ekstraklasa wypłaciła polskim klubom aż 298 milionów złotych. Biorąc pod uwagę wielowymiarowy rozwój rozgrywek oraz inflację, zarządzający liczą na znaczny wzrost tej kwoty od 2027 roku, co jeszcze bardziej przyczyni się do rozwoju polskiej piłki.
Obecnie polskie akademie rosną w siłę, a biało-czerwona piłka zaczyna zbierać pierwsze owoce rewolucji wprowadzonych przez Zbigniewa Bońka. Mimo zniesienia przepisu o młodzieżowcu, kluby w obecnej kampanii zaczęły chętniej stawiać na młodych zawodników i to nie tylko tych urodzonych w 2004, czy 2005 roku. To właśnie jednym z nich jest Oskar Pietuszewski, dzisiaj niemal zrównujący się w kwocie rekordowego transferu wychodzącego z Ekstraklasy, a w przyszłości może go nawet pobić efektem spełnionych bonusów.




