„Oglądałem w pokoju, bo nie mogłem wytrzymać”. Łukasz Tomczyk po półfinale Pucharu Polski
Po emocjonującym meczu Rakowa z GKS-em Katowice w ramach 1/2 finału STS Pucharu Polski głos w sprawię przebiegu spotkania zabrał Łukasz Tomczyk. W rozmowie z Kanałem Sportowym wspomniał o oczekiwaniach i problemach czerwono-niebieskich w pierwszej połowie spotkania.
Wysłane przez Mateusz Majda | kwi 11, 2026 | Piłka nożna | 6 min czytania

Spis treści:
Czwartkowy wieczór przy Limanowskiego 83 przysporzył wiele emocji. W ramach półfinału STS Pucharu Polski Raków Częstochowa gościł u siebie GKS Katowice. Pomimo, że to goście stworzyli sobie dwubramkową przewagę, czerwono-niebiescy zdołali szybko odrobić straty, a nawet dwukrotnie wychodzili na prowadzenie. Mecz ostatecznie, przy wyniku 4:4 i dogrywce, rozstrzygnął się w serii rzutów karnych, a o awansie Rakowa i tym samym powrocie na PGE Narodowy po trzech latach przesądziła rewelacyjna forma oraz stoicki spokój Oliwiera Zycha.
Warto dodać, że Raków Częstochowa od pierwszych minut musiał sobie radzić bez trenera, który pauzował z powodu czerwonej kartki. Mecz ten obserwował z wysokości wieży telewizyjnej, z której to starał się dyrygować zespołem. Po wygranym starciu odniósł się do tej sytuacji w rozmowie z Kamilem Głębockim w Kanale Sportowym.
- „Jest trudniej. Coś krzyczysz, nikt cię nie słyszy. Musisz zadzwonić, tracisz czas. Jedną sytuację rozwiązałbym inaczej, gdybym był na ławce. Miała wpływ na końcówkę spotkania, ale już trudno” – mówił Łukasz Tomczyk.
Ostanie minuty w wykonaniu obu drużyn były pełne emocji, a czym było bliżej końca, tym coraz bardziej nie było pewne, która drużyna wyjdzie zwycięsko z tego starcia.
- „Oglądałem w pokoju, bo nie mogłem wytrzymać” – wspomniał o ostatnich minutach meczu szkoleniowiec Rakowa.
Łukasz Tomczyk po meczu Rakowa z GKS-em Katowice
Po zwycięskim meczu Rakowa z GieKSą, Łukasz Tomczyk w rozmowie z Kanałem Sportowym opowiedział o przebiegu spotkania z trybun.
- „Uważam, że nie weszliśmy źle w ten mecz. Początek mieliśmy naprawdę dobry. Później dostaliśmy jednego, drugiego. Miał Johny sytuację bardzo dobrą na 1:1. No nie skończył jej, czyli to nas już trochę dobiło i czuć było, że GKS ma taką energię, że idzie po drugiego gola. Miała swój moment i czuć było po nas taki spadek i taką lekką presję, że mieliśmy dużo prostych strat. Uważam też, że boisko dzisiaj nie pomagało, bo bardzo skakała ta piłka. Dużo było takich prostych strat, dużo zawodników się chowało w tym momencie, żeby dostać piłkę” – mówił trener Rakowa o problemach w pierwszej połowie.
Następnie zapytany o regularne tracenie goli w końcówkach meczów, co miało miejsce w ostatnim ligowym starciu z Widzewem Łódź, czy też właśnie w spotkaniu z GKS-em Katowice, odpowiedział:
- „Nie wiem czy koncentracja. Może trochę podświadomie chcesz heroicznie obronić. Jesteś za nisko, nie grasz tego, co grałeś przez cały mecz, że osiągnąłeś wynik korzystny i bardzo mocno bronisz. Uważam, że Raków też jest w przebudowie i jak dla mnie oczekiwania są bardzo duże, ale też trzeba spojrzeć ile rzeczy tu się buduje między nami w sztabie, w klubie. Ja sam wystawiłem dużo różnych jedenastek, żeby poznać zespół. Mamy dużo urazów. Jesteśmy po iluś meczach w sezonie, więc to wszystko czuć i widać” – wspomniał Łukasz Tomczyk.
Łukasz Ocimek po zaciętym meczu Rakowa z GKS-em Katowice
Z powodu nieobecności Łukasza Tomczyka, drużyną Rakowa na ławce rezerwowych dowodził asystent szkoleniowca, Łukasz Ocimek. Po meczu podczas konferencji prasowej przedstawił swoją opinię na temat przebiegu starcia.
- „Co do meczu, pierwsza połowa, generalnie ona była pod kontrolą z piłką. Posiadaliśmy piłkę ponad 55 procent. Mieliśmy jedną szansę, drugą szansę po stałym fragmencie gry Stratosa. Problemem były fazy przejścia, bo tą piłkę traciliśmy za często. Dwie bramki, które GKS strzelił były z fazy przejścia” – mówił Łukasz Ocimek, zwracając uwagę na problemy Rakowa z wyprowadzaniem piłki, co idealnie odzwierciedlały pierwsze trafienia dla drużyny z Katowic.
W późniejszym komentarzu wspomniał o planie na drugą połowę.
- „Cała przerwa była poświęcona temu, że GKS będzie bez piłki, będzie grał niżej, a jak będzie presował, no to my musimy sobie z tym poradzić i musimy po zmienia strony grać zdobywająco i częściej wchodzić w pole karne. No i te pierwsze 10 minut drugiej połowy pokazało, że Raków Częstochowa potrafi to robić. Bardzo robra energia od pierwszych minut drugiej połowy, pierwsza bramka, druga bramka ze stałego fragmentu gry. No i dalej też już kontrola tego meczu, zarządzanie tego meczu też na plus, bramki straciliśmy z pojedynczych akcji, które Katowice wykorzystały z naszych błędów” – mówił.
Na samym końcu nie zabrakło pochwał w stronę rywala. Asystent Łukasza Tomczyka podkreślił bardzo dobre przygotowanie drużyny z Katowic.
- „Duży respekt dla przeciwnika, bo wiem jak trudno było się do tego meczu przygotować. GKS Katowice bardzo mocno się rozwija. Ten sezon ma bardzo dobry i dzisiaj tą poprzeczkę zawiesił wysoko. Także dziękujemy i gratulację też dla Katowic za postawę” – chwalił GieKSę Łukasz Ocimek.
Czy to był mecz założycielski dla Częstochowian?
Raków Częstochowa nie grzeszył formą w ostatnim czasie. Drużyna prowadzona od rundy wiosennej przez Łukasza Tomczyka tylko dwukrotnie zdobyła komplet punktów w PKO BP Ekstraklasie. W związku z tym sytuacja w tabeli stawała się coraz mniej sprzyjająca. Medaliki potrzebowały zwycięstwa, a największy ratunek upatrywano w Pucharze Polski.
Raków Częstochowa nie zawiódł, odnosząc triumf nad drużyną z Katowic. Po meczu można było zobaczyć świętujących piłkarzy, i ten mecz na pewno dodał im trochę pewności. Podczas konferencji prasowej głos w sprawie zwycięstwa zabrał Łukasz Ocimek, podkreślając że Raków jest drużyną walczącą o najwyższe trofea.
- „No zdecydowanie tak, każdy piłkarz gra po to, żeby zdobywać trofea. Jesteśmy w finale, cel jest prosty. Myślę, że ten mecz będzie, może nie założycielskim momentem, ale dam nam powera przed niedzielnym meczem, przed kolejnymi meczami ligowymi aż do finału, bo stać nas na to, żeby zrobić jeszcze w tej końcówce sezonu duże rzeczy” – stwierdził asystent szkoleniowca czerwono-niebieskich.
Zapraszamy do obejrzenia naszego studia pomeczowego, poniżej.




