startBlogOd Szwargi do Iordănescu. Nowi trenerzy w Ekstraklasie

Od Szwargi do Iordănescu. Nowi trenerzy w Ekstraklasie

Zbliżający się sezon 2025/2026, jak zawsze, przyniesie nam świeże twarze na ławkach trenerskich. Przedstawiamy zestawienie dobrze znanych postaci i debiutantów, zaskakujących decyzji i prawdziwych trenerskich bomb. Od Dawida Szwargi do Edwarda Iordănescu.

Wysłane przez Igor Grzesiak | lip 13, 2025 | Piłka nożna | 10 min czytania

DAWID SZWARGA — ARKA GDYNIA

Zestawienie otwieramy trzema szkoleniowcami, dla których prowadzenie swoich drużyn w nadchodzącym sezonie nie będzie żadną nowością. Jednak tym razem wchodzą oni na grunt ekstraklasowy — ponownie lub po raz pierwszy — i de facto również są „nowymi” trenerami w Ekstraklasie.

Dawid Szwarga pół roku temu, wraz z końcem rundy jesiennej, pożegnał się z Rakowem, obejmując ówczesnego faworyta do awansu do Ekstraklasy — gdyńską Arkę. Paradoksalnie zadania wcale nie miał prostego, bo obejmował zespół, który punktował znakomicie, i wydawało się, że trener Szwarga ma bardzo mało do zyskania, a wiele do stracenia. Szczęśliwie dla byłego szkoleniowca Rakowa, przez pół roku pracy na Pomorzu pozostawił po sobie niemal wyłącznie pozytywne wrażenie, pewnie wprowadzając Arkę do Ekstraklasy po pięciu latach rozłąki.

Przedstawiciel grupy trenerskiej „Deductor” wraca zatem do Ekstraklasy — zgodnie z planem — zanim zdążył dobrze się z nią pożegnać i wręczyć jej pożegnalny bukiet kwiatów. Jego styl jest doskonale znany wszystkim obserwatorom polskiej piłki. Szwarga w końcu jest trenerem, który doprowadził polski klub do fazy grupowej Ligi Europy, co za często się nie zdarza. To nowoczesne podejście, oparte na kalkulacji, dogłębnej analizie i perfekcjonizmie. Trener Arki w przestrzeni medialnej był swojego czasu krytykowany za stosowanie słynnej dla siebie „nowomowy piłkarskiej”, jednak w rozmowie z Tomaszem Ćwiąkałą, w bezpośrednich słowach odniósł się do tych zarzutów: „Taka nomenklatura, nowomowa piłkarska często zależy od tego jaką ktoś ma wiedzę, jaką ktoś ma teorie na temat futbolu. Wiadomo, że nie ma nic bardziej praktycznego niż dobra teoria. Oczywiście każdy doświadczony trener zawsze mówi, że on jest praktykiem, a nie teoretykiem, ale to są takie dość tanie sformułowania. Jeżeli ktoś reaguje emocjonalnie, można powiedzieć w sposób trochę odtrącający na jakieś nowe sformułowania, nowe zdanie, które wcześniej nie padało w futbolu, a które już jest normą, to to bardziej świadczy o tej drugiej osobie niż o osobie, która to wypowiada”.

Zapowiada się na to, że Dawid Szwarga wraca do Ekstraklasy w roli pierwszego trenera, nie tylko z typowym dla siebie sposobem mówienia o piłce na konferencjach prasowych, ale również z ciekawym projektem, który może namieszać w ligowej tabeli, podobnie zresztą jak beniaminkowie w ubiegłym sezonie.

MARCIN BROSZ — TERMALICA

Trenera drużyny z Niecieczy fanom Ekstraklasy również nie trzeba przedstawiać. Marcin Brosz ma za sobą wiele lat stażu w piłkarskiej elicie. W przeszłości spędził cztery lata w Piaście Gliwice, dwa w kieleckiej Koronie, a następnie wrócił na Śląsk, by przez pół dekady poprowadzić Górnika, z którym udało mu się nawet awansować do eliminacji europejskich pucharów. Decyzja, by w ubiegłym roku zasiąść za sterami pierwszoligowego Bruk-Betu, wydawała się zatem nieoczywista, albowiem urodzony w Knurowie trener mógł spokojnie, w ciepłym fotelu czekać na oferty z Ekstraklasy, które prędzej czy później by nadeszły. Misja jednak została wykonana i Brosz, po paru latach, wraca do Ekstraklasy. Cóż, czasem warto cofnąć się o krok, by następnie wykonać dwa do przodu.

Były piłkarz Górnika Zabrze czy Polonii Bytom to trener „maratończyk”, dobrze czujący się w długoletnich projektach, na co jasno wskazują jego wcześniejsze doświadczenia. Termalica zatem – tym razem – nie jest tak oczywistym faworytem do spadku z hukiem do 1. ligi, jak miało to miejsce w poprzednich wojażach Słoni w elicie. Zespół z Małopolski może wnieść do Ekstraklasy naprawdę dużo świeżości. To drużyna, która pragnie grać nowoczesny futbol, oparty na intensywności i inteligentnym zarządzaniu fazami przejściowymi. Tak doświadczony fachowiec jak trener Brosz z całą pewnością może pomóc w wykonaniu misji pod kryptonimem „Utrzymanie”.

MARIUSZ MISIURA — WISŁA PŁOCK

Pierwszy debiutant w naszym zestawieniu. Trener, który do tej pory prowadził zaledwie trzy kluby – trzecioligową Wartę Gorzów Wielkopolski., Znicz Pruszków i obecnie Wisłę Płock, staje przed ogromną szansą, by dołączyć do ekstraklasowej „karuzeli trenerskiej”. Już przed poprzednim sezonem zapowiadało się, że ręce po perspektywicznego Misiurę mogą wyciągnąć Warta Poznań czy Motor Lublin, jednak finalnie wybrał on pracę na Mazowszu. Jeszcze przed samym sezonem, w rozmowie z serwisem Transfery.info, mówił: „Kibice przychodzą na ten stadion i chcą widzieć ofensywnie grającą piłkę, chcą widzieć bramki, chcą widzieć szybkie ataki, więc uważam, że my musimy temu sprostać. A jak inaczej temu sprostać, niż grając ofensywnie?!”

I trzeba przyznać, że nie były to tylko mrzonki i to o czym opowiadał skrzętnie realizował na przestrzeni ostatnich miesięcy. Gra trójką obrońców, w systemie z wahadłami, stawianie na ofensywę, o której często wspominał i praca w wysokim pressingu sprawiły, że Wisła zakończyła sezon na trzeciej lokacie i po zwycięskich barażach wraca na salony.

Liczymy więc, że każdy z beniaminków nie opuści gardy i wszystkie trzy ekipy przeniosą swoje największe atuty do realiów najwyższej klasy rozgrywkowej. Bo trzeba przyznać, że każda z drużyn – Arka, Termalica i Wisła – ma do zaoferowania coś innego, na swój sposób ciekawego. Nawiasem mówiąc– nie są to drużyny z przysłowiowej „czapy”.

MAX MÖLDER — PIAST GLIWICE

Po trzyletniej kadencji Aleksandara Vukovicia, zarząd Piasta Gliwice zwrócił swe oczy ku Skandynawii, by sięgnąć po najbardziej nieoczywiste nazwisko w naszym zestawieniu. Nowym szkoleniowcem niebiesko-czerwonych został Szwed – Max Mölder. Czterdziestolatek prowadził dotychczas Landskronę – zespół występujący na drugim poziomie rozgrywkowym w jego ojczyźnie. Wydaje się to angaż mocno ryzykowny: Szwed bez większych sukcesów trenerskich, który dopiero musi nauczyć się polskiej, specyficznej rzeczywistości– to się może nie udać.

Mölder w rodzimych mediach wypowiadał się o swojej filozofii gry w następujący sposób: Traktujemy poszczególne spotkania jako mały element całości. Staramy się dążyć do perfekcji.” […] Lubię drużyny, które mają odpowiednią energię. Bez tego to wszystko jest nużące. Jeżeli chcesz, żeby zawodnicy pokazywali odpowiednią energię, sam musisz być jej pełen.”

Być może to ekstraklasowe sukcesy innego Skandynawa w Poznaniu – Nielsa Frederiksena – wpłynęły na to, że Piast zwrócił się ku temu rynkowi. Tak czy siak, ten nieoczywisty angaż na pewno sprawi, że bacznie będziemy obserwować wydarzenia w klubie z Gliwic. A sam Mölder – przy dobrej charakteryzacji – spokojnie mógłby występować w serialu Wikingowie. Wszyscy kibice mają tylko nadzieję, że Piast po zakończeniu sezonu nie trafi do pierwszoligowej Walhalli…

MICHAL GAŠPARÍK — GÓRNIK ZABRZE

W przeciwieństwie do sąsiadów z Gliwic, Górnik – po drugim w ostatnich latach zwolnieniu Jana Urbana – sięgnął po trenera, który dla polskiego kibica nie jest zupełnym anonimem. W sezonie 2011/12 jeszcze jako piłkarz, zaliczył krótką przygodę w drużynie, którą teraz poprowadzi, a dekadę później, jako trener Spartaka Trnava, najpierw uległ Rakowowi w eliminacjach do europejskich pucharów, a rok później zapisał się złotymi zgłoskami w memicznej historii polskiej piłki, fundując Lechowi Poznań tzw. eurowpier*ol.

W Trnavie tak opisywał pożądany przez siebie styl gry swoich podopiecznych: „Chcę, żebyśmy grali ofensywny, zorganizowany, wymagający futbol, gdzie zawodnicy ostro biegają w każdym meczu i eksplozywnie naciskają na przeciwnika”. Gašparík podchodzi do futbolu w sposób analityczny. Otwarcie mówi również o swoim trenerskim autorytecie, który we wcześniej wspomnianej materii jest absolutnym perfekcjonistą: „Dokładnie studiowałem Maurizio Sarriego… To naukowiec, gotowy poświęcić nawet trzynaście godzin na analizę nagrań wideo”.

Podczas pracy na ojczystej ziemi zebrał cenne doświadczenie, ale odnosił też sukcesy w ciągu czterech lat aż trzykrotnie sięgnął po Puchar Słowacji. Teraz wchodzi na kolejny level. Pozostaje nam obserwować, jak dogada się z Lukasem Podolskim i spółką, ale nie oszukujmy się — obecnie, gdy przejmujesz stery w Zabrzu, fundamentalne jest nawiązanie dobrych relacji z mistrzem świata z 2014 roku.

LUKA ELSNER — CRACOVIA

Cracovia — po najlepszym sezonie od czasów, gdy zespół prowadził jeszcze Michał Probierz, a jego kapitanem był Janusz Gol — nie zdejmuje nogi z pedału gazu i jakiś czas temu odpaliła prawdziwą transferową bombę na stanowisku trenera pierwszej drużyny. Do Miasta Królów przyjechał bowiem urodzony w Lublanie Luka Elsner —młody trener, który w swej karierze aż 81 razy poprowadził zespoły w Ligue 1, a także 62-krotnie zasiadał na ławce podczas spotkań ligi belgijskiej. Gromkie brawa dla działaczy z Krakowa, którzy naprawdę wykonali kawał dobrej roboty, dopinając ten kontrakt.

Elsner podkreśla, że to solidność w defensywie jest środkiem do osiągnięcia pewności siebie, która pozwala kontrolować mecz — o ile jest się gotowym na liczne wyzwania psychiczne i fizyczne. Po wypowiedziach Słoweńca w przestrzeni medialnej po prostu gołym okiem widać, że jadł chleb z niejednego pieca i podchodzi do swojej pracy w sposób niezwykle profesjonalny. DNA jego pracy stanowi również komunikacja. Jest poliglotą, twierdzi, że to jeden z kluczy do sukcesu: „Posługuję się co najmniej czterema językami: francuskim, angielskim, słoweńskim… a nawet trochę greckim. To piękny, ale wymagający język.

Jesteśmy ciekawi zatem, czy do końca tego sezonu poprawnie wymówi frazę: „W Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie”. Jeżeli nasi dziennikarze trafią na Słoweńca na którejś z konferencji, możecie się spodziewać dokładnego badania jego progresu. A tak zupełnie poważnie — Cracovia ewidentnie robi wszystko, żeby udany sezon 2024/25 nie był tylko błędem w Matrixie, a pierwszym krokiem na drodze prowadzącej do stania się jedną z największych marek w lidze.

EDWARD IORDĂNESCU — LEGIA WARSZAWA

Mówi się, że na większą presję i krytykę swojej pracy niż menedżer Legii Warszawa, wystawiona jest tylko jedna osoba w piłkarskiej Polsce — selekcjoner reprezentacji Polski. Klub z miasta stołecznego sięgnął więc po trenera, dla którego presja na stanowisku pracy to chleb powszedni. Z tego też powodu to Edward Iordănescu zamyka nasze zestawienie.

Edwarda Iordănescu, wchodzącego w miejsce Gonçalo Feio, kojarzymy przede wszystkim z EURO 2024, kiedy to jako trener swojej ojczyzny – Rumunii – wygrał grupę, w której mierzył się z Belgią, Ukrainą i Słowacją. Legia sięga więc po fachowca nie z pierwszej lepszej łapanki. Doświadczenie na arenie międzynarodowej, a także w prowadzeniu ligowego giganta – FCSB (dawniej Steaua Bukareszt) – to zestaw cech pożądanych w pracy w klubie Dariusza Mioduskiego.

W artykule opublikowanym w trakcie trwania EURO na stronie straitstimes możemy wyczytać: „Centralnym elementem filozofii trenerskiej Iordănescu jest dobrze zorganizowany, zdyscyplinowany i elastyczny taktycznie zespół. Podkreśla on wagę solidnych fundamentów obronnych, jednocześnie zachęcając do kreatywnej gry w ofensywie.”

Iordănescu kieruje się zasadą: najpierw defensywa, później kreatywność. W swojej pracy stawia na rozwój inteligencji boiskowej i emocjonalnej, co ma być fundamentem do budowania drużyny. Nie ma miejsca na bylejakość — podstawą jest wpojenie trwałych struktur, wartości i mentalności zwycięzców. A to właśnie Legii, w obecnym momencie, zdecydowanie się przyda.

Nasi partnerzy

Logo
Logo
Logo