startBlogNieprzemyślane zmiany Marka Papszuna – gra na trzech napastników

Nieprzemyślane zmiany Marka Papszuna – gra na trzech napastników

W meczu z Cracovią zauważyć można było trzech nominalnych napastników: Jonatana Brunesa, Imada Rondicia oraz Patryka Makucha. Zmiana dokonana przez Marka Papszuna nie była spójna z grą zespołu czerwono-niebieskich.

Wysłane przez Mateusz Majda | paź 20, 2025 | Piłka nożna | 5 min czytania

W sobotę byliśmy świadkami bardzo słabej gry czerwono-niebieskich. Drużyna z Częstochowy została zdominowana przez Pasy i przegrała 0:2 z rywalem, z którym Raków od awansu do Ekstraklasy ma problemy – 8 przegranych, 4 remisy i tylko trzy zwycięstwa podopiecznych Marka Papszuna w bezpośredniej konfrontacji z Cracovią. Jak mogliśmy zauważyć, tym razem Medalikom nie wychodziło po prostu nic, a w sytuacji, w której znajdował się Raków, jeszcze bardziej nie pomogły zmiany. Były one nietrafione i to nie pierwszy raz.

Trzech napastników w akcji

Po stracie drugiej bramki, a zarazem kolejnym błędzie defensywny Rakowa, Marek Papszun postanowił przeprowadzić zmiany. W 52 minucie na murawie w trakcie meczu z Cracovią zameldowali się Patryk Makuch, Marko Bulat oraz Imad Rondić. Przez 30 minut drużyna z Częstochowy grała trójką napastników. W tej sytuacji należy zastanowić się nad tym, czy te zmiany były trafione i co tak naprawdę nie grało w drużynie Rakowa.

Największym problemem nie był Brunes, Fadiga, czy też Pieńko, którzy swoją drogą oczywiście nie zaprezentowali się z najlepszej strony. Problemem nie była skuteczność, kiedy kończysz mecz ze statystyką 0.09 xG. A więc, co tak na prawdę się stało? Raków Częstochowa od samego początku nie radził sobie z budowaniem – wyprowadzeniem piłki, głupie straty – jedna z nich przyczyniła się do utraty bramki oraz brak kreatywności czerwono-niebieskich. To był brakując element. Dlatego też decyzje Marka Papszuna są jeszcze bardziej niezrozumiałe. Trenera broni jedynie fakt, że w ostatnim czasie nie ma dużego wyboru, spowodowanego kontuzjami kluczowych graczy, czy też pauzowaniem za kartki innych. Jednak wprowadzanie dwóch napastników, kiedy drużyna nie jest w stanie wyjść spod własnej bramki i wymienić pięciu podań nie jest najlepszym pomysłem. Oczywiście Marek Papszun chciał gonić wynik, ale Patryk Makuch i Imad Rondić nie należą do najskuteczniejszych i nie są także typami zawodników, którzy zrobią coś z niczego. Nie posiadają nic, czym by mogli zaskoczyć. Zmiany jakich dokonuje w ostatnim czasie trener Rakowa Częstochowa wyglądają jakby robił kopiuj wklej. To nie pierwszy raz, kiedy zespół z Częstochowy gra na trzech napastników. A jeśli mowa o napastnikach Rakowa, to znakomitą analizę na portalu X wykonał Olivier Nerent.

Brak liczb u zmienników

Drużyna Marka Papszuna w tegorocznej kampanii nie należy do najskuteczniejszych. W 11 meczach czerwono-niebiescy zdobyli zaledwie 12 bramek. W poprawie tej słabej statystyki na pewno nie pomagają zmiennicy. Bramkę z ławki w rozgrywkach Ekstraklasy zdobył tylko Lamine Diaby-Fadiga. Jego trafienie przyniosło Medalikom zwycięstwo w meczu przeciwko Widzewowi Łódź. Sytuacja trochę lepiej wygląda w przypadku pucharów. Podczas kwalifikacji do Ligi Konferencji nasi zmiennicy trafiali cztery razy do siatki rywali, z czego trzy gole, zdobył wspomniany wcześniej Fadiga. Oprócz tego zawodnika i jednej bramki Iviego Lopeza, piłkarze wchodzący z ławki nie wpływają bezpośrednio na wyniki meczów.

Idealnym przykładem zmiennika bez liczb jest Patryk Makuch. Były piłkarz Cracovii, w tym sezonie siedem razy został wpuszczony przez Marka Papszuna z rezerwy. W przeciągu 135 minut nie zdołał ani razu pomóc zespołowi w polepszeniu wyniku. Mimo braku wkładu bramkowego, piłkarz niezmiennie co mecz jest wpuszczany z ławki.

Zmiennicy w sezonie 2024/2025

Dla porównania w zeszłorocznej kampanii w pierwszych 11 kolejkach PKO BP Ekstraklasy zmiennicy zanotowali 4 trafienia, z czego dwa były kluczowe i przyczyniły się do zwycięstwa czerwono-niebieskich. Takim trafieniem był pamiętny gol Mateja Rodina zdobyty w 13 minucie doliczonego czasu. Bramka ta dała zwycięstwo nad Pogonią Szczecin.

W tym sezonie zmiennicy nie wnoszą za wiele. Widoczny jest brak piłkarza, który wchodząc z ławki dawałby impuls, czy strzeliłby kontaktową bramkę. Co prawda trzeba zwrócić uwagę, że zespół Marka Papszuna jest okrojony. Czerwona kartka Frana Tudora oraz szpital w Rakowie Częstochowa, nie pomagają trenerowi w przeprowadzaniu zmian.

Przed piłkarzami z „Limanki” są ważne spotkania: starcie w Pucharze Polski z Cracovią oraz mecz z Sigmą Ołomuniec w Lidze Konferencji. Raków Częstochowa zajmuje 11 miejsce w tabeli, tracąc siedem punktów do trzeciego miejsca. Warto wspomnieć, że Raków w sytuacji, jakiej się znajduje, powinien zacząć wygrywać mecze seryjnie. Marek Papszun musi wyciągnąć konsekwencje co do swoich decyzji i zmienić plan taktyczny, ponieważ, jeśli co mecz będą dokonywane te same zmiany, które nie wnoszą nic do gry, a trener będzie kierował się założeniem, że jeśli nie idzie, wpuszczamy Makucha, jeśli dalej nie idzie, wpuszczamy Rondicia, to drużyna z Częstochowy będzie mogła zapomnieć o wygrywaniu spotkań, które nie układają się po ich myśli.

Nasi partnerzy

Logo
Logo
Logo