Nieprawdopodobne, a jednak. Norwid przegrał z beniaminkiem
Niespodziewana porażka z beniaminkiem – ChKS-em Chełm. Norwid znowu bez punktów.
Wysłane przez Filip Szpankowski | lis 19, 2025 | Częstochowa | 5 min czytania

Spis treści:
Faworyt na papierze
Po przegranej z AZS-em Olsztyn drużyna z Częstochowy potrzebowała zwycięstwa jak powietrza. Jeden wygrany mecz na pięć rozegranych to wynik zdecydowanie poniżej oczekiwań. Trener Falasca zdecydował się na roszady w składzie. W pierwszej szóstce zameldowali się Lipiński i Popiela. Mecz z beniaminkiem tegorocznych rozgrywek miał być starciem, w którym w końcu uda się zdobyć pełną pulę. Drużyna prowadzona przez Krzysztofa Andrzejewskiego przez wielu ekspertów spisywana jest na straty i powrót do 1. ligi. Do tej pory, podobnie jak Norwid, wygrali zaledwie jedno spotkanie. Kadrowo jednak można było przypuszczać, że drużyna Falasci wygląda zdecydowanie lepiej.
Błąd na błędzie
Mecz rozpoczął się bardzo wyrównanie, bo do stanu 9:9 gra toczyła się punkt za punkt. Luciano de Cecco świetnie gubił blok, a na środku skuteczny był Nowak. Pierwsze prowadzenie częstochowianie objęli po asie serwisowym Patrika Indry. Trwało to jednak bardzo krótko, bo z nawiązką odpłacił się Remigiusz Kapica, ustrzelając asa, a kolejną zagrywką zmusił do błędu podopiecznych Falasci, dzięki czemu gospodarze wyszli na dwupunktowe prowadzenie. Marsz po zwycięstwo dla chełmian rozpoczął przyjmujący Amirhossein Esfandiar. Jego świetne zagrywki dały prowadzenie 18:15. Na nic zdało się kapitalne przyjmowanie Bartłomieja Lipińskiego, bo koledzy z parkietu popełniali błędy w ataku i mieliśmy już 20:15. Beniaminek wygrał seta 25:19. Kuriozalna była jednak końcówka, ponieważ trzy ostatnie punkty dla beniaminka Norwid oddał za darmo, psując zagrywki.
Początek drugiej partii był bardzo obiecujący dla gości. Pierwsze dwupunktowe prowadzenie dzięki skutecznej kontrze, a as serwisowy Ebadipoura pozwolił na prowadzenie 6:3. Obie ekipy popełniały dużo błędów. Drużyna Andrzejewskiego doszła na dwa punkty. Wszystko co złe dla ekipy z Częstochowy rozpoczęło się od niewykorzystanej szansy Indry, by powrócić na trzy punkty przewagi. Od połowy seta mieliśmy bliźniaczą sytuację, jak w pierwszej partii. Chełm dobrze kontrował, blokował, serwował i to gospodarze mieli 19:16. Blokiem kolejny raz zatrzymany został czeski atakujący Norwida i mieliśmy już 22:18. Skutecznym blokiem popisał się jeszcze Kuba Nowak, ale nie zmieniło to już nic. Set tradycyjnie został zakończony błędem w polu serwisowym, 25:21 dla gospodarzy.
Była szansa
Decydujący set o być albo nie być dla Norwida znowu rozpoczął się od niemocy w polu serwisowym. Komentujący to spotkanie słusznie przyznali – „Norwid męczy się w polu serwisowym”. Gospodarze za to byli w tym elemencie na drugim biegunie i na zepsutą zagrywkę odpowiedzieli asem, szybko obejmując prowadzenie 8:5. Norwid mając już nóż na gardle wziął się za odrabianie strat i zmniejszył stratę do jednego punktu. Po skutecznych blokach i kontrach częstochowianie wyszli na prowadzenie 13:11. Mylić zaczęli się gospodarze i po dotknięciu siatki na 18:15 wyszli siatkarze Norwida. Podopieczni Falasci trzymali trzypunktowe prowadzenie, a sama końcówka należała już do nich. Po zdobyciu paru punktów z rzędu, udaną kontrą Indry set zakończył się wynikiem 25:20 dla siatkarzy spod Jasnej Góry.
Norwid wszedł w czwartego seta z tą samą energię, co w końcówce poprzedniej partii. Szybko wypracowane dwupunktowe prowadzenie mogło być powiększane, ale nasi siatkarze nie wykorzystywali nadarzających się okazji. Zemściło się to szybko, bo skuteczny blok i as serwisowy dał gospodarzom remis 9:9. Prędko jednak odzyskaliśmy prowadzenie. Najpierw potężna zagrywka Indry, następnie blok De Cecco i Popieli i trzypunktowe prowadzenie po stronie częstochowian. Gdy wydawało się, że Norwid pewnie zmierza do tie-breaka, gospodarzy do tlenu podłączył Mariusz Marcyniak, były zawodnik AZS-u Częstochowa. Skuteczny blok chełmian i w decydującej fazie seta mieliśmy remis 19:19. Końcówka czwartej partii obfitowała w walkę o każdą piłkę. Przy stanie 22:22, ataku nie skończył Milad Ebadipour, z czego skorzystał Chełm i wyszedł na prowadzenie. Zaraz po tym siatkarze z Lubelszczyzny skontrowali i mieli dwie piłki meczowe, a drugą z nich wykorzystali.
InPost ChKS Chełm – Steam Hemarpol Politechnika Częstochowska 3:1 (25:19, 25:21, 20:25, 25:23)
Robi się gorąco
Cierpliwość wśród kibiców zaczyna się kończyć. Na mediach społecznościowych częstochowskiego klubu wielu z nich wylewa swoją frustrację. Sytuacja Norwida nie wygląda kolorowo. Ogromne oczekiwania przedsezonowe, duże transfery, a obecnie nie udaje się pokonać nawet beniaminka. Martwi ilość powtarzających się błędów. W spotkaniu w Chełmie siatkarze spod Jasnej Góry popełnili aż 27 błędów serwisowych. W wielu statystykach Norwid szoruje po dnie.
Nie wiadomo ile cierpliwości będzie miał Łukasz Żygadło, czy też kibice. W piątek mecz z dobrze radzącą sobie w tym sezonie Skrą Bełchatów, następnie powrót do hali na Zawodziu i mecz z Gorzowem. Czerwona lampka się już pali. To ostatni moment, żeby się otrząsnąć i walczyć o pierwszą ósemkę. A przecież to był plan minimum na ten sezon.



