startBlog„Na takie transparenty sobie nie zasłużyłem” – odpowiedział kibicom Marek Papszun

„Na takie transparenty sobie nie zasłużyłem” – odpowiedział kibicom Marek Papszun

Po przegranym meczu Rakowa Częstochowa z Zagłębiem Lublin 0:1, Marek Papszun odniósł się do kilku spraw podczas konferencji prasowej. Selekcjoner Medalików podziękował kibicom.

Wysłane przez Mateusz Majda | gru 15, 2025 | Piłka nożna | 3 min czytania

W niedzielne popołudnie Raków Częstochowa zmierzył się z Zagłębiem Lublin. To była ostatnia możliwość kibiców spod Limanowskiego 83 na pożegnanie trenera. Pomimo że Medaliki w ostatnim czasie szły jak burza, wygrywając 5 spotkań z rzędu, to tego pożegnalnego nie udało się zwyciężyć. Drużyna Leszka Ojrzyńskiego pokonała czerwono-niebieskich 1:0, a wyniesie trzech punktów z ziemi częstochowskiej ułatwił im Adriano Amorim. Piłkarz w 35. minucie nie wytrzymał i pomylił dyscypliny – uderzył piłkarza Zagłębia w tył głowy. Po meczu na konferencji prasowej kilka słów w tej sprawie zabrał trener Rakowa: „O meczu mogę powiedzieć to, co powiedziałem w szatni do zawodników, że po prostu szkoda mi ich tak naprawdę po ludzku i jestem dumny z tego co dzisiaj pokazali, jaki mental, charakter, grając 55 minut w dziesiątkę, po 66 godzinach od meczu pucharowego. Nie było widać różnicy według mnie. Na boisku jeżeli miałbym kogoś wskazać to bardziej nas, ale taka jest piłka i niestety jedna akcja przesądziła o wyniku” – mówił Marek Papszun. Innego zdania był jednak trener Zagłębia Lublin, który stwierdził, że przeważali w tym spotkaniu.

Ostatni mecz na Limanowskiego

Nasz reporter Kamil Głębocki zadał trenerowi Medalików pytanie związane z odczuciami jakie towarzyszyły podczas ostatniego meczu na Limanowskiego 83. „Taka duża determinacja, żeby wygrać ten mecz, żeby zakończyć tak jak zawsze na 1. miejscu. Żeby spiąć to wszystko klamrą i żeby te statystyki się zgadzały – to mi towarzyszyło” – mówił selekcjoner Rakowa. W późniejszym etapie wypowiedzi przeszedł do podziękowań. „Dziękuję za to, co zostało powiedziane. Fajne chwile tutaj spędziłem, wracając z takim celem odbudowy drużyny i znowu powalczenia o te najważniejsze cele i to się wydarzyło. To wicemistrzostwo przegrane o jeden strzał jest sukcesem i przede wszystkim to, co teraz robimy w pucharach. Awans do Pucharu polski i walka o mistrzostwo. Łączenie tych rozgrywek to jest dla mnie satysfakcja” – mówił z uśmiechem na twarzy Marek Papszun. Trener w trakcie wypowiedzi wspomniał również o tym, że mimo tej całe sytuacji, darzy większość ludzi stąd szacunkiem.

Burzliwa relacja z kibicami – od miłości do …

Trener Medalików odniósł się także do relacji z kibicami. Jak dobrze wiemy ta w ostatnim czasie bywała różna. Wielu nazywało trenera „Judaszem”, a także dyskredytowało jego status żywej legendy w historii Rakowa. „Padły słowa, ale też transparenty. Na takie transparenty sobie nie zasłużyłem i można było się z tym wstrzymać. Bo ja nic złego nie powiedziałem i powiedziałem to, co wszyscy wiedzieli. Wszyscy wiedzieli, że mam propozycję z Legii i chcę do tej Legii odejść. Ja to tylko potwierdziłem. Na mnie wylał się hejt, jakieś transparenty o sprzedawczyku, czy coś tam o Judaszu? Za daleko to poszło. W żaden sposób nie dałem argumentu, żeby o mnie w ten sposób myśleć” – stwierdził Marek Papszun. Chwilę później dodał jak kibice Rakowa potraktowali go przed niedzielnym meczem. „Dzisiaj byłem na Jasnej Górze. Widać ten szacunek, ludzie podchodzą do mnie, chcą sobie robić zdjęcia. Ja to czuję i bardzo doceniam. Jestem tutaj osobą szanowaną i dziękuję kibicom za te wszystkie mecze” – powiedział selekcjoner Rakowa.

Nasi partnerzy

Logo
Logo
Logo