startAktualnościMistrz Polski z Włókniarzem o starych czasach. „Byłem przerażony”

Mistrz Polski z Włókniarzem o starych czasach. „Byłem przerażony”

Wspomnień czar w kolejnym żużlowym magazynie.

Wysłane przez Maksymilian Kokott | lip 11, 2025 | Żużel | 3 min czytania

W ostatnim programie „ŻUŻEL NA WYLOT” naszym gościem był Adam Pietraszko. Były żużlowiec bronił biało-zielonych barw między innymi w słynnym sezonie 2003, który zakończył się ostatnim jak dotąd Drużynowym Mistrzostwem Polski „Lwów”. W programie wspominaliśmy legendarny mecz z Toruniem oraz wiele innych historii na temat zawodników oraz drużyn w których występował Adam Pietraszko.

Wróciliśmy między innymi do ery Ryana Sullivana, który przez sześć lat (2001-2006) stanowił podporę Włókniarza Częstochowa. Jako jeden z niewielu zagranicznych żużlowców był utożsamiany z klubem, a tym samym uwielbianym przez kibiców. Adam Pietraszko często startował w parze z Australijczykiem:

„Z Ryanem jeździłem przez dwa sezony. Nie jechał na siłę, starał się mnie zawsze prowadzić. W dzisiejszym żużlu się to rzadko zdarza. Wtedy widać było, że dba o wynik drużyny, o młodszego kolegę. Były pewne sytuacje, tak jak ta w Gorzowie, kiedy wyszliśmy na 5:1, dosyć mocno atakował nas Paweł Hlib. Sullivan zobaczył, że już nie jest w stanie utrzymać tej pozycji, odjechał. Zobaczyłem, że Hlib pode mnie podjechał. Miałem wypadek, obudziłem się w karetce. Wstrząśniecie mózgu i utrata świadomości.” – opowiadał były zawodnik Lwów.

Częstochowianin poza jazdą w Polsce, bronił również bar w drużyn z ligi angielskiej. Podczas jednego z wyjazdowych spotkań przeciwko nieistniejącej już w drużynie Exeter Falcons, w oczy rzucił mu się jeden szczegół który mocno wpłynął na nastawienie do ściągania:

„Był tam zupełnie inny tor, długi i wąski. Na starcie czterech zawodników dotykało się łokciami. Po raz pierwszy spotkałem się z bandą metalową. Byłem przerażony. W pierwszym biegu jechałem z czwartego pola. Powiedziałem sobie, że muszę wygrać start i jechać do przodu. Faktycznie dobrze wyszedłem, ale rywal z pierwszego docisnął mnie do bandy. Odbiłem się od niej dwa razy i mówię – dziękuję…” – zdradził.

Nie zabrakło również chwili na omówienie spraw spoza toru. Pietraszko w dawnych latach miał unikalną ksywkę „Focus”, którą wymyślił mu nikt inny jak mistrz od nadawania pseudonimów: „Tę ksywę nadał mi Sławomir Drabik. Wynikała z tego, że mój ojciec jest właścicielem dealerstwa Forda i wtedy wchodził Ford Focus na rynek. Sławek wymyślił sobie, że ta nazwa pasuje do mnie i tak zostało.” – przekazał.

Cały program z Adamem Pietraszko do obejrzenia na naszym kanale. W ostatnim magazynie gościliśmy również na łączeniu komentatora sportowego Michała Mitruta:

Nasi partnerzy

Logo
Logo
Logo