Mecz sezonu przy Bułgarskiej. Raków przegrał w hicie kolejki
W 23. kolejce PKO BP Ekstraklasy Lech Poznań wygrał z Rakowem Częstochowa 4:3 po niezwykle zaciętym spotkaniu.
Wysłane przez Jakub Zacharjasz | mar 1, 2026 | Piłka nożna | 8 min czytania

Spis treści:
Mecze między obiema ekipami zawsze dostarczały kibicom mnóstwo emocji i tym razem również nie mogliśmy narzekać na ich brak. Niedzielny wieczór w Poznaniu był jak rollercoaster w najlepszym parku rozrywki.
Przyjazny teren
Można pisać i mówić wiele, ale na pewno warto pochylić się nad jednym istotnym aspektem — Raków lubi przyjeżdżać do Poznania. Medaliki nie raz już udowadniały, że w starciu z Kolejorzem na jego własnym stadionie potrafią rozgrywać kapitalne zawody i wywozić komplet punktów ze stolicy Wielkopolski. Choć początek rundy wiosennej w wykonaniu czerwono-niebieskich nie należy do najlepszych, to jednak takie spotkania jak to mogły jawić się jako próba utrzymania się na zwycięskiej ścieżce po ostatniej wygranej z Termalicą.
Niemniej jednak było to zadanie z kategorii arcytrudnych — Lech jest na fali wznoszącej i do tej pory wygrał wszystkie z pięciu ostatnich pojedynków (3 w Ekstraklasie i 2 mecze w LKE). Trener Tomczyk na pewno nie mógł liczyć na jakąkolwiek taryfę ulgową ze strony Nielsa Frederiksena, który w swojej karierze nie zdołał wcześniej wygrać z Rakowem.
Jakość i błędy
Na Enea Stadionie w Poznaniu działo się wszystko. Były gole, bardzo dobre akcje, błędy poszczególnych piłkarzy i od groma emocji. Strzelanie rozpoczęło się już po kilku minutach, kiedy to pierwszy indywidualny błąd pojawił się po stronie Lecha, a dokładniej Michała Gurgula, który przez swoją niefrasobliwość wystawił piłkę na sytuację sam na sam dla Patryka Makucha. Ofensywny pomocnik Medalików dopadł do futbolówki szybciej niż bramkarz Kolejorza Bartosz Mrozek. Golkiper gospodarzy tym samym sfaulował Makucha i sędzia Frankowski podyktował rzut karny, którego na gola zamienił etatowy egzekutor „jedenastek” Jonatan Braut Brunes.
Kilkanaście minut później byliśmy świadkami kolejnego rzutu karnego, ale tym razem dla Lecha. Ali Gholizadeh oddał strzał z linii pola karnego, trafiając przy tym w rękę Ariela Mosóra i po konsultacji z sędziami VAR Bartosz Frankowski wskazał na „wapno”. Mikael Ishak pewnie zamienił rzut karny na bramkę, nie dając Oliwierowi Zychowi żadnych szans — 1:1.
Lech optycznie wyglądał lepiej piłkarsko, ale w najważniejszych momentach nie do końca potrafił to udokumentować, a w sytuacjach ofensywnych Rakowa w szeregach obronnych niebiesko-białych dochodziło do sporych nieporozumień. Tak jak w przypadku pierwszego gola dla Rakowa, tak i w kolejnej bramkowej sytuacji obrona Kolejorza się nie popisała. Przy golu na 1:2 autorstwa Jeana Carlosa cała linia defensywna gospodarzy mogła pluć sobie w brodę. Karol Struski miał istną autostradę po zagraniu Michaela Ameyawa, a po jego dośrodkowaniu najpierw strzał Brunesa obronił Mrozek, ale na zamknięciu znalazł się Brazylijczyk i to Raków znów był na prowadzeniu.
Puentą pierwszej połowy były właśnie błędy w defensywie obu zespołów. Kiedy już wszystko wskazywało na to, że Medaliki zejdą do szatni z jednobramkowym prowadzeniem, tym razem nie popisała się obrona gości. Ali Gholizadeh zatańczył w bocznym sektorze pola karnego z trzema defensorami Rakowa, dograł wzdłuż linii piątego metra i do pustej bramki piłkę wpakował Luis Palma. Warto nadmienić, że cała akcja Kolejorza przy bramce na 2:2 to popis umiejętności technicznych i kapitalnego zgrania zawodników Nielsa Frederiksena.
Zych mógł zrobić więcej
W przestrzeni kibiców Rakowa sporo ostatnio mówiło się o pozycji bramkarza. Wielu sympatyków czerwono-niebieskich zastanawiało się, dlaczego to Oliwier Zych dostaje cały czas szanse, mimo — delikatnie rzecz ujmując — niepewności młodego golkipera wypożyczonego z Aston Villi między słupkami. Co istotne — przed spotkaniem z Lechem Zych zachował trzy czyste konta, a przy tym miał sporo dobrych interwencji, choć jeśli chodzi o grę nogami, to jednak tutaj były niedociągnięcia.
W spotkaniu przy Bułgarskiej bramkarz Rakowa popisał się kilkoma znakomitymi interwencjami, jak choćby przy uderzeniach Leo Bengtssona, czy Luisa Palmy z 54. minuty. Niejeden ekstraklasowy golkiper mógłby skapitulować przy tych uderzeniach, ale… no właśnie — „ale”. Można mieć pretensje do Oliwiera przy golu na 3:2 Antonio Milića, który dobił strzał Mikaela Ishaka. Szwed oddał sytuacyjny strzał, a Zych niestety nieudolnie „wypluł” futbolówkę wprost pod nogi obrońcy Kolejorza.
Chwilę wcześniej — dwie kapitalne obrony, żeby za moment podarować gola przeciwnikom.
Ivi, gracias amigo
Ivi López po raz kolejny udowodnił, że jego przydomek El Mágico nie wziął się znikąd. Hiszpan potrafi wyczarować coś z niczego. W ostatniej kolejce w Częstochowie zdobył gola z bardzo trudnej pozycji, gdzie prawdopodobnie nikt nie pokusiłby się o oddanie uderzenia. Tak samo w niedzielny wieczór w Poznaniu zaczarował publikę i Bartosza Mrozka.
Po faulu zdobywcy trzeciego gola dla Lecha, Antonio Milića, na Jonatanie Brunesie sędzia Frankowski podyktował rzut wolny z okolic 25. metra. Sam faul był dość mocno kontrowersyjny ze względu na wysoko uniesioną nogę obrońcy Kolejorza, który trafił norweskiego napastnika w okolice kolana. Sędzia jednak nie zdecydował się sprawdzić tego przewinienia na powtórkach i skończyło się „tylko” na żółtej kartce.
Ivi López ustawił piłkę, Bartosz Mrozek ustawił mur i… pajęczyna zdjęta. Hiszpan przymierzył w tak kapitalny sposób, że bramkarz Lecha nawet się nie ruszył. Futbolówka zatrzepotała w siatce, a piłkarze, sztab oraz kibice Rakowa eksplodowali z radości. Po raz kolejny López udowodnił, że jest piłkarzem kompletnym — zawodnikiem niebezpiecznym dla swoich przeciwników w każdym momencie meczu.
Nieuznany gol i bramka w doliczonym czasie
W 81. minucie po raz kolejny z gola cieszyli się piłkarze Rakowa. Marko Bulat dorzucił piłkę z bocznego sektora w pole karne Lecha, a Stratos Svarnas uderzeniem głową umieścił futbolówkę w bramce Mrozka. Wszystko wskazywało na to, że Raków będzie bronił jednobramkowej przewagi przez ostatnie 10–15 minut, ale po analizie VAR okazało się, że Grek był na minimalnym spalonym i przy Bułgarskiej nadal tablica wyników wyświetlała rezultat 3:3.
Końcowe minuty to przewaga gospodarzy. Wiele wskazywało na to, że Raków zremisuje to spotkanie, ale czym byłby mecz sezonu, gdyby nie jeszcze jeden gol. Niestety dla sympatyków spod Jasnej Góry był to gol autorstwa wprowadzonego kilka minut wcześniej Yannicka Agnero. Gholizadeh na spółkę z Gurgulem przetransportowali piłkę w okolice piątego metra, a tam sytuacyjnie, uderzeniem piętą zawodnik z Wybrzeża Kości Słoniowej pokonał Oliwiera Zycha i trybuny na Enea Stadionie stworzyły małe trzęsienie ziemi w Poznaniu. 4:3 dla Lecha i koniec spotkania, które śmiało jest największym kandydatem do meczu sezonu — cudowne widowisko.
Łukasz Tomczyk i niezrozumiałe zmiany
To nie był dobrze zarządzany mecz przez trenera Tomczyka. Ściągnięcie Karola Struskiego, który w tym spotkaniu był o wiele pewniejszym punktem względem Oskara Repki, wprowadzenie młodego Brusberga za Iviego Lopeza, kiedy to Raków złapał więcej rytmu, czy wpuszczenie na boisko Pawła Dawidowicza w miejsce Carlosa — te zmiany się nie obroniły. Możemy spekulować, co by było, gdyby na wahadło został wprowadzony dynamiczny Amorim albo — jeśli już zmiana Iviego była konieczna — zamiast młodego Szweda do boju wszedł Tomasz Pieńko. Owszem, teraz jest już po meczu, porażka stała się faktem, niemniej jednak szkoleniowiec Medalików mógł zarządzać tym meczem zdecydowanie lepiej.
Zmiana Makucha za Diabiego-Fadigę? Francuz nie raz pokazywał, wchodząc z ławki, że jest jakościowym graczem, ale tym razem było to totalne nieporozumienie. Proste błędy, a przy jednej sytuacji fatalne wykończenie. Od Lamine’a wymagamy po prostu więcej.
Już w czwartek przed Łukaszem Tomczykiem kolejny ważny egzamin. Raków pojedzie do Świdnika, gdzie zmierzy się z Avią w ćwierćfinale Pucharu Polski, a w niedzielę w ramach 24. kolejki PKO BP Ekstraklasy Medaliki na własnym stadionie podejmą Pogoń Szczecin.
Zapraszamy również do obejrzenia naszego studia po meczu Lech – Raków. Link znajdziecie poniżej.
![Raków wraca do Europy. Jakie są ambicje Medalików? [ZAPOWIEDŹ] 2 Raków](https://nawylot.tv/wp-content/uploads/2025/07/rakow-brunes-arsenic.jpg)



