Maribor odprawiony. Awans Norwida w cieniu frekwencyjnej klapy
Norwid śladami Rakowa. Faworyt spełnił obowiązek.
Wysłane przez Kamil Bednarski | sty 6, 2026 | Częstochowa | 3 min czytania

Premierowy dwumecz w europejskich pucharach już za Steam Hemarpol Politechniką Częstochowa. Norwid wtorkowym wieczorem zgodnie z planem utrzymał wyjazdową zaliczkę i ponownie pokonał OK Maribor. Ale słoweńska drużyna i tak sprawiła podopiecznym trenera Ljubomira Travicy więcej problemów, niż powinna. Chociaż bardziej zawiedzeni poczuliśmy się spoglądając na trybuny, aniżeli na parkiet.
Błękitno-granatowi nie mogli, albo też nie chcieli wskakiwać na swoje najwyższe obroty, a chwila rozluźnienia i nieuwagi spowodowała, że mając wynik 24:21 i trzy piłki setowe w pierwszej partii, po sześciu oczkach pod rząd na prowadzenie wyszli przyjezdni. Mimo pewnych punktów zaczepienia, zespół trenera Sebastijana Skorca w późniejszych fragmentach spotkania nie był w stanie realnie zagrozić rywalowi. Koncertowy występ zaliczył Patrik Indra, cały pojedynek w wyjściowej szóstce rozegrał dawno niewidziany Damian Radziwon, a po zapewnieniu awansu i wysłaniu w bój kompletu rezerwowych graczy szansę debiutu w nowych barwach otrzymał Bartłomiej Ostój.
Jeśli chodzi o aspekt sportowy, świąteczna rywalizacja nie wniosła wiele materiału do analizy ani nie odkryła nowych kart. Po tym meczu więcej mogłoby się mówić o… fatalnej frekwencji w częstochowskiej hali na Zawodziu. Mimo dnia wolnego od pracy, widzów historycznego domowego debiutu Norwida w Europie prawdopodobnie liczylibyśmy w setkach, a nie tysiącach. Powodów możemy szukać w wysokich cenach wejściówek, ale też wciąż mało widocznych działaniach marketingowych klubu spod Jasnej Góry. „Trochę nie rozumiem, jak biadolicie, że nic się nie dzieje w Częstochowie. […] Czego wy potrzebujecie?” – ostro skomentował całą sytuację były prezes klubu, Lesław Walaszczyk.

Okazję do poprawy częstochowscy kibice będą mieli w kolejnej rundzie CEV Challenge Cup, która odbędzie się jeszcze w styczniu. Norwid o ćwierćfinał rozgrywek zmierzy się z hiszpańskim Conqueridorem Valencia. Aktualnie piąta drużyna SuperLigi odwróciła losy dwumeczu z węgierskim Fino Kaposvar SE i już za dwa tygodnie podejmie zespół błękitno-granatowych. Rewanżowy mecz siatkarze Steam Hemarpol Politechniki Częstochowa rozegrają w ostatni tydzień tego miesiąca. Wpierw zawodników Ljubomira Travicy czeka arcyważny pojedynek ze Ślepskiem Malow Suwałki, który będzie następnym starciem pomiędzy ekipami walczącymi o utrzymanie w najsilniejszej lidze świata.




