Marek Papszun przed meczem z Żiliną: Ważne jest skupienie na tu i teraz
Na dzień przed meczem Rakowa z MSK Żiliną trener Marek Papszun porozmawiał z dziennikarzami na konferencji prasowej.
Wysłane przez Jarosław Kłak | lip 23, 2025 | Piłka nożna | 7 min czytania

Spis treści:
Środa to dzień aktywności medialnych przy Limanowskiego 83 przed czwartkowym pojedynkiem Rakowa Częstochowa z MSK Żiliną w drugiej rundzie kwalifikacji do UEFA Conference League. Najpierw odbył się trening piłkarzy Rakowa, na którym zabrakło kluczowego zawodnika – Jonatana Brunesa, a później miała miejsce konferencja prasowa, w której udział wzięli Marek Papszun i Zroan Arsenić.
Powrót do Europy
Na sam początek szkoleniowiec Medalików w kilku słowach odniósł się do powrotu emocji w rozgrywkach UEFA. „Cieszymy się, że wracamy do gry w europejskich pucharach po rocznej nieobecności. To jest część pracy, którą wykonujemy przez cały sezon po to, żeby w Europie się znaleźć. Będziemy walczyć, żeby zajść jak najdalej i grać jak najdłużej. Najważniejszy jest pierwszy krok. Jutro zaczynamy z Żiliną u siebie. Będziemy się starali wygrać i zapewnić sobie jakąś zaliczkę na mecz wyjazdowy, gdzie to rozstrzygnięcie zapadnie”.
Doświadczenie Rakowa
Raków Częstochowa poza przerwą w minionym sezonie, w ostatnich latach zdobył całkiem spore doświadczenie gry w Europie. Przede wszystkim mowa o sezonie 2023,24, w którym czerwono-niebiescy występowali w fazie grupowej Ligi Europy. Jak bardzo pomaga to w aktualnych przygotowaniach? „To bardzo duże doświadczenie dla klubu, działu organizacji. Wiemy, z czym już się zmierzyć na boisku. Wielu graczy, czy też ja, czy część sztabu, doświadczyło europejskich pucharów. To jest zupełnie inna rywalizacja niż ta w kraju. Również ze względu na to, że kto przegrywa, ten odpada”.
Co lepsze? Wyjazd czy mecz w domu?
Nasz reporter Kamil Głębocki zapytał Marka Papszuna również o to, gdzie wygodniej rozpoczyna się rywalizację w dwumeczu. Czy na wyjeździe, czy na swoim terenie? „Nie zastanawiam się nad tym. Prawdopodobnie lepiej zagrać na wyjeździe, bo jednak magiczny swój stadion może potem pomóc. Ale mogę też odpowiedzieć przewrotnie, że większość punktów w poprzednim sezonie zdobyliśmy na wyjeździe. Ja przyjmuję przeciwnika i teren, na którym gramy. Nie zastanawiam się nad tym. Nie ma to w sumie wielkiego znaczenia. Musimy być przygotowani na ten dwumecz i rozstrzygnąć go na swoją korzyść”.
Żilina nie weszła jeszcze w sezon
W Żilinie doszło do zmiany na stanowisku pierwszego trenera. Tą funkcję sprawuje teraz znany nam z Ekstraklasy Pavol Stano. Miał on nieco trudniejszą sytuację, bowiem mecz z Rakowem jest dla jego drużyny pierwszym oficjalnym meczem sezonu, a częstochowianie mają już za sobą inaugurację ligi w Katowicach, gdzie pokonali Gieksę. Co o tym sądzi trener Papszun? „Sparingi to nie to samo. Nie sądzę, żeby nowy trener dużo zmienił, bo drużyna jest powtarzalna. Ma swój styl, gra w określonej strukturze. Będziemy więc przygotowani. Bardzo wnikliwie podchodzimy do każdego przeciwnika. Natomiast nasza postawa, nasza gra jest najważniejsza i na tym się skupiamy. Stawiamy na swoją strategię, wierzymy w siebie, wierzymy w siłę zespołu”.
Kluczowy zawodnik Rakowa nie zagra?
Marek Papszun przekazał informacje kadrowe. „Do kadry meczowej w Katowicach po jednym treningu wrócili Amorim i Otieno. Na L4 dzisiaj jest Carlos, Ivi, który niebawem wróci do Polski i Kochergin – to wiemy, że ta absencja będzie dłuższa. Ta sytuacja wygląda nieźle. Co prawda dzisiaj Brunes nie trenował i nie wiemy, czy będzie jutro do dyspozycji, czy też nie”.
Marek Papszun: Systemy się nałożą
Jakim rywalem będzie MSK Żilina? Trener Marek Papszun podkreśla, że to agresywny zespół. „Myślę, że jak na tą rundę to jest wymagający przeciwnik. Jutro te same systemy się nałożą. W takiej strukturze organizacyjnej występują jak my. Jest to styl oparty o grę bezpośrednią. Ale też trener Stano, który wrócił do Żiliny, preferuje grę kombinacyjną, więc spodziewamy się, że pod presją nie będzie to gra totalnie bezpośrednia. Jednak DNA jest takie, żeby trochę wciągnąć przeciwnika, wykorzystać przestrzeń i grać grę dynamiczną, opartą na szybkim zdobywaniu i tworzeniu sytuacji. Jest to zespół bardzo agresywny. Będzie szukał odbiorów. Ma charakterystykę ofensywną. O jego mankamentach nie będę mówić. Na pewno to drużyna, która ma atuty w przodzie i zawodników dobrze wyszkolonych technicznie”.
Kontakt z Dusanem Kuciakiem?
Nie zabrakło pytania o byłego zawodnika Rakowa Dusana Kuciaka, którego brat jest asystentem Pavola Stano. „Nie rozmawialiśmy z Dusanem. Natomiast jego brat był u nas na stażu, więc sporo oni o nas wiedzą. Myślę, że nie ma to aż takiego znaczenia, bo wszystko rozstrzygnie się o dyspozycję zawodników i jakość graczy, obsadzoną w strategię. Biorąc pod uwagę moment, w którym jesteśmy, ja jestem dobrej myśli”.
Dalsza drabinka
Raków poznał już parę, z której zwycięzcą zmierzy się w trzeciej rundzie w przypadku awansu. Będzie to ktoś z dwójki Maccabi Hajfa i Torpedo Żodzino. W obu przypadkach drużynę czekałby wyjazd na Węgry, gdzie zarówno ekipa z Białorusi, jak i Izraela występują w eliminacjach do europejskich pucharów. Co o tym sądzi szkoleniowiec Medalików? „Sportowo zdecydowanym faworytem jest Maccabi. Byłaby to ultrasensacja, gdyby było inaczej. My już się przymierzyliśmy do obu wyjazdów i one będą podobne. Obie drużyny grają na Węgrzech i to jest daleko. Autokarem to nie jest podróż wyśniona. To nie jest Żylina, tylko to jest prawie 700 kilometrów. To tylko się tak wydaje, że to losowanie z punktu widzenia logistyki jest dobre. Tą podróż będziemy musieli odbyć, jeśli oczywiście awansujemy. Ale trzeba planować”.
Zoran Arsenić: Mam ten żal
Gdy poprzednio Raków grał w Europie, smaku europejskich pucharów w fazie grupowej w rzeczywistym wymiarze nie zaznał kapitan drużyny Zoran Arsenić. Po wyleczeniu pierwszej kontuzji powrócił na mecz ze Sportingiem w Sosnowcu, ale po wyjściu na boisko nie minęło nawet dziesięć minut i już został brutalnie sfaulowany przez Viktora Gyokeresa, przez Chorwat znów był wyłączony z gry na dłuższy okres. Teraz wraca do gry w Europie i ma szansę powalczyć z Rakowem o grę w fazie ligowej Ligi Konferencji. Do tego odniósł się sam zawodnik. „Podejście jest takie, że chcemy być w fazie ligowej, że chcemy grać co trzy dni, żebyśmy jak najmniej trenowali, żebyśmy jak najwięcej grali. To jest cel każdego z nas. Mam ten żal, że tylko te 10 minut zagrałem ze Sportingiem. Chcę, żebyśmy grali w grupach pucharowych z Rakowem i będę się starał jak cały zespół, żebyśmy do tego doprowadzili”.
Cel – faza ligowa
Marek Papszun został także zapytany o to, jaki cel minimalny założyła sobie drużyna na tegoroczną grę w Europie. Cel minimum? „To już Zoran powiedział, chcemy wejść do fazy ligowej. Oczywiście ten cel, ale nie rozmawiamy o tym, bo nic to nie wnosi. To zostało już powiedziane w szatni i drużyna zna ten cel. Ma też określony system premiowania. To też jest istotne poza tymi sportowymi aspektami. Nie zmienia to faktu, że trzeba przejść trzy rundy. Dlatego bardzo ważne jest skupienie na tu i teraz”.
Dzisiaj wieczorem na naszym kanale NA WYLOT odbędzie się studio przedmeczowe, w którym szerzej omówimy najważniejsze tematy przed spotkaniem Rakowa z Żiliną. W trakcie połączy się z nami również rzecznik prasowy Medalików Damian Markowski.




